Śledź mnie na:

Biohazard (HopKins)



By  Patryk Piechocki     26.8.16    Tagi:,,,, 

Tak wiem, że jest gorąco. Że lato powróciło i większości z Was nawet do głowy nie przyjdzie pomysł wypicia czegoś ciemnego i mocnego. No, ale chyba już wiecie, że ja mam czasami takie fetyszystyczne myśli. W dodatku Biohazard z HopKinsa chodził za mną już od jakiegoś czasu (a na swoje wyprawy rowerowe go nie wezmę z takim woltażem przecież). 

Okazja do powolnego sączenia przyszła wraz z zakończeniem przeze mnie pierwszego tomu Komornika autorstwa Michała Gołkowskiego. Wrzuciłem sobie na Kindla kolejną część cyklu o Straży Pratchetta, nalałem porter do szkła i... wiedziałem już, że nie będzie mi dane tak o wypić sobie tego piwa w spokoju (bez opisania go na blogu). Ciężkie jest życie blogera... ale o tym za chwilę.


Etykieta utrzymana w szablonie hopkinsowym. Średnio mi się one podobają muszę przyznać a przy tej mamy dodatkowo niskiej jakości grafikę w tle. I dlaczego napis "biohazard" nie jest pośrodku żółtego paska? Już mi się tik nerwowy załącza... Piwo jest nieprzejrzyste i ma czarny kolor. Jakby się uprzeć to może i nawet z lekkim brązowym odcieniem. Beżowa piana rośnie do dość zgrabnych rozmiarów i jest w większości zbita. Opada w średnim tempie pozostawiając gruby kożuch aż do końca picia. No ładnie się zaczyna trzeba przyznać.


O w dupę jeża... Wybaczcie, ale aromat dosłownie wbija w ziemię swoją intensywnością. Wystarczy sobie szkłem przejechać pod nosem (ruchem posuwistym poziomym) żeby poczuć mega torfowy atak. Spalone kable, bandaże i odrobina czekolady gdzieś w tle. Momentami pojawia się też bardzo suchy w odczuciu zapaszek popiołowy. Gdzieś pod koniec picia wyszły leciutkie warzywa, ale możemy je olać, bo całość i tak pachnie wyśmienicie.

Piwo nalałem sobie zaraz po wyjęciu z piwnicy, w której teraz zbyt chłodno nie jest muszę przyznać. Nie zaszkodziło mu to broń Boże. Jak na porter z bardzo niskim ekstraktem wydaje się być gęste i mięsiste. Niskie wysycenie nie przeszkadza i potęguje odczucie gładkości. W smaku jeszcze większy odlot niż w aromacie... No to tak: od samego początku atakuje spalona guma, asfalt i tym podobne wynalazki wraz z czekoladą, która momentami przewyższa wcześniej wymienione smaczki. Gdzieś w oddali pojawiają się nawet orzechowe nuty. Dość gładko przechodzi to wszystko w ziołową goryczkę, która może i nie jest jakoś szczególnie mocna, ale za to wystarczająco wyrazista. Finisz za to nie tyle co mnie zadowolił a... zdziwił bardziej. Owszem podtrzymuje tradycję torfowo-czekoladowe, ale dodatkowo pozostawia też lekko słony posmak. Ciekawe od czego. Dodatkowo czekolada robi się bardziej gorzka z każdym łykiem. Alkohol ukryty bardzo dobrze, dopiero przy końcówce (gdy piwo miało już temperature piekła) dało się coś wyczuć. Bardzo wyraziste i gładkie zarazem piwo. Ciekawe czy ktoś już w internetach marudził, że smakowo bliżej mu do stouta a nie portera?

----------

Styl: Whisky Porter
Alk: 7,5%
Ekstrakt: 18,5%
IBU: 36
Skład: słód (château whisky, caraspecial I), chmiel (Admiral, Fuggles), płatki dębowe palone, drożdże US-05.
Do spożycia: 15.07.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com