Śledź mnie na:

Buzdygan Rozkoszy (Harpagan)



By  Patryk Piechocki     30.12.17    Tagi:,,,,, 

Widzieliście kiedyś tak wielki hype, że wydawał się być większy od ego Misiewicza? Wiem, że może być ciężko, ale spróbujcie sobie to wyobrazić. Ja coś takiego zaobserwowałem po ostatnich Poznańskich Targach Piwnych. Miałem mało czasu i kompletnie olałem stragan browaru Harpagan.

Wieczorem tego samego dnia okazało się, że popełniłem wielki błąd. Internety i inne socjale zapiały z zachwytu nad kokosowym stoutem Harpagana. Miałem wyrzuty sumienia, a znajomi, którzy jeszcze przebywali na targach nie mogli mi go kupić, bo... nie było butelek. Na szczęście browar w końcu zabutelkował to co mu zostało. No chyba, że potajemnie wlali jeszcze coś do beczek na leżak. Któż to wie.


Etykiety Harpagana u niejednego craftopijcy wywołują podziw. Te detale, komiksowa kreska i niby chaos, ale tak naprawdę to przemyślany szablon tworzą bardzo fajną i unikatową etykietę. Jeszcze tylko firmowego kapsla brakuje. Piwo jest czarne, nieprzejrzyste. Piany niestety nie ma. No dobra, była jakieś 10 sekund po nalaniu.


A cóż tu się dzieje mateńko? Bucha mnie to niby-Bounty w płynie wprost w nozdrza. Aż się dziwię, że mi krew nie leci od tego buzdyganu aromatów. Kokos w gorzkiej czekoladzie w RiSie to coś wspaniałego mówię Wam. Jest też kawa, delikatna paloność i coś słodkiego. Tak jakby jakieś ciemne ciasto oblane lukrem. 

Pogłoski, jakoby było to jedno z najzajebistrzych piw tego roku okazały się... prawdziwe. Konsystencja oblepiającego kremu wchodzi tak aksamitnie, że człowiek zaczyna dosłownie bujać w obłokach. I to bez żadnych zbędnych myśli. Niskie wysycenie tylko potęguje to odczucie. A jakie to ma idealne ciałko jak na RiSa... o Jezusie Nazareński. W smaku zachodzą za to bardzo dziwne zmiany. Z początku kokos można skojarzyć z szeroko pojętym Bounty, ale bardzo szybko przeradza się on w mniej słodkie brownie szczodrze posypane kokosem. Do tego fajna dopełniająca kawa i lekka paloność. Goryczka wyraźna, ale bardzo krótka o lekko palonym profilu. Finisz podobny do reszty z tym, że delikatnie kwaskowata kawa bardziej się wybija. Jak takie cholernie przyjemne espresso. Ogólnie bardzo wyraźne, złożone i idealnie ułożone piwo. Alkoholu w ogóle nie czuć, delikatnie rozgrzewa z ukrycia. 

----------

Styl: Caribbean Imperial Stout
Alk: 8,6% Obj.
Ekstrakt: 24% Wag.
IBU: 3/5
Skład: słód (jęczmienne, żytni), wiórki kokosowe, jęczmień palony, granulaty chmielowe, kawa, drożdże.
Do spożycia: 1.12.2018



Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com