Śledź mnie na:

Pijany Rowerzysta: Grodziskie 5.0 (Pinta)



By  Patryk Piechocki     24.7.16    Tagi:,,, 

Wiecie co robi brodaty hipster gdy jego 16 letni Golf (o dziwo nie w gazie) wyląduje u mechanika w dniu golenia brody? Ano bierze swój mały hipsterski rowerek i popierdziela do tegoż golibrody 45km... w jedną stronę. 

W sumie to już od jakiegoś czasu zabierałem się za zrobienie tej trasy. W sensie przyjazd i powrót w jeden dzień. Całkiem fajne okolice i spokojna droga prowadząca przez pobliskie lasy i wioski. W dodatku z przeprawą promem na Odrze. Mapkę wrzucam jedną, bo powrót był tą samą trasą.


Przez chwilę (jakieś 6 sekund) zastanawiałem się czy nie lepiej pojechać PKS. Głównie przez to, że było dość ciepło i duszno na dworze. Zaryzykowałem jednak, może mnie w stroju cyklisty (i raczej trochę mokrym) nie wyrzucą z brodatego przybytku. W uszach rozbrzmiewało nowe darcie mordy Hands Like Houses - Colourblind.




Do samego promu jechało mi się całkiem przyjemnie i nie bardzo odczuwałem gorąc na dworze. Aż się sam zdziwiłem. Zaskoczył mnie jednak bardzo ruch na przeprawie. Dawno nie widziałem takich kolejek po obu stronach rzeki. Dopiero, hmm, "kierowca" promu uświadomił mnie, że podobno na drodze krajowej jakiś wypadek był i wszyscy pchają się tutaj. Paręnaście minut później byłem już w Zielonej Górze, podziwiając zarazem odnowione ścieżki rowerowe, za które każdy rowerzysta powinien być wdzięczny miastu. Sam jeżdżę głównie drogami a w tym mieście taka postawa aż prosi się o wypadek. Jeszcze parę lat temu infrastruktura drogowa wołała o pomstę do nieba... już nie wspominając o januszowej nauce jazdy.



Miałem jeszcze jakieś pół godziny przed goleniem więc pojechałem do zaprzyjaźnionego sklepu z piwem wybrać coś na drogę powrotną. Potem szybkie strzyżenie, po którym straciłem minimum połowę zarostu i czas na obiad. Co może zjeść nowoczesny hipster aby odzyskać siły na drogę powrotną? Oczywiście, że krowę w bułce. Czekając aż mi ją podadzą w odpowiedniej formie (czyli medium rare) złapałem pare pokemonów. Wszyscy w to grają, don't judge me! 



Tak na marginesie... skoro piję piwo craftowe to analogicznie muszę lubić też wszystko co ma craft w nazwie nie? Na przykład takie lody domowe. Mam tendencje do kupowania wyłącznie śmietankowych i muszę przyznać, że te z Gościnca były chyba najlepsze jakie jadłem w życiu. Polecam!

Zabrałem pozostawione wcześniej w lodówce sklepowej piwo i wyruszyłem w drogę powrotną z nadzieją, że nie zdąży mi się ogrzać za bardzo. Ręczniki papierowe robią jednak robotę. Gdy wyjąłem grodzisza przy Odrze był jeszcze chłodny.



Etykiety omawiać nie będziemy, bo zwyczajnie niczym się nie różni od poprzednich. Bardziej zaciekawiło mnie to co zmienili w tej wersji. Według opisu wersja 5.0 jest po prostu klarowana w tanku. Widać to od razu po przelaniu piwa do szkła. Nie spodziewałem się, że będzie tylko delikatnie zamglone po takich turbulencjach w plecaku. Słomkowe, z bardzo szybko redukującą się pianą niestety. Po paru sekundach pozostaje po niej tylko kożuszek.


Spodziewałem się podobnego zapachu jak przy Grodziskim 4.0, ale jednak nie... Po pierwsze intensywność zmalała i to znacznie. Po drugie nie jest to już ta sama, szynkowa wędzonka a bardziej coś w rodzaju dymu/popiołu z przygasającego już ogniska. Zaskoczeniem były też lekkie zioła gdzieś mocno w tyle. Szkoda, że całość jest tak słabo wyczuwalna.

W smaku jest podobnie. Umiarkowana zbożowość, którą fajnie dopełnia dym oraz popiół z ogniska. Wydaje się być trochę bardziej wytrawne niż poprzednik. Lekko drapie podniebienie przy każdym łyku pozostawiając taki popiołowy posmak w ustach. Do tego bardzo słabe kwiaty polne. Goryczki praktycznie żadnej. Może gdzieś na granicy autosugestii pałęta się coś delikatnie ziołowego. Finisz wyjątkowo wytrawny, popiołowy, dosłownie wgryzający się w gardło. Nagazowanie dość mocne, takie w końcu powinno być. Mam jednak jeden duży problem z tym piwem. Nie wiedzieć czemu (bo warunki temu nie sprzyjały przecież) zapchało mnie trochę, mając oczywiście na uwadze styl trunku. Grodziskie nie powinno wypełniać człowieka, ono powinno orzeźwiać. Szczególnie takiego zmęczonego wysiłkiem fizycznym. Nie mam zielonego pojęcia co na to mogło wpłynąć. Szkoda trochę, bo chyba jeszcze się nie spotkałem z grodziszem z tak wyraźną popiołową wędzonką.

----------

Styl: Grodziskie
Alk: 2,5% Obj.
Ekstrakt: 7,8% Wag.
IBU: 21
Skład: słód pszeniczny Grodziski wędzony dymem z dębu, chmiel Lubelski, drożdże Fermentis Safbrew S-33.
Do spożycia: 01.01.2017


Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Może to przez mocne wysycenie? Szybko pite mocno gazowane napoje rozpychają żołądek :)

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com