Śledź mnie na:

Małe Ciche (Ignis)



By  Patryk Piechocki     3.4.17    Tagi:,,, 

"W poszukiwaniu prawdziwego pilsa" - epizod 29913. Patrząc na ilość pilsów na blogu można odnieść wrażenie, że wogóle ich nie pijam. Nic bardziej mylnego. Praktycznie przy każdej okazji do mojego koszyka w sklepie trafia jakiś nachmielony lager. Problem w tym, że rzadko kiedy trafia się coś godnego uwagi.

Nie ma się też co oszukiwać, tak prosty i elastyczny styl jest olewany przez większość polskich rzemieślników. Szkoda, według mnie każdy browar powinien mieć go w swojej stałem ofercie. Dzisiejsze piwo dostałem od browaru Ignis (kolejny, o którym nie miałem pojęcia...) poprzez... paczkomaty. O dziwo w nienaruszonym stanie i na drugi dzień (sobota). 


Jeżeli dobrze rozumiem to nazwy poszczególnych piw z browaru zostały zapożyczone od małych miejscowości porozrzucanych po naszym kraju. Z daleka sam design wygląda dość chaotycznie, ale jak tak się przyjrzeć bardziej to nawet to ładnie i swojsko wygląda. Trochę mi te paski żółte przeszkadzają jednak. Piwo za to prezentuje się przepięknie. Ma lekko przyciemniony złoty kolor i wysoką śnieżnobiałą pianę. Może i wygląda na mętne, ale praktycznie nie odstało swojego po podróży. Piana zbita i utrzymująca się na poziomie jednego palca praktycznie do końca picia.


Tak prostego i zarazem wyraźnego aromatu powinien się spodziewać każdy miłośnik pilsów (w tym ja). Mamy czystą podbudowę słodową, słodkawą oczywiście, ale też bardzo wyraźne chmiele. W tym przypadku przypominające zioła i mokrą trawę o poranku. Dobrze zbalansowane i utrzymujące się zapaszki trzeba przyznać.

W smaku od razu da się wyczuć lekkość i orzeźwienie. "Tak, to będzie dobry pils" zdaje się myśleć mój wyrafinowany alkoholizm. Wysokie nagazowanie (ale bez przesadyzmów) i taka "chrupkość" ciała połączona z sesyjnością daje nam orzeźwienie na poziomie grodziskiego. Smakowo mamy powtórkę z aromatu. Znowu czysta słodowa słodycz kontrowana szlachetnymi chmielami. Goryczka na idealnym poziomie, nie za mocna, ale też nie za słaba. Nie zalega i idealnie wprowadza w finisz, który, tutaj zdziwienie, jest dość wytrawny. Zioła, trawa i... kora drzewna. Takie dziwne skojarzenia podaje mi mózg. Podsumowując bardzo przyjemny pilsik. Niestety nie będzie to mistyczny dobry pils za 3zł, bo tyle ten twór z browaru Ignis na pewno nie kosztuje w sklepie. Szczerze mówiąc jakoś mi to nie przeszkadza i z chęcią trzymałbym niewielki zapasik Małej Cichej w lodówce na "przypadkowego grilla".

----------

Styl: Pils
Alk: 4,3% Obj.
Ekstrakt: 11,8°
IBU: 50
Skład: słód (pilzneński, monachijski, carahell), chmiel (Saaz, Hallertau Mittelfruh), drożdże Saflager w34/7.
Do spożycia: 09.06.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com