Śledź mnie na:

Choinka Zakładowa (Browar Zakładowy)



By  Patryk Piechocki     2.1.17    Tagi:,,,, 

Tak bolesnych świąt nie miałem chyba nigdy... I żeby nie było, nie chodzi mi tutaj o piwo. Wyobraźcie sobie, że po Wigilii moja górna dwójka postanowiła się zbuntować i dowalić mi takim bólem, że nawet Ketonal nie dawał rady momentami.

I tak do wtorku, aż ktoś mnie łaskaw był przyjąć do gabinetu... ze spuchniętą twarzą i pełnym zapaleniem. Co z tego wynikło? Ostre antybiotyki i potrzeba wizyty u chirurga. Co najlepsze ząb wygląda dobrze, coś złego się działo pod plombą. I tak właśnie spędziłem okres świąteczno-sylwestrowy. Bez alkoholu i bez przejedzenia się pierogami... Z zestawu piw, które sobie zostawiłem na tę okazję wypiłem tylko jedno...


Etykieta cieszy oko, jak z resztą każda z Browaru Zakładowego. Piwo jest klarowne i wydaje się być czarne. Momentami przypomina jednak coś w rodzaju ciemnego rubinu. Piana ma spory problem jednak. Nie chcę się tworzyć i znika w zastraszającym tempie. Nie jest też jakoś szczególnie widowiskowa... zaraz po nalaniu jest niska i popękana. Pozostawia po sobie za to całkiem trwały kożuch. 


Jeżeli to jest "lekko wędzony" porter to wiele tych "bardziej wędzonych" powinno się uczyć od Browaru Zakładowego. Mięsna wędzonka jest tak wyraźna, że aż nos zaczyna swędzieć. Miesza się to z kompotem śliwkowym (tym, którego nie chcieliście pić za młodu u babci na święta) i delikatną wanilią. Wraz z ogrzaniem wychodzi też lekka skórka pomarańczy. Boże jak to ładnie (i co najważniejsze świątecznie) pachnie. 

No nie, odstawiam świąteczny kompot na zawsze. Choinka Zakładowa zastąpi go w 100%. Jest wystarczająco sycąca, ale niezapychająca. Tak jak wskazuje na to ekstrakt. Niskie wysycenie też pomaga znacznie. Na pierwszym planie znowu wędzonka, dość gorzkie w odczuciu kakao i subtelna wanilia. Nie jest to przesadnie wytrawne, bo śliweczka walczy zacnie wraz z ciemnymi pobratymcami. Mizia to podniebienie tak przyjemnie, że aż człowiekowi powieki zaczynają się przymykać. Jak po zjedzeniu całego garnka pierogów z kapustą i grzybami. Goryczka bardzo delikatna, po co ona komu w kompocie? Nie wiem. Finisz jak z filmu Wędzonka Strikes Back. Kompocik, wędzona śliweczka i gorzka czekolada. Przez cały czas pojawia się też zadziwiająco wyraźna, ale punktowa w odczuciu kandyzowana skórka od pomarańczy. Tak, tego dziś potrzebowałem aby już do końca wczuć się w świąteczny klimat.

----------

Styl: Porter
Alk: 7,1% Obj.
Ekstrakt: 19% Wag.
IBU: 35
Skład: słód jęczmienny, chmiel (Warrior, Cascade), kandyzowana skórka pomarańczy, ziarna kakaowca, wanilia, drożdże S04.
Do spożycia: 06.04.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com