Śledź mnie na:

RISpect (Osowa Góra)



By  Patryk Piechocki     6.11.17    Tagi:,,,, 

Poczta alkoholowa działa w najlepsze. Dostałem ostatnio parę piw z Osowej Góry od Mateusza. Przekazał mi je przez Piotra, piwowara rodzimego browaru Świebodzin. Dobrze się składa, bo nie wiem jak u Was, ale u mnie w okolicy ciężko jest ich trunki dostać.

W dodatku jest to idealna okazja na przetestowanie nowego obiektywu. Dalej hejtuję zoomy i kupiłem kolejną stałkę, tym razem 30mm. Dzisiejsze foty strzelone z rąsi (i to kontuzjowanej) uważam za... całkiem spoko. Trzeba się pozbyć starej 60mm. Jakoś tak mam, że nie lubię zbierać obiektywów. 



Mimo sporej ilości elementów na etykiecie całość nie wydaje się być za duża jak na tak małe butelki. Sjakiś rycerz, kamienice. Ot grafika kojarząca się właśnie z browarem regionalnym. Kapsel firmowy, ale cholernie rozmazany, coś nie pykło przy nadruku. Piwo nieprzejrzyste, czarne. Piana niska, praktycznie nieistniejąca. Kożuch też jakoś długo się nie utrzymuje.


Zapach intensywnością nie grzeszy, a szkoda. Byłoby co wąchać. Mamy tu bowiem przyjemne ciasto czekoladowe z dość słodkimi owocami. Rodzynki wiodą prym, a gdzieś w oddali chowają się wisienki. Jest jeszcze coś... coś co dobrze znam. Dopiero po 5 minutach intensywnego myślenia skojarzyłem co. Sos sojowy! Ta sztuka dedukcji udała się tylko dlatego, że mam akurat ochotę na ramen... Aha, wracając do piwa. Sam sos nie przeszkadza w ogóle na tym poziomie.

Ożeszty w mordę jeża. Jakie to fajnie oblepiające i gęste jest. I jak przyjemnie nisko wysycone! Smakowo też nie odpuszcza. Czekolada nabrała charakteru i nie jest już taka słodka. Dołączyła do niej kawa zbożowa, a owoce schowały się za nimi. Dalej czuć rodzynki, ale już takie bardziej przytłumione. Nie dziwię im się, wraz z ogrzaniem piwa czekolada staje się coraz bardziej agresywna. W dodatku pomaga jej lekka paloność. Goryczka na niskim poziomie. Nie wtrąca się, bo by jeszcze dostała z liścia. Finisz palony, ale też zadziwiająco słodki. Jak taka przecukrzona kawa (w sumie dla mnie każda posłodzona kawa ma za dużo cukru). Po mocnym ogrzaniu wychodzi alkohol w postaci likieru z bodajże wiśni. Wcześniej prawie w ogóle go nie było czuć, rozgrzewał z ukrycia. Ogólnie przyjemny RiS. Mimo wyraźnej gorzkawej czekolady w smaku całość bardziej po tej słodkiej stronie.

----------

Styl: Russian Imperial Stout
Alk: 9% Obj.
Ekstrakt: 24% Wag.
IBU: 80 (że co?)
Skład: słód (jęczmienny, karmelowy, czekoladowy, palony), chmiel, drożdże.
Do spożycia: 20.12.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. To miały być raczej spichrze a nie kamienice, kojarzone z Bydgoszczą ;)

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com