Śledź mnie na:

Pils (Birbant)



By  Patryk Piechocki     5.10.17    Tagi:,, 

Syndrom Klasycznego Craftu to rzecz, która naprawdę istnieje. W przeciągu ostatnich lat zauważyłem już parę takich wybryków browarów rzemieślniczych. Chodzi głównie o próbę książkowego uwarzenia stylów klasycznych. Najbardziej rozpoznawalnym przykładem będzie AleBrowar ze swoją serią Ortodox. Do tego grona dołączył ostatnio Birbant.

Chłopaki mogli wybrać sobie coś łatwiejszego do uwarzenia... a nie pilsa, na którym stale ciąży klątwa jeżeli chodzi o polski rynek piwny. Wielu rzemieślników poległo zabierając się za ten niby prosty styl. Czy tak samo będzie z Birbantem?



Etykieta bardzo randomowa, ale też w pewnym stopniu nawiązuje do "klasyki". Głównie złotymi paskami i łukami jak z jakiejś kamienicy dziewiętnastowiecznej. Zadziwiające jest jednak to, że postanowili nie podawać składu, co im się wcześniej nie zdarzało. Piwo ma dość ciemny jak na ten styl kolor, wpadający nawet w miedź. Piana wysoka, ale dziurawa. Szybko redukuje się do obręczy przy szkle.


Ja wiem, że kufel nadaje się do degustacji tak samo dobrze jak kołpak od Malucha, ale tak kazali na etykiecie to co ja się będę wywyższał. Aromat jest słaby, ledwo co wyczuwalny nawet jak na to szkło. Majaczy gdzieś w tle jakaś słodowość i trawa, ale wraz z nimi pojawia się też masełko. No nie porywa Panie, nie porywa.

W smaku jest już lepiej. Fajne ciałko, jak dobra czeska dwunastka i średnie do wysokiego nagazowanie robią robotę. Nie wiem czemu, ale takie proste i orzeźwiające pilsy/lagery zawsze kojarzą mi się z grillem i karkóweczką. Ah ten sos czosnkowy! Ale my nie o tym mieliśmy... Birbantowy pils z początku wydaje się być słodowy, ale bardzo szybko pojawiają się nuty trawiaste i ogólnie polne. Przez to ostatnie mam oczywiście na myśli kwiaty, chociaż całość rzeczywiście kojarzy mi się z wiosennym porankiem na polu. Goryczka wchodzi dość szybko i jest naprawdę wyraźna. Aż nadto jeżeli miałby człowiek wziąć pod uwagę deklarowaną ilość IBU. Jej profil jest lekko ziołowy. Te wybijają się bardziej na finiszu, który dodatkowo zaskoczył mnie mocno swoją wytrawnością i... ziemistością. To nie jest pils z etykiety. Aromat nie jest "wysoki", a goryczka nie jest "zbalansowana". Całość jest trochę taka za bardzo gryząca i niepoukładana jak na moje oko. Mimo tego do wypicia. Jest też na pewno przyjemniejsze niż eurolager.

----------

Styl: Pils
Alk: 5,1% Obj.
Ekstrakt: 12°
IBU: 25
Skład: słód jęczmiennym, chmiel, drożdże.
Do spożycia: 22.05.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com