Śledź mnie na:

Brodacz Miesięczny: Grudzień i Styczeń 2017



By  Patryk Piechocki     6.2.17    Tagi:,, 

Oho, stało się. Znowu doszliśmy do obślizgłej ściany, jaką jest ludzka chciwość pieczołowicie wypełniona cebulą i januszostwem. Ale przecież wszystko jest OK i cool, bo "hype is good". Nie, nie jest good i nie dajcie sobie tego wmówić. Tematów zebrało się w ostatnich dwóch miesiącach wiele, ale dobrze wiecie o który mi dokładnie chodzi.

Zaczniemy jednak od czegoś lekkiego, w końcu nie ma się co męczyć już na samym początku. Oczywiście mógłbym puścić monolog o tym jak polski smog zabije cały świat trzymając się jednocześnie naszych granic według niemieckich, przepraszam, europejskich map... ale po co? To samo tyczy się kolejnego wybitnego pomysłu Pana Morawieckiego. Czy też strasznej choroby czyhającej na kobiety, które każą swoim partnerom używać gumek (za oświecenie nas w tym temacie podziękujmy Pani Dudziak). O KODzie leżakującym na ulicy i samowolce PISu też jakoś nie mam ochoty pisać. Tym bardziej o tym, jak niemieckie media nie mają skrupułów zganiać winy na Polaka bez jakichkolwiek dowodów... co innego gdyby był to biedny i kochany imigrant dobrze wiecie jakiej narodowości. A więc o czym będzie pierwszy temat? O piwie oczywiście.


Ratebeer... moje zdanie na temat tego portalu jest dość proste. Do ocen i "top100" trzeba podchodzić z dużym dystansem. Owszem, królujemy np. w kategorii porteru bałtyckiego, ale nie zapominajcie, że większość ocen wystawiają w niej Polacy... Wszystko pięknie i fajnie, że nasze browary dostają medale na gali Ratebeer Best, ale ja osobiście traktuje to jako dobrą reklamę a nie wyznacznik jakości. Idealnym przykładem jest Pracownia Piwa, która dostała tytuł najlepszego browaru w Polsce. To już bardziej realne wydaje mi się to, że Brokreacja dostała miano najlepszego młodego browaru w naszym kraju. Wyniki tegorocznej gali możecie sprawdzić tutaj.


Kolejny bloger nam się sprzedał, tym razem jest to Jurek z Jerry Brewery. Brokreacja zaprosiła go do współpracy jako marketingowca. Oczywiście żartuje z tym sprzedaniem się... OR DO I? Już na serio, niech mu się tam dobrze wiedzie, w końcu spełnia swoje marzenia. Tylko żeby go chłopaki nie sprowadzili na złą drogę rozpusty i rzemieślniczego bling bling life. Więcej możecie się dowiedzieć u Jurka na blogu.


Doctor Brew strikes again! Już od jakiegoś czasu dało się zauważyć narzekania klientów, że piwa od doktorów albo wybuchają albo są zwyczajnie w świecie przegazowane. Sam browar napisał sprostowanie w tej sprawie na swoim fanpage. Niby ich wina, ale też nie. Wina lata, złego przechowywania przez puby/sklepy itp. Nie ważne, że warki bliższe zimy mają ten sam problem według klientów. Refermentacja to nie są proste rzeczy panie.


No i skończyło się, niczego nie będzie jak to mawiał klasyk z Białegostoku. Internetowe sklepy z piwem (jak i innym alkoholem) zamykają powoli swoje wrota. Wszystko przez orzeczenie NSA, w którym stwierdzono, że sprzedaż alkoholu na odległość jest nielegalna według polskiego prawa. Pierwsze ofiary już są: Piwa Regionalne i Piwoteka. Strony innych sklepów jak narazie działają jeszcze. Niestety na nie też przyjdzie pora, no chyba, że przeniosą działalność np. do Czech (co jest mało realne). Widzicie jak się w naszym kraju zabija małe przedsiębiorstwa? I nie czepiam się tylko aktualnej partii rządzącej... Pretensje trzeba kierować do wszystkich, którzy mieli i mają gdzieś zacofanie naszej ulubionej agencji PARPA.


Przejdźmy już jednak do najważniejszego tematu minionych tygodni. #prunumgate, czy też jak kto woli "Janusza sposoby na piwnych fanatyków". Zaczęło się niewinne, w grudniu. Jakiś sklep "odkopał" swoje zapasy IP z zeszłego roku i sprzedawał po bodajże 60zł. Niby leżakowane (czyli w domyśle lepsze). Inna sprawa, że jak wiele osób pisało Prunununum głównie tracił z czasem a nie zyskiwał. Większość zapewne olała ofertę tego sklepu, bo przecież wiadomym już było, że Kormoran wypuści nową warkę w styczniu. Spodziewałem się walki pod sklepami, w końcu sam się napaliłem (rok temu trochę odpuściłem tę premierę).

Nie spodziewałem się jednak tego, że browar oleje kompletnie swoje dobre imię i poleci po łatwiźnie z dystrybucją. Sprzedali butelki hurtowniom, patrząc głównie na to która wykupiła od nich największe ilości piwa w zeszłym roku. Co to dało? Ano to, że dużą ilość dostała hurtownia na M, która potem sprzedała za około 50zł w hurcie tak bardzo ukochane przez craftopijców IP. Doliczcie jeszcze marże sklepową i macie katastrofę na talerzu, szczególnie gdy hurtownia zaczęła wymagać od sklepów kupna powiedzmy połowy palety innych piw Kormorana, aby w ogóle mieć szanse na IP. Na końcu pojawili się Janusze domowi, którzy zaczęli wystawiać butelki po 200zł na Allegro...

Najgorsze jest jednak to, że znaleźli się tacy, którzy temu wiwatowali. Przecież "hype is good" i dobrze, że się dzieje gównoburza przy premierze "jednego z najlepszych polskich piw". No przecież to "normalne"... jak w TVNowskich show, gdzie liczy się smutna albo kontrowersyjna historia, a nie prawdziwy talent. Przecież to jest zwyczajny absurd, szczególnie biorąc pod uwagę zeszłoroczną cenę tego piwa. Artezan zrobił prawie to samo, z tą różnicą, że sami zasugerowali cenę 55zł za butelkę. Podobno rok temu dopłacali do Samca Alfa...

To nie są odosobnione przypadki, jest ich coraz więcej na naszym rynku. Niestety robić się z tego zaczyna niepokojący trend, który zapoczątkował Cieszyn. Musicie więc sobie zadać jedno bardzo ważne pytanie: czy chcecie płacić za zwyczajnego portera ze śliwką 50-100zł, czy może wolicie wydać te pieniądze na coś czego wysokiej ceny nie tłumaczy się jedynie długim okresem zajmowania tanka leżakowego? Np. taka Buba Extreme, przy której trzeba było się bardziej napracować. Zabawne są też komentarze, że przecież jak kogoś nie stać to niech nie kupuje... Takie osoby muszą zrozumieć, że nie chodzi o cenę, a o same pozwoleństwo naszej jakże wybrednej społeczności na takie hulanki browarów i hurtowni.



*Foto ciężarówki East News.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

4 komentarze:

  1. to sklep piwoteki też nie działa? strona przecież chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, to dziwne. W dniu pisania tego tekstu nie działała. Właściciele też się wypowiedzieli w tej sprawie. Może znaleźli jakieś kruczki prawne :)

      Usuń
  2. coś tam się z piwoteki kiedyś zamawiało, ale piwa regionalne to był mój główny dostawca. teraz niby zmienił się tam właściciel, ale sklepu internetowego już nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piwna przystań też widzę ma przerwę w działalności, a na stronie piwoteki jest notka "Zmiany w sposobie sprzedaży na www.piwoteka.pl
    Dodano: 06-02-2017 w kategorii: Informacyjne autor: Załoga Piwoteki
    Szanowni Klienci,
    w związku z zaistniałą sytuacją prawną w Polsce sklep Piwoteka.pl musi zmienić formę sprzedaży. Od dziś za pośrednictwem sklepu można składać zamówienia jedynie z odbiorem osobistym w naszym sklepie stacjonarnym przy ul. 6 sierpnia 1/3 w Łodzi.
    Nie prowadzimy sprzedaży wysyłkowej piwa.

    Za utrudnienia przepraszamy."

    Czyżby ktoś maczał w tym palce? komu może zależeć na tym żeby piwo kraftowe się nie sprzedawało przez internet? Co do piwa z Kormorana nie będę się wypowiadał bo każdy zna temat, ale żeby im się to nie odbiło w drugą stronę, w któryś dzień przeglądając internet natrafiłem na portalu aukcyjnym 2 butelki puste po Imperium Prunum za 250zł

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com