Śledź mnie na:

Hopby (Pinta)



By  Patryk Piechocki     16.8.17    Tagi:,,,,,, 

Spotkaliście się kiedyś z takim czymś jak "piwo stołowe"? Ja osobiście sobie nie przypominam. Dlatego zdziwiłem się gdy w sklepie zobaczyłem takowe od Pinty. "Co oni znowu wymyślili?" pomyślałem. Z początku wydawało mi się, że chcieli tak po prostu ukryć zwykłego lagera mocno chmielonego amerykańcami. Ale nie.

Piwo stołowe to nic innego jak lekkie pale ale, z dość niską jak na nasze standardy ilością alkoholu. Podobno korzenie belgijskie ma ten styl, ale jak to zazwyczaj bywa USA musiało wprowadzić swoje zmiany. Tak np. wzrosła zawartość alkoholu (jeżeli wierzyć internetom oryginalnie było to 1,5-3%) i w takim mocno chmielonym przekraczać ona może nawet 4%. Cały plan z wypiciem paru przy obiedzie szlag trafia wtedy. Na szczęście pintowa wersja nie jest aż tak przesadzona.



Oho, nawet mam jakieś skojarzenia z tą etykietą (jak nigdy jeżeli chodzi o zazwyczaj nudne butelki Pinty). Grafika nawiązuje trochę do logo Pepsi, tylko że w tym przypadku mamy topiącą się w piwie szyszkę chmieli. Na pewno lepiej to wygląda niż 80% etykiet z tego browaru. Piwo też niczego sobie. Ma złocisty kolor, lekko zamglone. Średniopęcherzykowa piana, z początku wysoka, szybko redukuje się do sporego kożucha i "takiej sobie" koronki na szkle. 


Ładny zapaszek ma to piwo. Taki rześki i bez niepotrzebnych zachwytów nad jego złożonością. Jest słodowo z dodatkiem nowofalowych chmieli. Wyraźnych, ale nie dominujących warto zaznaczyć. Bardziej nieokreślony miks cytrusowy, trawa i bardzo delikatna słodycz tropików mi osobiście kojarząca się z mango (to chyba Mosaic wymrażany tak się przebił). No ładnie ładnie.

No to już wiem jaki zamiar miała Pinta nazywając to piwo stołowym. Ze spokojem mogłoby zastąpić lagery, pilsy i inne często spotykane na grillach trunki. Fajne ciałko. Wydaje się być lekkie i orzeźwiające, ale nie powiedziałbym, że ma tylko 9° Plato. Bardziej jakieś 11-12. Średnie wysycenie, w niczym nie przeszkadzające. Na pierwszym planie cytrusy z wyróżniającą się cytryną i takim lekkim posmakiem ropy. Do tego fajna podstawa słodowa i to w dodatku nie za słodka. Ogólnie piwo wydaje się być bardziej po tej wytrawnej stronie mocy. Chmielowa goryczka średnia, zaznacza swoją obecność, ale jakoś nie chce zostać na dłużej. Ma bardzo, ale to bardzo słaby grapefruitowy profil. Finisz to połączenie ziemistości, cytrusów i żywicy. Aż się sam zdziwiłem jak bardzo się zmieniło pod koniec. Niby takie nic, lekkie piwo stołowe znaczy się, a tyle różnych doznań smakowych daje. Bardzo fajne, w końcu Pincie coś wyszło na 100%.

----------

Styl: Hoppy Table Beer
Alk: 4% Obj.
Ekstrakt: 9°
IBU: b/d
Skład: słód (pale ale, Carapils, Caraamber), chmiel (Columbus, Cascade, Ekuanot, Citra, Mosaic, CryoHops Mosaic), drożdże Safale US-05.
Do spożycia: 27.04.2018

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Kategoria "Table beer" jest u nas nieco mało znana. Niemniej przykładowo jeden z najlepszych browarów Świata czyli The Kernel uczynił z piw stołowych dzieło sztuki. Do tego stopnia, że "gwiazdkowe (michelenowe)" restauracje zamawiają w browarze kolejne inkarnacje tego trunku pasujące do konkretnych dań. 4 volty to sporo na stołowe, ale chętnie spróbuję. Normalnie na wyspach 4% robiło by za strong ejla ;). Dla mnie niedoścignionym odpowiednikiem stylu jest 1/100 Kormorana. Pijam waidrami

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com