Śledź mnie na:

Rudolf (Browar Jana)



By  Patryk Piechocki     9.11.16    Tagi:,,,,, 

Czy w chłodne przedświąteczne wieczory trzeba koniecznie umilać sobie czas jakimś ciemnym piwem typu RiS lub porter? No nie. Z takiego założenia wyszli właściciele Browaru Jana i swoją podwójną pszenicę nazwali... Rudolf. A może nie chodziło im o czerwononosego renifera? Któż to wie.

Akurat tak się stało, że na ostatnich Poznańskich Targach Piwnych ta właśnie pszenica wygrała srebrny medal w swojej kategorii w konkursie Kraft Roku. Oczywiście nie obyło się bez głosów sprzeciwu, podobno miała ona być mocno alkoholowa. Czy to prawda? Sprawdźmy.



Kapsel firmowy zawsze na propsie. Osobiście wywaliłbym napis na spodzie, bo lekko psuje wygląd. Co do etykiety nie ma co się rozpisywać. Ładny i prosty layout z pełną metryczką i wyróżniającym się kolorem tła w zależności od piwa. W dodatku na porządnym papierze. Piwo nalało się z wysoką czapą białej piany z pojedynczymi większymi bąblami. Piana dość szybko opadła do wysokości powiedzmy jednego palca, ale już taka pozostała do końca picia. Sam kolor piwa oceniłbym na jasny bursztyn, taki trochę bardziej koźlakowy niż pszeniczny jeżeli mam być szczery.


Ohoho, nie wiem na ile to zasługa Spiegelauowego szkła, ale aromat bucha z tego jak opętany. Banany i przyprawy (goździki oczywiście) intensywne jak cholera, ale też zbalansowane prawidłowo. Do tego pszenica, taka z zacięciem chlebowym i bardzo, ale to bardzo delikatne drożdże. Alkoholu w ogóle nie czuć. Po lekkim ogrzaniu wychodzi też odrobina gumy balonowej. No ładnie ładnie.

O tak, od razu czuć to jakże mocno wypchane, zbożowe ciało. Rudolf jest bardzo gęstym piwem, jak na podwójną pszenice przystało z resztą. Wysycenie mi się jednak nie zgadza, jest średnie. Na moje oko trochę za niskie jak na ten styl. Smakowo wszystko jest jednak na swoim miejscu. Znowu banan, goździki i delikatna guma balonowa. Jako wypełnienie słodowe: chlebek, który wydaje się być intensywniejszy niż w aromacie. Goryczka bardzo niska, ledwo co zaznacza swoją obecność. Taka jednak ma być. Nawet finisz wydaje się być wyjęty z notatek PSPD. Bardziej wytrawny od reszty, lekko cierpkawy i głównie chlebowo-przyprawowy. Alkohol znów bardzo dobrze ukryty, trzeba pić je w temperaturze pokojowej aby jakiekolwiek jego ślady wyczuć. Momentami miałem skojarzenia z weizenbockiem, ale jeżeli chodzi o mnie to akurat plus. Podsumowując: nie ma się czego czepiać. Ameryki nikt tym stylem nie odkryje. Imperialna pszenica ma być po prostu doładowaną wersją swojej słabszej siostry i Rudolf z Browaru Jana właśnie taki jest.

----------

Styl: Imperial Weizen
Alk: 8,5% Obj.
Ekstrakt: 18,5% Blg.
IBU: 18
Skład: słód (pszeniczny, pilzneński, monachijski), chmiel Hallertauer Tradition, drożdże WB-06
Do spożycia: 23.01.2017

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com