Śledź mnie na:

Porter Jubileuszowy (Browar Zamkowy Cieszyn)



By  Patryk Piechocki     20.1.18    Tagi:,,, 

Ahh, Cieszyn. Ahh... Porter Jubileuszowy. To co się działo przy okazji premiery tego piwa można opisać w oddzielnym wpisie, bo po co zaśmiecać tutaj przestrzeń czytelnika. O ogólnym bólu dupy możecie przeczytać np. w tym poście. O błędach browaru możecie natomiast przeczytać u Jerrego. Z resztą... każdy kto się chociaż trochę interesuje polskim craftem wie o co chodzi. Traf jednak chciał, że w ankiecie na fejsie wybraliście właśnie to piwo. Tak mam celebrować Dzień Porteru Bałtyckiego? Aż tak mnie nienawidzicie?

Trochę historii najpierw. Nie raz widziałem Jubileuszowego na półce sklepowej w swoim lokalnym Tesco, w mieście które nie przekracza 30 tyś. mieszkańców. Cena 50zł jakoś mnie nie satysfakcjonowała, dlatego olewałem go totalnie. Pewnego pięknego dnia jednak market postanowił zrobić promocję: 30 złociszy. Pomyślałem sobie wtedy, że przecież w tej tubie oprócz piwa jest też pokal, a kolekcja szkieł musi stale rosnąć. Wrzuciłem więc do koszyka, razem ze śledzikami w oleju.



Można się śmiać, ale opakowanie idealnie nadaje się na prezent. Dobrej jakości tuba, w środku szkło dedykowane i bardzo ładna butelka z ceramiką. Sama etykieta też niczego sobie, ładna grafika i fajny pasek wzdłuż butelki. Piwo z początku wyglądało na ciemnie, ale pod ostre światło widać brązowawe refleksy. Raczej klarowne. Piana wysoka, zbita i z ładną koronką. Żywot miała średni, w połowie picia praktycznie nic po niej nie zostało (ale weźcie pod uwagę, że bardzo długo je sączyłem). 


Nie żebym się tego spodziewał, ale w aromacie nic szczególnego się nie dzieje niestety. Jest wyczuwalny może przez jakieś 10 sekund od otwarcia, a później zanika w zastraszającym tempie. Na pierwszym planie śliwka w czekoladzie. Szczerze mówiąc bardzo podobna do pierwszej lepszej bombonierki ze sklepu. Nuty kawy też znajdziecie jak się mocno uprzecie. Reszta zapaszków chyba uciekła wraz ze starzeniem się piwa, a przecież do daty ważności jeszcze zostało trochę...

W ustach trochę mi to przypomina coś o ekstrakcie 19°, a nie 23°. Jak na porter jest naprawdę lekki, a ciałko ma takie se. Jednego mu jednak nie można odebrać: jest smooth as fuck jak to mówią. Wysycenie też zdaje się być bardzo dobrze dobrane: niskie i nieinwazyjne. Na szczęście smakowo jest o wiele bardziej wyraźne niż w aromacie. Podstawą jest wyśmienita śliwka w czekoladzie, przyjemna i ogrzewająca jak babcine ramiona. Dalej trochę kawy, tak na przełamanie słodyczy. Oprócz tego mnóstwo nieokreślonych ciemnych owoców, które robią za tło. Albo może bardziej za taką posypkę delikatną? Goryczka niska, punktowa i szczerze mówiąc człowiek o niej bardzo szybko zapomina, bo na finiszu zaczynają się dziać o wiele ciekawsze rzeczy. Czekolada traci na słodyczy i przypomina trochę kakao. Pojawia się też lekko zalegający popiół. Z owoców została śliwka, która spina wszystko w całość. Tutaj też uwydatnia się alkohol, ale w bardzo przyjemnej postaci. Może i ma jakieś zacięcie whisky, ale wiórki raczej nie dadzą tyle co leżakowanie w beczce. Podsumowując... bardzo przyjemny porter. Niestety cała otoczka okazała się farsą, bo nic w nim szczególnego nie ma. Szwestka nie wniosła nic nowego (no bo zwykła śliwka w porterze to norma przecież), a wiórki dębowe czuć na granicy autosugestii.

----------

Styl: Porter Bałtycki
Alk: 10,5% Obj.
Ekstrakt: 23°
IBU: b/d
Skład: słód (jasny, monachijski, karmelowy, czekoladowy), cukier, suszona śliwka, wiórki dębowe, chmiel.
Do spożycia: 24.08.2018



Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com