Śledź mnie na:

Jałowcowy Pils (Lumberjack)



By  Patryk Piechocki     8.11.17    Tagi:,,, 

Znowu nadszedł ten czas gdy zachciało się człowiekowi wypić coś "normalnego" czy też nieskomplikowanego. Traf chciał, że mam w piwnicznej lodówce zestaw z browaru Lumberjack, o którym sami właściciele mówią, że tak do końca craftem nie są. Co w tym złego? No nic, każdy warzy to co lubi.

Co by nie było tak łatwo panowie postawili na wszelakiego rodzaju dodatki kojarzące się z naturą. Wrzucają różnorakie zielsko do swoich pilsów i patrzą co z tego wyrasta. Ze wszystkich ich eksperymentów najbardziej podszedł mi ten z jałowcem, którego sobie dzisiaj zdegustujemy. Trochę się cykam przed zieloną butelką, ale jeśli było dobrze magazynowane to problemu nie powinno być.


Etykieta fajna, na grubym papierze podobnym do kredowego. Lubię takie, ale wiadomym jest, że nawet najmniejsza wilgoć im nie służy. Grafika też niczego sobie. Nie wiem jednak czy ktoś do końca przemyślał skutki doklejenia poroży temu brodaczowi... Samo piwo ma kolor miedziany i wydaje się być klarowne. Piana niestety niska i zanikająca.


No, całkiem przyjemnie to pachnie. Tak jak się tego można było spodziewać jałowiec przejął pałeczkę i dominuje w aromacie. Może się to "paru" osobom nie spodobać, bo gdzie w tym wszystkim podział się chmiel? Mi osobiście to nie przeszkadza, miało być igliwie i jest. Trochę to pachnie porannym spacerem po lesie, takim zaraz po deszczu. Jałowiec, trawa, trochę żywicy i ziół. Momentami wychodzą delikatne kwiaty (jakby utlenienie), ale można je olać.

Fajnie się to kręci w ustach, ale takim chrupkim pilsem bym tego jeszcze nie nazwał. Bardziej coś na styl gładkiej dwunastki czeskiej. Nagazowanie na dość wysokim, ale jeszcze nie "odbijającym" się poziomie. Jest zbożowa podstawa z taką delikatną nutą skórki od chleba. Prym wiedzie jałowiec z szeroko pojętym "lasem". Żywica, zioła, te sprawy. Goryczka, jak dla mnie, trochę niedomaga jak na pilsa. Wyczuwalna, ale mogłaby być wyższa szczerze mówiąc. Na finiszu pojawia się trochę więcej słodyczy (jakby takiej miodowo-kwiatowej), ale i tak dominuje sam jałowiec, który delikatnie zalega. Czy jest to pils? Trudno powiedzieć, chmiele trochę się zagubiły przez inne dodatki. Jeżeli ktoś jednak lubi typowo leśne klimaty to może bez obawień spróbować tego piwnego eksperymentu. Co do reszty ich piw... owocowe bardzo smakowały płci pięknej. Sosnowego pilsa możecie pominąć.

----------

Styl: Pils
Alk: 4,8% Obj.
Ekstrakt: 12% Wag.
IBU: b/d 
Skład: słód, chmiel, drożdże, owoce jałowca.
Do spożycia: 25.07.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com