Śledź mnie na:

Lodołamacz (Browar Spółdzielczy)



By  Patryk Piechocki     24.2.17    Tagi:,,,,,, 

Kontynuujemy wątek piw wymrażanych zapoczątkowany degustacją Eisbocka z Pinty. Temat szeroki jak rzeka, bo jak pokazał Browar Spółdzielczy z łatwością można wymrażać też piwa o których ja sam bym w życiu nie pomyślał. W tym przypadku jest to double IPA. 

RiSa zostawiłem sobie na później, IPA wydawała mi się, o zgrozo, ciekawsza. No bo zastanówmy się po jaką cholerę robić gęstą IPkę? W najlepszym przypadku dostaniemy karmelowy cukierek, który za cholerę nie będzie przypominał tego co hopheadzi lubią najbardziej... Ale czy na pewno? Lepiej usiądź spokojnie człowieku małej wiary i czytaj dalej.


Lodołamacz (jak i Królowa Lodu) pozostaną sztosami, niezależnie od tego jak sam trunek będzie smakował. Wszystko przez etykiety zrobione z materiału i grafice wyhaftowanej na nim srebrną nicią, która mieni się pod światło. Karniak należy się jednak za brak składu. Piwo ma głęboki bursztynowy kolor i jest prawie, że klarowne. Wysoka piana redukuję się dość szybko, ale pozostawia przepiękną koronkę na ściankach. Całkiem spory kożuch trzyma się do końca picia. 


Ożeszty w mordę jeża jaki to ma intensywny aromat. Jest tak cytrusowo i tropikalnie, że człowiek zastanawia się momentami czy go zmysły w konia nie robią. No bo przecież zapachy chmielowe tracą na mocy z czasem a tutaj... istny huragan składający się z pomarańczy, mango i liczi. Wszystko dokładnie zlepione żywicą i karmelem, który o dziwo nie pcha się zbytnio do przodu. Zero alkoholu.

Boże jakie dziwne uczucie pozostawia ten Lodołamacz w ustach... To znaczy "dziwne", bo to piwo jasne, a jest gęste jak grubaśny RiS. Wymrażanie dało czadu i całość smakuje jak jakiś dziwaczny nugat, mocno goryczkowy i średnio wysycony. Słodowa podbudowa na pierwszy rzut oka wydaje się być przytłaczająca, ale bardzo szybko do boju wkraczają amerykańskie chmiele. Mango, pomarańcze i grapefruit tworzą bardzo burzliwą, ale też sprawiedliwą dla obu stron koalicję z karmelem. Mocarna goryczka także nie próżnuje i oczyszcza kubki smakowe swoim żywiczno-grapefruitowym zacięciem. Finisz przypomina już bardziej wieczną walkę karmelu z albedo od grapefruita, koalicja zerwana. Żeby Wam jeszcze lepiej zobrazować ilość karmelu w tym piwie podam przykład: pamiętacie najgorsze warki Ataku Chmielu z Pinty, te przesadnie karmelowe? No właśnie. Tyle, że tutaj mamy tak samo intensywną goryczkę i tropiki/cytrusy. No i ta gęstość... tak samo zadziwiająca przy każdym łyku. Alkohol praktycznie niewyczuwalne, ale mocno rozgrzewający. Kolejny przykład na to, że wymrażanie to strzał w dziesiątkę.

----------

Styl: Iced Double IPA
Alk: 11% Obj.
Ekstrakt: b/d
IBU: b/d
Skład: słody, chmiele, drożdże (serio).
Do spożycia: 14.02.2018

www.browarspoldzielczy.com

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. DoubleIPA ze Spółdzielczego = Ósemkowe, więc na 99% to jest to, tylko wymrażane.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com