Śledź mnie na:

Peanut Butter Imperial Dark Ale Playground 13 (Browar Brodacz)



By  Piwny Brodacz     6.2.20    Tagi:,,,,, 

Mam taką teorię, że oświetlenie w kuchni powinno się dobierać tak, aby ułatwić sobie blogowanie. Byłem ostatnio u szwagra na jego nowym mieszkaniu i w końcu założył z żoną ledy nad blatem w kuchni. Nie raz robiłem zdjęcia piwa właśnie na blacie kuchennym i doceniam dobre oświetlenie w tym miejscu. Muszę przyznać, że wybrali dobrze.

Delikatnie cieplejszy odcień oświetlenia pasował do piwa, nie wspominając już o wieczorze z planszówkami przy muffinkach. Trochę bałem się o nowe panele, bo wyczytałem gdzieś w necie, że akurat to konkretne piwo ma problem z przegazowaniem... Na szczęście nie w tym przypadku.


Etykieta nie wyróżnia się niczym szczególnym, jak każda z tej serii. Luźno nawiązuje do zabaw/placu zabaw. Dziwi mnie za to to, że browar nie załatwił sobie jeszcze kapsla firmowego. Logo wyglądałoby pięknie na białym tle. Piwo z początku wydawało się czarne, ale jak się dobrze przyjrzy człowiek to zauważy bardzo ciemny, brunatny odcień. Piana bardzo wysoka, trochę dziurawa miejscami. Trzyma się jednak dzielnie fajnie zdobiąc ścianki szkła przy opadaniu.


Po takim piwie spodziewałbym się bardziej kopnięcia w twarz, jeżeli chodzi o aromat oczywiście. Niestety mimo dość fajnych zapaszków całość nie za bardzo miała moc, aby się przebić. A byłoby co wąchać, oj byłoby. Jest czekolada mleczna, karmelowe cukierki i nuta marcepanu. W tle słabnące orzechy. Troszku szkoda...

Po pierwszym łyku gęba zaczęła mi się cieszyć na szczęście. Piwo jest wystarczająco cieliste, ale też gładkie i aksamitne (czy jak kto woli: owsiane). W dodatku ma dość niskie wysycenie. Całość zaskakująco mocno czekoladowa i to już nie tak słodko jak w aromacie. Wtóruje jej paloność, która łączy się trochę z karmelem i muska go swoimi płomieniami (tak, w poprzednim życiu byłem bardem za centa). Są też orzechy, gdzieś daleko, ale za cholerę mi nie przypominają masła orzechowego. Goryczka delikatniutka, lekko palona. W sumie piwo nie jest aż tak słodkie żeby jej tu nie wiadomo ile człowiek potrzebował. Na finiszu dopiero pojawiają się skojarzenia z tytułowym peanut butter i trochę marcepanu (oprócz wszędobylskiej czekolady oczywiście). Tutaj też wchodzi nuta kawy zbożowej. Alkohol całkiem dobrze ukryty, jak na taką jego ilość. Ogólnie dobre piwo, ułożone i na swój sposób przemyślanie. Nie jest jednak nie wiadomo jak oszałamiające jak niektóre trunki z tej serii. To chyba ten brak aromatów, o który tak zawzięcie wszyscy walczą w crafcie.

----------

Styl: Imperial Dark Ale
Alk: 10,8%
Ekstrakt: b/d
IBU: 20
Skład: słód (pale ale, caramel 30, caramel 150, chocolate dark, black), płatki owsiane, laktoza, masło orzechowe, chmiel Simcoe, drożdże S-04.
Do spożycia: b/d

Piwny Brodacz

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com