Śledź mnie na:

Rzutkowe 2.0 (Browar Spółdzielczy)



By  Patryk Piechocki     14.8.18    Tagi:,, 

Szmat czasu to piwo przeleżało u mnie w piwnicy... jak na ten styl oczywiście. Berlinery, jak prawie każde piwa kwaśne, najlepiej pić świeże. Ja wmawiałem sobie, że wezmę je "niedługo" na rower, bo przecież idealnie się nada w te upały. Pierwszą wersję zabrałem do lasu, to dlaczego nie miałbym też drugiej?

Ano dlatego, że ileż można czekać... Jakoś tak ostatnio nie chce mi się brać plecaka na rower. O wiele wygodniej jeździ się bez niego (szczególnie jeśli większość czasu spędzasz na szosie). Zabrałem więc Rzutkowe na działkę do kumpla, gdzie rozegraliśmy partię w Magię i Miecz, przy akompaniamencie karkóweczki z grilla oczywiście.


Etykieta jakoś nieszczególnie się zmieniła. Dalej mamy ten sam knot tyle, że tło nawiązuje do jednego ze składników. Kapsla firmowego dalej nie ma. Piwo trzyma się tych samych zmian kolorystycznych i ma dość szalony, krwisty odcień. Porzeczki najwyraźniej zrobiły swoje. Piana wysoka, taka trochę nadmuchana. Powoli opada od środka pozostawiając po sobie bardzo lekki kożuch.


Jakbym nie czytał składu, to bym w ciemno powiedział, że to książkowy berliner. Jest kwaskowatość, jogurcik i delikatna nuta pszeniczna. Porzeczki wchodzą dopiero po czasie, ale nie jestem pewny czy to efekt ogrzania się piwa czy zwykłej autosugestii. Jak dla mnie zaczyna się fajnie, rześko i z przytupem. 

Po pierwszym łyku zaczynam trochę żałować, że jednak nie zabrałem tego piwa na MTB do lasu. Weszłoby jak złoto w tak upalny, duszny dzień. Jest lekko treściwe, orzeźwiające i mocno wysycone. Takie, jakie powinno być. Kwaskowatość dominuje, znowu jogurcik przychodzi na myśl. Bakterię zrobiły robotę muszę przyznać. Nie jest to jednak uber lambicowy kwas, nie w tym stylu. Jako tło przyjemna pszenica. Porzeczka... no jest, na pewno wyraźniejsza niż w aromacie. Na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się zbytnio, bo bardzo dobrze podkreśla ogólną kwaskowatość piwa. Dopiero po chwili człowiek zaczyna wyczuwać jej subtelną owocowość. Goryczki żadnej, bo nie jest ona wymagana. Na finiszu wyraźny posmak owocowy, jakby same porzeczki próbowały się wybić w ostatniej próbie zdominowania całości. Nie, nie moje drogie. To piwo jest idealnie ułożone i pozostaniecie na swoim miejscu. Piłbym litrami przez całe lato.

----------

Styl: Berliner
Alk: 3,5% Obj.
Ekstrakt: 1/5 Plato (?)
IBU: 0
Skład: słód (jęczmienne, pilzneński, pszeniczny), chmiel HHT, czarna porzeczka, drożdże WB-06.
Do spożycia: 31.12.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com