Śledź mnie na:

RIS Bourbon BA (Doctor Brew)



By  Patryk Piechocki     5.8.16    Tagi:,,,, 

Chłodne jakoś się zrobiły te wieczory w środku lata... Co może zrobić człowiek w takiej sytuacji? Napić się RiSa oczywiście. Można też jakiegoś portera lub barley wine powoli sączyć, ale moje spalone podniebienie domagało się akurat stouta. Zszedłem więc do piwnicy i wyciągnąłem jakiegoś...

No właśnie, nie tak do końca "jakiegoś". Po pierwsze jest to piwo z browaru Doctor Brew, który ma u mnie bardzo nadszarpniętą reputację. Po drugie jest to trunek, który kosztował mnie coś koło 15zł za butelkę 330ml... No bo wiecie, unikat, leżakowany w beczkach itd. Jeżeli dobrze rozumiem chłopaki wlali swojego RISa i Barley Wine do beczek po bourbonie i brandy. Mi akurat udało się dostać stouta w bourbonie i barley wine w brandy (które leży w ciemnościach dalej). Oczywiście mogłem otworzyć jakiegoś zwykłego portera, ale doszły mnie słuchy, że owych Doktorków nie ma co leżakować...




Tak jak o etykietach Doktorów nie ma co się rozpisywać tak o wyglądzie samego piwa już warto. Nie powiem, po przelaniu do szkła piana wyglądała wręcz wybornie (milordzie?). Zbita, beżowa i wysoka na trzy palce. Po paru sekundach jednak zaczęła się redukować gwałtownie aż w końcu nie pozostał po niej nawet mały kożuch. Samo piwo wydawało się być nieprzejrzyście czarne, ale to z czego niechybnie znany jest browar łatwo było zauważyć. Syf, mimo odstania butelki, unosił się wszędzie. Warto też wspomnieć o zabezpieczeniu trunku. Zalakowane i zastęplowane tak (czego chyba jeszcze u nas nie widziałem), że już po paru sekundach przeszedł mi kompletnie zachwyt nad estetyką i zacząłem się powoli denerwować. Nie chciał się ładnie skruszyć skubany. Na szczęście nic mi do piwa nie wpadło.



Nie żebym się spodziewał jakoś mocno intensywnego aromatu po takim czasie, ale miło by mi było gdybym jednak nie musiał dosłownie topić nosa w tym piwie. Dopiero wtedy coś człowiek wyczuje. Ogólnie prym wiedzie miks likieru i czekolady. Coś w stylu czekoladowych bombonierek z wiśnią ze średniej półki sklepowej. Do tego, gdzieś w tle, pojawia się jakaś taka dziwna guma balonowa i alkohol, który niestety przypomina trochę rozpuszczalnik. Po dość mocnym ogrzaniu wychodzi bardzo, ale to bardzo delikatna wanilia. 

Pierwszy łyk i... lekki zawód już na starcie. To piwo nie ma ciała... a przynajmniej nie ma takiego, jakiego bym się spodziewał po nie tyle co RiSie, ale zwyczajnie po tym ekstrakcie. Wysycenie na szczęście niskie, nie dobija mojej tęsknoty za oblepiającym czarnym trunkiem jeszcze mocniej. W smaku nuty czekoladowe, lekko palone w dodatku. Do tego ciemne owoce, śliwki i rodzynki głównie plus karmel, który jeszcze bardziej podbija słodycz. No i ta delikatna wanilia, która jakoś tak dziwnie wysusza całość. Nie jest to nic złego bynajmniej. No i coś jeszcze... za cholerę nie wiem co, może to ten opisywany wszędzie kokos? Goryczka, o dziwo, dość wysoka, ale trzymana w ryzach. Jej profil to taki dziwny miks popiołu z żywicą chyba. Finisz bardzo długi i przeciągający się. Czekolada, popiół i alkohol, który na szczęście nie przypomina tego z aromatu. Przyjemnie ogrzewa przełyk, ale nie zapowiada tych ponad 10%. Napiszę szczerze... jestem pozytywnie zaskoczony smakiem. Wad jako takich nie ma, jest za to paleta smaków, które zabierają nas w bardzo zróżnicowaną podróż. Nie jestem jednak pewien, czy beczka aż tak dużo dała, może to przez to moje leżakowanie w piwnicy? No i gdyby ciało było bardziej wyraziste i oblepiające... Jest dobre, ale orgazmu, którego się zazwyczaj ludzie spodziewają po RiSie (leżakowanym w dodatku) nie ma.

----------

Styl: Russian Imperial Stout Bourbon Barrel Aged
Alk: 10,5% Obj.
Ekstrak: 24% Wag.
IBU: 80
Skład: słód (pilzneński, karmelowy, czekoladowy, barwiący, jęczmień prażony), chmiel (Chinook, Galaxy, Ella, Centennial), ekstrakt słodowy, drożdże. 
Do spożycia: 02.07.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com