Śledź mnie na:

Żółta Łódź Podwodna (Piwoteka i Browar Okrętowy)



By  Patryk Piechocki     13.6.17    Tagi:,,,, 

Jakby się tak zastanowić (wiem, często się to facetom nie zdarza) to, do dzisiaj, nie chodził mi po głowie składnik, którego bym w piwie mógł nie zdzierżyć. Aż tu nagle z odsieczą przychodzą dwa browary, które drogą kooperacji postanowiły zniszczyć mi całkiem przyjemny dzień.

Mowa tu oczywiście o Piwotece i Okrętowym, które dotychczas miały całkiem pochlebne recenzje na blogu. Oba browary postanowiły uwarzyć pale ale, które w zamyśle ma przypominać gin & tonic... czy jakoś tak. Nie-na-wi-dzę tonicu, odrzuca mnie już na samą myśl... dlaczego ja to sobie robię?



Po tych wszystkich "czarnych" etykietach Piwoteki fajnie jest popatrzeć na coś innego. Niebieskie tło (jestem facetem, dla mnie to JEST niebieski) i żółte wypełnienie fajnie grają ze sobą. Piwo bardzo ładnie mieni się złotem z idealnie białą pianą. Ta ledwo co się tworzy na wierzchu, ale za to pozostaje tak prawie, że do samego końca. 


Okej... dziwny zapach ma ten pale ale. Z jednej strony suszony jałowiec i delikatna cytryna, a z drugiej prawdopodobnie chinina, która mi osobiście kojarzy się tutaj z miksem tytoniu i świeżych bandaży. Wszystko na delikatnej pszenicy. Radzę pić szybko, po lekkim ogrzaniu wychodzi masełko. Mimo tego ciekawy aromat, w dodatku dość intensywny.

Aha, może wydawać się to zaskakujące, ale Piwotece i Okrętowemu udało się całkiem dobrze wkomponować chininowe nuty do piwa. I to w taki sposób, który mi nie przeszkadza zbytnio. Nie lubię toniku, nie pijam Schweppes czy też alkoholi na bazie wcześniej wymienionego. W Żółtej Łodzi Podwodnej pierwsze co w nas uderza to właśnie chinina, ale złagodzona jałowcem i skórką cytryny. Do tego dochodzi przyjemna pszenica w tle. Chmielowa goryczka niska jak miłościwie nam panujący Prezes. Jakby się bała wchodzić w paradę chini(ni ni ni)nowym nutom. Finisz zadziwiająco nudny i pusty. Ot lekka cytryna i pszenica. Mimo tego całość ciekawa i dobrze wyważona. Ciałko w sam raz, sesyjność jest, orzeźwienie też. Nagazowanie na średnim do wysokiego poziomie, można rzec, że w punkt. Nie spodziewałem się, że trunek z chininą może mi posmakować, a tu takie zaskoczenie.

----------

Styl: Pale Ale
Alk: 5,3% Obj.
Ekstrakt: 12,5% Wag.
IBU: b/d
Skład: słód (pilzneński, pszeniczny jasny), chmiel Magnum, cytryna, jałowiec, chinina, drożdże US-05.
Do spożycia: 25.10.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com