Śledź mnie na:

Double Ego (Piwne Podziemie)



By  Piwny Brodacz     16.2.21    Tagi:,,,,, 

 


W takich chwilach żałuję trochę, że już nie zbieram puszek/butelek z etykietami (jak i samych etykiet). Ta znajdowałaby się w kategorii "to be inba, or not to be". Co prawda nic szczególnego (jeszcze) nie wyszło przy tym piwie, ale sam browar z tego co pamiętam lubi takie śmieszkowe akcje.


Tak samo z resztą jak ja lubię ich. Jak sobie teraz przypomnę najlepsze warki ich stoutu Coffeelicious... obosz, aż mi ślinka cieknie. Przy IPA (jakakolwiek by nie była) ciężko u mnie o takie bodźce, jak wiecie stoję po tej ciemniejszej stronie craftu. Nie oznacza to jednak, że czasami nie najdzie mnie ochota na coś nachmielonego do granic możliwości.



Ja to wiem i Wy to wiecie, że... kupiłem tę puszkę głównie przez etykietę. Już tam pal licho smak, równie dobrze mogłoby jechać starą szmatą. Dla samych grafik Piwnego Podziemia warto bowiem wydać parę złotówek. Pomijam już fakt, he he, zacnej postaci na niej. Samo piwo ma złotą, mętną barwę z całkiem wysoką i drobnopęcherzykową pianą jak na IPA.



Pachnie to to nieziemsko, nawet zmrożone piwnicznym chłodem (na serio mam delikatną Antarktydę w garażu przy tej pogodzie). Jest cytrusowo, tropikalnie, wręcz się człowiek prawie topi w soczystości. Liczi, mandarynki, marakuja, a za nimi trochę żywicy. Po ogrzaniu może i jest trochę karmelu gdzieś w tle, ale przez to się człowiek robi jakiś taki sentymentalny... ahh te początki craftu w Polsce.


Nooo... aż dziw jak bardzo to piwo jest wyraźne przy tak niewyraźnej personie na etykiecie. Ciałko spore, tak na pograniczu zapychalności. Nie zmienia to faktu, że całość i tak pozostaje dość orzeźwiająca jak na new englanda. Wysycenie też takie jakieś wysokie momentami (jak na ten styl), aż szczypie w język przyjemnie. Na początek bomba owocowa: liczi, mandarynki, pomarańcze (te trochę z belgijskim zacięciem) i grapefruit. Potem spoko podstawa słodowa i delikatne nuty nafty. Goryczka średnia, ale wyraźna (książkowa wręcz jak na NE IPA). Profil ma klasyczny, czyli takie albedo z pomelo czy też grapefruita. Na finiszu robi się cholernie wytrawnie, albedo przejmuje pałeczkę wraz z żywicą i naftą. Kurde, agresywne się to piwo zrobiło. Podoba mnie się to. Alkoholu nie czuć. Całość określiłbym jako "do pociumkania" z racji ciała i ogólnych wrażeń, ale cholera... szybko znika ze szkła.


----------


Styl: North East Double IPA

Alk: 8,2% Obj.

Ekstrakt: 18° BLG

IBU: b/d

Skład: słód (jęczmienny, pszeniczny, owsiany), płatki owsiane, chmiel (Citra, Mosaic, Simcoe), drożdże.

Do spożycia: 16.09.2021


Facebook Browaru

Piwny Brodacz

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com