Śledź mnie na:

Chinatown (Faktoria)



By  Patryk Piechocki     12.2.17    Tagi:,,,, 

Macie czasami coś takiego, że olewacie piwa craftowe stojące na półce w hipermarkecie zaraz obok żywieckich specjalności? Mi się to niestety zdarza, szczególnie w Tesco zaraz obok. Na pewno ma na to też wpływ fakt, że w owym hipermarkecie nie ma za dużego wyboru...

Miałem tak z Duklą, Faktorią i po części podstawowymi piwami z Pinty. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Może to ukryte gdzieś z tyłu głowy przekonanie, że te piwa są gorszej jakości, bo Illuminati hurr durr sprzedali się marketom itp. Durne myśli, o czym przekonamy się dzisiaj na przykładzie Chinatown z Faktorii. 


Faktoria postanowiła odświeżyć trochę swoje etykiety, efekt widzicie powyżej. O wiele lepiej to teraz wygląda. Wcześniej było trochę... chaotycznie. W dodatku użyli lepszego papieru i chyba etykieciarki. Piwo ma trochę przyciemniony złoty kolor i jest lekko zamglone. Piana wysoka, szybko się ulatnia, ale pozostawia po sobie taki "ukoronowany" kożuch. 


Ożeż ty, to piwo naprawdę zaskakująco pachnie. Jak przystało na APA mamy bardzo soczyste cytrusy: głównie pomarańcze, mandarynki grapefruit i trochę liczi. Niby standard, tyle, że dodatek w postaci cytryńca chińskiego wyciąga z tych owoców coś więcej. Nie wiem jak to opisać... całość ma dodatkowo taką ultra soczystą zieloną nutę... Taki rabarbar tylko bardziej słodki. Ma to w ogóle sens?

W smaku jest jeszcze bardziej zaskakująco. Owszem mamy typową dla tego stylu rześkość i sesyjność z idealnie dopasowanym, średnim wysyceniem, ale całość znowu pozytywnie zaburza ten cytryniec. Zacznijmy może jednak od początku. Każdy łyk przypomina wgryzanie się w soczysty miąższ miksu owocowego, żywcem skopiowanego z aromatu. Trochę psuje to delikatnie muląca karmelowa podbudowa, ale według mnie trzyma się to kupy... i stylu. W tle skrada się cytryniec, pod postacią niby to łodygi czy też trawy... no czegoś zielonego po prostu. Goryczka średnia, taka okej można rzec. Wydaje mi się, że ma lekkie żywiczne zacięcie. Na finiszu cytryniec przejmuje inicjatywę i ten cały "zielony posmak" zaczyna zwyczajnie królować nad resztą, wspomagany przez wcześniej wymienione cytrusy. W końcu skojarzyłem też, co mi on przypomina... zieloną herbatę z limonką. Z pozoru proste piwo, ale z zaskakującym elementem, który dodaje kompletnie nowe doznania smakowe do rozpowszechnionego już u nas stylu. Mała wpadka się jednak zdarzyła, przy drugiej butelce pojawiła się mokra szmata. Co prawda gdzieś w tle, ale zawsze.

----------

Styl: American Pale Ale
Alk: 6,2% Obj.
Ekstrakt: 12,5% Wag.
IBU: 35
Skład: słód (pilzneński, pszeniczny, pale ale, caraamber), płatki pszenne, chmiel (Chinook, Equinox, Mosaic), cytryniec chiński, drożdże US-05.
Do spożycia: 12.06.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com