Śledź mnie na:

Strawberry Milkshake IPA (Doctor Brew)



By  Patryk Piechocki     25.11.17    Tagi:,,,, 

Doctor Brew... we meet again! Jak zapewne łatwo się jest domyślić nie jestem ich fanem. Owszem, zaczęli dobrze, ale potem "coś" się popsuło w ich rozumowaniu, a przynajmniej według mnie (i wielu innych ludzi pijących crafty). Wiecie, jak ktoś sprzedaje gazowane błoto w butelce i jeszcze się tym szczyci to... no cóż.

No i były też granaty, czyli piwa, które wybuchały w sklepach i w domach. Browar za każdym razem próbował się wywinąć pokręconymi odpowiedziami na żale klientów i ani razu nie przyznali się po prostu do błędu. O płatnych recenzjach nawet nie będę wspominał, bo po co. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd zaczęły się pojawiać pochlebne recenzję ich truskawkowego milkshake'a. I to u ludzi, których zdanie cenię jeżeli chodzi o piwo. Schowałem więc mój wewnętrzny hejt i zapolowałem na ich IPkę.



Grafika na etykiecie przypomina mi trochę Mario z czasów SNESa, nie wiedzieć czemu. Nie jestem jednak do końca przekonany czy tutaj pasuje. Kolory jakieś takie wyblakłe i ogólnie lekkie burdello. Kapsel firmowy fajny, ich logo idealnie pasuje. Piwo ma kolor miedzi i jest zmętnione tak jak trzeba. Piana za cholerę nie chciała się tworzyć za to. Nalewałem je chyba z wysokości pół metra, a widzicie co powstało.


Ale... dziwne. Aromat jest... bez wad, jakichkolwiek. Na pierwszym planie truskawki, potem mleczne nuty od laktozy. Znajdzie się też szczypta wanilii. Coś mi to przypomina... już wiem. Trochę Jogobellę truskawkową i/lub shake z MC. Baaardzo daleko w tle cytrusy. Ogólnie przyjemne zapaszki i nie powiedziałbym, żeby zalatywały sztucznością.

W ustach przyjemnie gładka i kremowa konsystencja stylu vermont/new england IPA. Lekko wypełniające, ale niezapychające (a przynajmniej nie za mocno) zarazem. Wysycenie średnie, pasuje wręcz idealnie. Wyraźna pszeniczna podstawa dźwiga na sobie bardzo przyjemny miks truskawek i laktozy, przyprawiony wanilią. Z początku całość wydaje się być też dość słodka, ale cytrusy w końcu się wybijają i trochę rozganiają to towarzystwo. Goryczka średnia, wyraźna i krótka. Trochę łączy się z kwaskiem, który wychodzi na finiszu (jak taka niedojrzała truskawka). Do tego bardzo delikatna żywica gdzieś na samym końcu. Bardzo dobrze się ta wytrawniejsza końcówka wkomponowała w tego shake'a muszę przyznać. Piwo naprawdę smaczne, efekt mlecznego shake'a jak najbardziej wyczuwalny. O dziwo jest ono też na swój sposób pijalne i spokojnie mógłbym wypić kolejne. Doktorzy powracają do łask?

----------

Styl: Milkshake India Pale Ale
Alk: 5,7% Obj.
Ekstrakt: 14,5% Wag.
IBU: 40
Skład: słód (pale ale, karmelowy, pszenica), chmiel (Citra, Mosaic, Amarillo), laktoza, przecier jabłkowy, koncentrat soku truskawkowego, wanilia, drożdże. 
Do spożycia: 23.02.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com