Śledź mnie na:

Espressoning (Brokreacja)



By  Patryk Piechocki     3.1.19    Tagi:,,,, 

Brokreacja coś ostatnio zbyt często ląduje na blogu. Chociaż w sumie... może trochę wyprzedzam fakty. W kolejce stoi jeszcze Wasz wybór z ankiety, czyli Imperialny Nafciarz Islay Blend (mam go opisanego, tylko muszę skleić posta). Co do dzisiejszego piwa jednak... nie mam jakoś tak mocno pozytywnego nastawienia.

Dlaczego? Bo nie lubię toniku, proste. Nie rozumiem kompletnie dlaczego ktoś o zdrowych zmysłach chciałby go połączyć ze stoutem (czy też kawą na dobrą sprawę). Dziwne zachcianki mają Ci milenialsi... to już nie mogą zwyczajnie jak ludzie wypić piwa z dodatkiem śledzi? Anyway... czasami człowiek musi sprawdzić na własnej skórze i takie dziwactwa. To co, jedziem?



Nie będę ukrywał, że do zakupu butelki namówiła mnie też etykieta, z wiadomych przyczyn. Jest z nią jednak jeden problem... jej wysokość. Jakoś tak nienaturalnie wygląda. Jej wielkość bardzo utrudnia pozytywny odbiór przyjemnej grafiki. Kapsel firmowy, ale już kolejny raz trafił mi się taki mocno zarysowany. Samo piwo złudnie przypominało kawę espresso. Czarne z bardzo delikatnymi przebłyskami brązowymi. Piana wysoka na palec, długo utrzymująca się i ze średnimi pęcherzami powietrza.


Za mocny to ten aromat nie jest, to mu trzeba przyznać. Bardzo szybko też się ulatnia ze szkła, dlatego radzę od razu wkładać nos do butelki. Jest kawusia, taka typowa, świeżo zmielona i prosto z ekspresu przelewowego. Oprócz niej trochę pustawo, po ogrzaniu wychodzi trochę lasu iglastego, co mnie bardzo zdziwiło. Spodziewałem się bardziej cytrusów...

Z początku brokreacyjny stout wydawał się być zadziwiająco gładki, i to przy dość wysokim nagazowaniu. Momentami jednak (już przy jakimś tam ogrzaniu) robił się wodnisty... na szczęście to odczucie rzadko się pojawiało. W smaku znowu kawusia na pierwszym planie, ale tym razem kojarzy mi się ona bardziej z dobrym coldbrew. Ma bowiem taką specyficzną kwaskowatość. Słody bardzo fajnie podkreślają ową kawowość piwa. W tle znowu iglaki i moooże delikatna skórka z cytryny. Co dziwne całość jest według mnie dość wytrawna, laktozy nie wyczuwam w ogóle. Goryczka niska, punktowa i lekko palona. Na finiszu uwydatniają się jeszcze ziarna kawy, a reszta jakoś tak dziwacznie zanika. Jako takich skojarzeń z tonikiem nie mam (co dla mnie jest wielkim plusem). Może jestem za prostym człowiekiem i przypisuję te "tonikowe" posmaki innym, które bardziej znam (jak np. iglaki czy też kora)? Przyznam się też szczerze, że piwo jako całość nie zachwyciło mnie zbytnio.

----------

Styl: Tonic Coffee Stout
Alk: 4,4% Obj.
Ekstrakt: 14°
IBU: 35
Skład: słód (Pale Ale, Monachijski, Caraaroma, Czekoladowy, Carafa Special Typ II), chmiel Citra, laktoza, kawa Etiopia Yirgacheffe, chinina (kora), zest z cytryny, drożdże.
Do spożycia: 19.08.2019

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com