Śledź mnie na:

Orange is the new stout (Pracownia Piwa i Nemeton)



By  Patryk Piechocki     24.12.18    Tagi:,,,,, 

Kiedyś to się człowiekowi chciało... Przychodziły święta i ten z prawdziwą pasją szukał najlepszego piwa świątecznego. Czy to z wyraźnym piernikiem w aromacie czy też kompotem babcinym w smaku. Dzisiaj mało kto ma na to czas. Szczególnie, że jak przystało na prawdziwego korposzczura siedzę w pracy w dzień wigilijny.

Świąteczny nastrój nie opuścił mnie jednak, bo postanowiłem dać ponownie szansę Pracowni Piwa. Dawno nie gościli na blogu, głównie przez to, że cały czas natrafiam na ich spadki jakościowe. Ich stout zimowy zaintrygował mnie obietnicą pomarańczowej paloności i kooperacją z mało znanym holenderskim browarem. 


Etykieta taka jakaś o niczym szczerze mówiąc. Sama nazwa za to w punkt, chociaż za granicą już są tak nazwane piwa z innych browarów (copystrike?). Nie wspomnę nawet o pewnym serialu Netflixowym. Piwo jest czarne, jak dobre brownie polane masą gorzkiej czekolady. Piana ciemna, beżowa, wysoka na jeden palec. Średnio się trzyma, ale pozostawia jakiś tam brud na ściance. 


Oho, chwileczkę. Wyczuwam... całkiem przyjemny aromacik! Gorzka czekolada na pierwszym planie, zero słodkości. Potem kawa, zbożowa i taka... "zwiewna". Do tego trochę przypraw, głownie cynamon. W tle bardzo delikatna skórka pomarańczy, która fajnie przegryza się momentami przez resztę. Oho, zaintrygowali mnie teraz muszę przyznać.

Ohoho, chwileczkę x2. Jaką to ma fajną teksturę. Jest gęste, ale zarazem nie aż tak pełne jakbym się tego spodziewał. Wysycenie średnie do niskiego, mi pasuje idealnie. W smaku potwierdzają się doznania z aromatu. Jest wytrawnie, tak mocno. Jest gorzka czekolada, są też palone ziarna kawy. Z każdym łykiem odczucie w/w rośnie znacznie, jak napięcie w dobrym filmie. Mimo tego czuć przyprawy (znowu głównie cynamon) i zest z pomarańczy. Tak subtelnie gdzieś w tle, ale wystarczająco. Goryczka jakaś taka średnia, palona. Może za bardzo wkomponowała się w czekoladę i wszechobecna paloność. Na finiszu znaczące zmiany. Zadziwiająco mocno wybija się pomarańcza i pieprz, ale brakuje im jeszcze trochę do pełnej dominacji. Dzięki temu całość pozostaje całkiem dobrze zbalansowana. Naprawdę spoko piwo zimowe. Bez "piernika", ale nadal kojarzące się z okresem świątecznym i dzięki bogu nie jest to też  uwielbiana przez wielu piwowarów bomba laktozowa. Coś mi się wydaję, że Pracownia wraca do łask.

----------

Styl: Winter Stout
Alk: 7,8% Obj.
Ekstrakt: b/d
IBU: b/d
Skład: słód (jęczmienny, pszeniczny), chmiel, curaçao, cynamon, pieprz, drożdże.
Do spożycia: 04.12.2019

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com