Śledź mnie na:

Pijany Rowerzysta: Rzutkowe (Browar Spółdzielczy)



By  Patryk Piechocki     10.8.17    Tagi:,,,, 

Było gorąco, wiatru prawie wcale. Przy takiej pogodzie ludzie zazwyczaj chowają się w domach albo kąpią się nad jeziorem. Co robię ja? Wsiadam na rower i męczę organizm mimo lekko zawyżonego rytmu serca.

Prawda jest taka, że jestem dziwny i przy takich warunkach zdarza mi się lepiej jeździć... Tętno mam stabilniejsze i po prostu mogę więcej. Widać to było np. na zawodach w Sulechowie, gdzie żar z nieba zabił wiele osób. 


Teraz było podobnie, wystarczyło stanąć na minutę i już z człowieka lało się jak z wodospadu. O dziwo nie czułem się pod koniec jakoś nieziemsko zmęczony, a pewnie pojeździłbym więcej gdyby nie brak czasu. Chyba sobie kolarzówkę kupię, co by kilometrówki robić. Piwo wypiłem jakoś na 23km. W uszach jak zwykle motywujące darcie mordy, o na przykład taki nowy Papa Roach - Crooked Teeth.




Niestety zdjęć za dużo nie będzie, jak i opisu. Tak to już jest. Gdy człowiekowi się zaczyna dobrze pedałować to nie myśli o takich rzeczach. Udało mi się jednak uchwycić uciekające dziki, wyskoczyły ze zboża jakoś 2-3 metry przed kombajnem. Skręciły później w moją stronę dlatego pośpiesznie zabrałem się stamtąd.




W lesie komarów chmara i każdy przystanek równał się z walką o cenną krew. Widać też kolejne efekty wycinki lasów. Na ścieżkach pełno gałęzi itp. Trzeba uważać, już raz w tym roku wymieniałem wózek przerzutki tylnej, bo gałąź średnicy mojej ręki wbiła mi się pomiędzy szprychy podczas jazdy...

Piwo z Browaru Spółdzielczego okazało się być wybawieniem, którego się aż tak nie spodziewałem. Owszem byłem zmęczony przez tą duchotę, ale nie powiedziałbym że aż tak. Dwa łyki i pół butelki już nie było.


Etykieta jak zwykle reprezentuje rodzaj węzła, na dość tanim gradiencie. Wolałbym, aby tło było jednolitego koloru szczerze mówiąc. Piwo ma jednolicie złoty kolor z bardzo niską pianą. Ta bardzo szybko się ulatnia nie pozostawiając nic po sobie. Całość mętna.


Aroma średnio intensywny, ale za to przyjemny jak okład z zsiadłego mleka na świeżo poparzoną skórę. Kwaskowaty, taki świeży kefirek z owocami. Tutaj głównie limonka i mandarynka gdzieś w tle. Ta ostatni fajnie się wyróżnia dodając nieoczekiwanej słodyczy. No no, już mi się humor poprawia mimo tego, że patrzę na ścięte drzewa dookoła. 

Pierwszy łyk i... o Jezu, jak to pięknie wchodzi. Już pomijając fakt, że byłem "trochę" spragniony. Piwo jest mega orzeźwiające i lekkie, i to nie w takim wodnistym sensie. Średnio wysycone (mooogłyby być odrobinę bardziej), ale jak dla mnie wystarczająco. Kwaśne i to na dwa sposoby. Z jednej strony mamy typowy kefir (widać, że bakterie dały radę), a z drugiej cytrusy na czele z limonką. Dzięki temu mamy naprawdę zróżnicowane odczucia jeżeli chodzi o kwaśność. Ostatecznie, tak na granicy błedu wygrywają owoce. W tle znowu pojawia się słodka mandarynka, która o dziwo odnajduje się w tym całym chaosie. Wszystko na fajnej i delikatnej podstawie pszenicznej. Finisz mocno limonkowy. Goryczki brak, kwasek ją całkiem dobrze zastępuje. Przepyszny kwasik, moda na piwa niskoalkoholowe na dobre zawitała do Polski (dzięki Bogu). 

----------

Styl: Berliner Weisse
Alk: 3,5%
Ekstrakt: 1/5 (cokolwiek to znaczy)
IBU: 0/5
Skład: słód (pilzneński, pszeniczny), chmiel HHT, drożdże WB-06, Lactobela Lactococcus.
Do spożycia: 01.10.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com