Śledź mnie na:

Mout & Mocca (De Molen)



By  Patryk Piechocki     5.7.18    Tagi:,,,,, 

Jak człowieka dopadnie pech, to nie ma na to rady. Wziąłem sobie wczoraj z piwnicy stouta z De Molena. Jak dotąd mnie nie zawiedli w tym akurat stylu i według mnie robią jedne z lepszych stoutów w Europie. Wyciągnąłem swój super duper hipsterski kieliszek do powolnej degustacji i poszedłem na ogród zdjęcia porobić.

Najpierw szturchnąłem butelkę otwierając ją. Powiedzmy, że łyk się wylał na ziemię. Potem, podczas robienia zdjęć, trawa postanowiła zrobić ze mnie abstynenta i zwyczajnie w świecie przewróciła kieliszek na bok. Oczywiście cała zawartość poszła w glebę, ku uciesze mrówek. Mogło być gorzej... prawie się wywróciłem na posadzce wchodząc do domu. "Co jest..." pomyślałem.



Każdy, kto się chociaż trochę interesuje craftem wie jak wyglądają etykiety tego browaru. Są... specyficzne. Złośliwi mogą powiedzieć, że zrobione na odwal, ale według mnie mają swój urok... jakiś tam. Piwo jest nieprzejrzyście czarne z ładnie zbitą pianą. Nawet w tak małym szkle trzyma się ona dzielnie.


Po De Molenie nie spodziewałbym się niczego innego. Aromat dosłownie wbija w ziemię czekoladą i orzechami. W sumie to nie tak do końca czekolada... a bardziej takie kakao. Całość zlepia mocna kawa typu espresso. Cały aromat przypomina dziwacznie taką intensywną, suchą mieszankę. Nie wiem jak to może być możliwe...

Oho, i mamy pierwsze zdziwienie. Spodziewałem się bardziej cielistego trunku, a dostałem coś pokroju porteru z dolnej granicy tabelki BJCP. W sumie nie jest to nic złego, po prostu przyzwyczajony jestem do grubszych imperialnych stoutów. Wysycenie niskie, takie jak być powinno. Niby nie jest tak mocno cieliste, ale można je zaliczyć do piw deserowych. Jest aksamitne i na swój sposób oblepiające. W smaku... no kawa, dużo kawy, takiej premium w dodatku. Już widzę siebie w drogiej kawiarni popijając espresso za 25 ojro. Żarty na bok... jest naprawdę dobrze. Dopełnia ją kakao, delikatne orzechy i chyba wanilia. Całość lekko kwaskowata. Goryczka stanowcza, palona. Niby pasuje do profilu piwa, ale wyraźnie się wyróżnia od reszty o dziwo. Finisz ziarnisty, kawowy, palony. W dodatku przyjemnie zalega. De Molen nie zawodzi, dalej warzy idealne piwa deserowe do pociumkania.

----------

Styl: Coffee Imperial Stout
Alk: 10%
Ekstrakt: 23,7% Plato
IBU: 81
Skład: słód (pils, karmelowy, palony), chmiel goryczkowy Premiant, kawa, drożdże.
Do spożycia: 23.11.2022

www.brouwerijdemolen.nl

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com