Śledź mnie na:

Koniec Świata 2017 (Pinta)



By  Patryk Piechocki     24.11.17    Tagi:,,, 

Sahti to zabawny styl. Niektórzy mogą nawet wywnioskować, że nie jest to stricte mówiąc piwo. W końcu w jego procesie produkcji nie ma czegoś takiego jak... warzenie. Słody po zacieraniu od razu trafiają do fermentacji. Warto też wspomnieć, że w tradycyjnym sahti używa się drożdży piekarskich.

Pintową wersję piłem nie raz. Dlatego zdziwiłem się wielce gdy nie znalazłem tego piwa w swoich zbiorach na blogu. Tegoroczną edycję kupiłem, bo po prostu lubię ten styl. Jakoś mi się tak ze świętami kojarzy. 



Etykiet Pinty (a przynajmniej tych zwykłych) nie ma co komentować. Ot w większości przypadków jest to zbieranina kolorów i kształtów. Nie wiem dlaczego nie mogą ich odświeżyć na styl tych kooperacyjnych. Kapsel firmowy. Piwo wygląda trochę jak taka ciemniejsza wersja zwykłego pszenicznego. Mętna pomarańcza w skrócie. Piana niska, szybko zanikająca. 


W sahti pintowym jest coś dziwnego. To jedno z nielicznych piw, któremu uchodzi na sucho drożdżowy aromat. I to w dodatku taki dominujący. Już pomijam fakt, że to całkowicie w stylu. Oprócz tego lekkie kwaskowate żyto i i jałowiec. Ten ostatni w ilości na tyle wystarczającej, aby się człowiek mógł nim nacieszyć.

Pierwsze co przyszło mi na myśl to to, jak różni się ta warka od tej, którą piłem bodajże dwa lata temu. Owszem nadal jest grubo, czuć ciałko i oleistość, a drożdże hulają swawolnie, ale całość nie jest tak przesadnie... hmm, przyprawowa. Wysycenie na niskim poziomie, co odróżnia je znacznie np. od takiego pszeniczniaka. W sumie... jak na tak dziwaczne piwo jest ono dość zgrabnie ułożone. Drożdżom towarzyszy żyto, lekko kwaskowate i banan, a całość przykrywa słodycz przypominająca miód gryczany. Do tego szczypta jałowca, według mnie idealnie stonowanego. Nie wiem jak to było paręset lat temu, ale gdyby dominował to by w tym miksie smakowym po prostu przeszkadzał. Goryczki nie ma, bo tak w sumie nakazuje styl. Na finiszu głównie cierpki banan z miodem. Sahti to piwo, które według dzisiejszych standardów nie jest tak naprawdę piwem, a smakuje wyśmienicie. W sumie to taka zupa piwna. Tegoroczny Koniec Świata cholernie mi przypadł do gustu, taką zupkę mógłbym pić litrami. Byłoby to zabójcze, bo przy takiej ilości alkoholu (którego nie czuć) szybko chodziłbym spać.

----------

Styl: Sahti
Alk: 7,9% Obj.
Ekstrakt: 19,1% Wag.
IBU: bliskie 0
Skład: słód (pale ale, żytni, wędzony jęczmienny), chmiel w szyszkach Lubelski, owoce jałowca, gałęzie jałowca, drożdże piekarskie prasowane.
Do spożycia: 08.08.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com