Śledź mnie na:

Amerykańskie Pszeniczne (Żywiec)



By  Patryk Piechocki     1.7.17    Tagi:,,,, 

Zawsze uważałem, że każdemu browarowi należy dać drugą szansę. Tak wiem, że dla wielu zły koncernowy moloch jakim jest Żywiec nie powinien się nawet znaleźć na blogu craftowym, ale ludzie... piwo to piwo. Czasami człowiek musi się też odmóżdżyć trochę. 

Co prawda nie chcę mi się tracić czasu na koncernowe wynalazki, ale "ten typ z Piwolucji" wrzucił ostatnio na swój fanpage piękną degustacje nowego wypustu z Biedry i jakoś tak mnie wzięło... Ot łatwy do napisania post humorystyczny o tym jakie to piwo koncernowe jest beee i booo



Etykiety nie będę opisywał, bo w sumie nie ma czego. Ten sam wzór co przy wcześniejszych wypustach niby-cratowych. Oczywiście o pełnym składzie możecie zapomnieć. Kapsel firmowy, ale to byłby jawny żart gdyby tak wielkiego browaru nie było na niego stać. Samo piwo za to prezentuje się zadziwiająco ładnie. Żółte, przechodzące w blady pomarańcz i średnio zmętnione. Piana wysoka, ale też dziurawa jak ser szwajcarski. Pozostawia ładny kożuch i mocno czepia się szkła. 


Aromat jest... dziwny. Trochę słodkich tropików i bardzo, ale to bardzo delikatna cytrusowość. Nie ma niestety żadnej pszenicy czy nawet jej pochodnych. Zamiast tego mamy bardzo dziwne połączenie karmelu i chleba. Mało to jednak ważne, bo intensywnością całość nie grzeszy kompletnie.

W smaku wydaje się takie, jakie być powinno. Lekkie, z niezapychającym ciałkiem i dość wysokim nagazowaniem. Problem w tym, że pszenice to to przypomina może w 5%. Amerykańca już bardziej, mamy bowiem jakieś zalążki cytrusów (tutaj głównie cytryna) i tropików (te bardziej w autosugestii jednak). Oprócz tego chlebek, tym razem bez karmelu i prawie, że kompletny brak skojarzeń z pszenicą jako taką. Do tego goryczka w postaci zerowej i dziwacznie cierpki finisz. Mi osobiście kojarzy się z przeterminowaną cytryną. Taką, która już trochę leżała w typowej polskiej kuchni czekając na te ostatnie, zbawcze nawet, wyciśnięcie do herbaty. Meh ten finisz będzie za mną chodził cały dzień teraz... Podsumowując, nie jest aż tak tragicznie, że musiałbym to wylewać do zlewu. Jest najzwyczajniej w świecie nudno i po koncernowemu (czyli na odpierdol).

----------

Styl: American Wheat
Alk: 4,9%
Ekstrakt: 11,5%
IBU: 1,5/4
Skład: słód (pszeniczny, jęczmienny), chmiel.
Do spożycia: 14.12.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com