Śledź mnie na:

Beethoven (Eureka)



By  Piwny Brodacz     5.9.19    Tagi:,,, 

Tak się kiedyś zastanawiałem... jak to Kopyr robi, że degustacje piw z ankiety wrzuca zaraz po jej zakończeniu. Olśniło mnie niedługo potem, bo przecież odpowiedź na to pytanie jest prosta: blogowanie to jego praca. Nie musi chodzić jeszcze do korpo jak większość z nas. Dzisiaj jednak postanowiłem być (po części) Tomkiem na jeden dzień...

Wymagało to pewnego pośpiechu, ale jakoś się udało. Inna sprawa, że musiałem zaryzykować i odgadnąć wynik ankiety wczorajszej (no gdzie w środku tygodnia mieć czas na wypicie obu piw, o opisaniu ich już nawet nie wspomnę). W takich momentach jest też pewne ryzyko, że dany trunek może... łagodnie pisząc nie spełnić oczekiwań. Wtedy to dopiero wtopa, bo browar sam mi je wysłał i by się sam wkopał.


Etykieta ładna, z pomysłem. Niestety wszystko poszło jak krew w piach, bo browar postanowił wkleić na nie swoje logo tak jakoś o 3/4 wielkości za duże. Kompletnie to ni pasuje do grafiki/portretu Beethovena. Samo piwo wygląda całkiem spoko. Lekko zmętnione (trochę je poturbowałem niosąc) o takim ciemnym, pomarańczowym kolorze, przechodzącym w malinowy nawet. Piana znikoma, ale po kwasach nie ma co się spodziewać cudów w tym aspekcie.


Bardzo ładny aromat, przypominający trochę kompot letnio-jesienny. Porzeczki wiodą prym z dość wyraźną pomocą jeżyn (zdarzało mi się wyjadać kilogramy tych czarnych pyszności kumplowi na działce). Dopiero po przeczytaniu składu stwierdziłem, że może być to bardziej aronia. Czuć też kwaskowatość jogurtową. Ładnie, zwiewnie i owocowo. W dodatku intensywnie przez prawie cały czas.

O proszę jak to fajnie i szybko wchodzi. Ciałko lekkie i przyjemnie, wysycenie średnie. Nooo, jak soczek musujący. Tyle, że z procentami. Smakowo mamy powtórkę z rozrywki, czyli: porzeczki, aronia/jeżyny (dalej będę się upierał na to drugie) i ta cholernie przyjemna kwaskowatość. Na moje kubki smakowe jest delikatnie mleczna, ale nie widzę info o bakteriach na etykiecie. Na pewno miesza się z kwaskowatością owocową. Fajnie to wyszło, bo jak na ten styl przystało nie jest przekwaszone do granic możliwości. Brakuję mi trochę nut zbożowych, ale jakoś ujdzie. Goryczka znikoma, nie ma tu dla niej miejsca. Finisz, tak jak reszta, mocno owocowy i już zdecydowanie porzeczkowy tylko. Szkoda, że nie miałem go wcześniej w lodówce, bo na te upalne dni byłoby idealne.

----------

Styl: Fruit Berliner Weisse
Alk: 4,5%
Ekstrakt: 11%
IBU: b/d
Skład: słód (pilzneński, pszeniczny), płatki owsiane, aronia, czarna porzeczka, chmiel Marynka, drożdże.
Do spożycia: 01.06.2020

Piwny Brodacz

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com