Śledź mnie na:

Niedorżnięty (Pinta)



By  Patryk Piechocki     2.3.18    Tagi:,,,, 

Jakoś pod koniec tamtego roku spytany o jakiś polski browar, który trzyma się jakościowo i jest ogólnie dostępny odpowiedziałem pytaniem: dlaczego nie Pinta? Przecież pełno jest jej w sklepach. Osoba, z którą rozmawiałem parsknęła lekko mówiąc, że to przecież najnudniejszy browar w kraju. Coś w tym jest.

Owszem ich seria Pinta Miesiąca dostępna jest w pubach, ale dużo osób nie ma dostępu do multitapów przecie. Patrząc tylko i wyłącznie na półki sklepowe można aż ziewnąć z zachwytu. Czasami jednak coś im odwala pozytywnie. Tak jest właśnie w tym przypadku. Prawie trzy lata zajęło im powtórzenie eksperymentu ze Stefanem, wcześniej był nim Niedobity. Z czym mamy teraz do czynienia? Ano, podobno, z mocno palonym stoutem. Jak mocno? O tym za chwilę.



Etykieta tej jakże dziwacznej serii nie pasuje mi do Pinty... o dziwo jest to pozytyw. Mamy w końcu coś konkretnego, na czym można zawiesić oko. Przyciąga kreską i co najważniejsze nazwą. Piwo jest czarne i nieprzejrzyste, jak otchłań kosmosu. Widać też po nim, że będzie gęste. Piana, z początku zbita i wysoka, przypominała trochę świeżo zalaną "parzochę". Ku mojemu zdziwieniu jednak bardzo szybko opadła, nawet zdjęć nie zdążyłem zrobić.


Nie spodziewałem się ułożonych i w pewnym sensie przyjaznych zapaszków i muszę Wam przyznać, że się nie zawiodłem. To co wydobywa się ze szkła jest kwintesencją moich ulubionych rzeczy w piwie. No dobra, w stoucie. Gorzka do bólu czekolada, kakao, tak samo bolesna dla nozdrzy kawa i mnóstwo popiołu. Dodatkowo całość ktoś potraktował jeszcze mocarną salwą z miotacza płomieni. Ot tak o, żeby przypadkiem nic nie przeżyło warzenia.

Już przy nalewaniu było widać, że lekko nie będzie, ale aż tak gęstego piwa się nie spodziewałem po tym ekstrakcie szczerze mówiąc. Mimo tego nie jest jakoś szczególnie zapychające. Niskie wysycenie bardzo tutaj pasuje. Smakowo... śmiertelna powtórka z aromatu. Po paru łykach czuję się trochę jak ten gość z etykiety, który próbuje uciec od Kostuchy. O dziwo... podoba mi się to, bardzo. Znowu mamy wszystko co palone (albo bardziej spalone) na tym świecie: czarna i kwaskowata kawa, gorzka czekolada (ewentualnie kakao dopiero co wysuszone po fermentacji) i ogólnie szeroko pojęte palone słody. Czasami pokazuje się też przypieczony chleb. Goryczka zdaje się być mocna, ale to zasługa jej palonego profilu, który na swój sposób potęguje ogólne odczucie napalmu o poranku. Finisz to pewnego rodzaju ewolucja, bo wytrawność dodatkowo wspierana jest lekką ziemistością, a kwasek wybija się znacznie. To piwo... ten eksperyment to ogień piekielny w czystej postaci. Najbardziej zadziwiające jest chyba jednak to, że czuć w nim podstawę czyli stout. 

----------

Styl: Burnt Stout
Alk: 3,3% Obj.
Ekstrakt: 14°
IBU: b/d
Skład: słód (jęczmienne pilzneński, diastatyczny, Carafa Special typ I, Carafa Special typ II, Chocolate, Pale Chocolate), chmiel Dr Rudi, drożdże Fermentis SafSpirit Malt.
Do spożycia: 15.11.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com