Śledź mnie na:

Czarny Szosik (Ignis)



By  Patryk Piechocki     23.3.18    Tagi:,,,,, 

Nie mam ostatnio na nic czasu. W pracy zmiany, zmiany, zmiany jak to mawiał klasyk. Poza nią latam gdzieś co chwilę, a na weekendy uczę się "pilnie"... już nawet nie mam kiedy w Overwatcha pograć na spokojnie. W końcu się to wszystko powinno uspokoić, może po świętach?

Jakiś ład i skład trzeba jednak zachować i musiałem w końcu zabrać się za piwo, które wybraliście w ostatniej ankiecie. Trochę mnie zdziwił Wasz wybór, może niepotrzebnie pisałem, że Dybuka z Golema już piłem? Pal licho, browar Ignis zyska na tym. No chyba, że piwo im się zbytnio nie udało...


Ignis ma specyficzne etykiety, ot taka wesoła inwencja twórcza grafika. Dają mu nazwę piwa i każą improwizować. Mi to nie przeszkadza, broń Boże. Mają przynajmniej swój styl, który tak na dobrą sprawę trudno określić. Piwo jest czarne, nieprzejrzyste. Piana marna, dziurawa i bardzo szybko redukująca się do kożucha. Ten też za długo w szkle się nie utrzymał.


Z początku czuć było dość mocno czekoladę i nowofalowe, żywiczne nuty. Po chwili coś się jednak popsuło... Aromat uciekł i pozostało po nim tylko wątłe wspomnienie wcześniej wymienionej czekolady, minimalnej paloności i żywicy. W sumie dobrze, że nic złego na jego miejsce nie wskoczyło, no ale...

Po pierwszym łyku musiałem sobie coś uświadomić i się delikatnie przestawić. Za dużo ostatnio RiSów pijam i już prawie zapomniałem, że stout jako podstawa nie musi być wybitnie treściwy i oblepiający. Ten ma średnie ciałko, choć jak patrzę na ekstrakt to wydaje się być wysokie w odczuciu. To zapewne dzięki dodanemu żytu. Wysycenie średnie, można powiedzieć stoutowe. W smaku bardziej po tej wytrawnej stronie. Jest czekolada, są przypalane ziarna kawy (czasami nawet wyraźnie dominują) i jest też moje ulubiene żyto, dodające specyficznego kwasku. Goryczka średnia, ale dość wyraźna. Ma taki lekko żywiczny profil. Ta (w sensie żywica) przechodzi do finiszu łącząc się z gorzką czekoladą, co jest dość dziwne muszę przyznać... ale intrygujące zarazem. Piwo dobre, smaczne nawet. Jednak mimo wcześniejszego zachwytu żytnią treściwością nie raz okazało się podczas picia, że zalatuje to trochę dry stoutem. Ale... czy to źle?

----------

Styl: American Rye Stout
Alk: 4,3% Obj.
Ekstrakt: 12°
IBU: 3,5/5
Skład: słód (pale ale, żytni karmelowy, carafa II, pszeniczny czekoladowy), chmiel (Citra, Eldorado, Pekko), drożdże US-05.
Do spożycia: 20.08.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com