Śledź mnie na:

Pijany Rowerzysta: 1 na 100 (Kormoran)



By  Patryk Piechocki     7.6.16    Tagi:,,,,,, 

Jest coś cholernie satysfakcjonującego w pierwszym wyjeździe zaraz po kontuzji. Szczególnie gdy okazuje się, że po bólu kolana nie ma już śladu. Oczywiście pozostaje problem z kondycją, a dokładniej jej brakiem, ale do pełni formy dochodzi się dość szybko. No, przynajmniej w moim przypadku.

Śmieszne jest to, że kontuzji nabawiłem się nie na rowerze a wnosząc meble na drugie piętro. Mały pro tip dla Was: nie czekajcie z leczeniem, bo "może przejdzie to co będę się tym bólem martwił/a". Ja tak myślałem i bujałem się przez to prawie dwa miesiące bez mojego ukochanego środka transportu...



Po wielu tubkach żelu i kolagenu w proszku nadszedł w końcu czas na pierwszy kontrolny wyjazd. Było okej, więc postanowiłem dwa dni później przyspieszyć trochę zahaczając o swoje ulubione trasy dookoła jeziora Niesłysz. Zdjęć nie pstrykałem zbytnio, bo chciałem zrobić sobie w miarę czysty przejazd. W uszach jakieś nowe darcie mordy w stylu The World Alive - Dark Matter. Piwo otworzyłem na bodajże 17 kilometrze.




Jak co roku robactwa od cholery lata na bagnach. Białeczko podczas jazdy zawsze spoko, ale w takich ilościach to już przesada, nawet dla mnie. Wiele konarów drzew nie zostało posprzątanych przez służby leśne co mnie coraz bardziej wkurza. Popatrzcie na pierwsze zdjęcie powyżej, główna trasa MTB (oficjalna ścieżka rowerowa) a to drzewo leży tam od chyba sierpnia ubiegłego roku. Z mniejszymi pniami sobie jakoś rowerzyści poradzą i sami usuną, ale z takim czymś? O pozostawionych gałęziach po wycince nawet nie wspomnę.



Sam wyjazd był czymś świeżym i orzeźwiającym. Uwielbiam jeździć i tak długa przerwa bardzo źle na mnie działała. Nawet duchota i rażące słońce (przy którym ciężko zrobić normalne zdjęcia w lesie) zbytnio mi nie przeszkadzały. Trzeba było się jednak ograniczać i z tego całego podniecenia nie przesadzić przez przypadek. Na koniec pro tip nr 2: nie kupujcie większych (niż potrzebujecie) ubrań sportowych. Tak się składa, że dołączyłem na początku roku do drużyny MTB i dostałem profesjonalną odzież z logo i swoim nickiem. Ubranie wybrałem o rozmiar większe, co by się swobodnie czuć. Teraz, 12 kg mniej, trochę ono na mnie wisi...

My tu gadu gadu a mi się piwo grzeje. Na wyjazd zabrałem trunek, przy którym nawet największy hejter piwnych wyjazdów rowerowych nie będzie miał nic do powiedzenia. Otóż najnowszy twór Kormorana ma tylko 1% alkoholu. Brzmi jak kolejny beznamiętny słodowy soczek bezalkoholowy? Nic bardziej mylnego. Okazało się bowiem, że browar w końcu obudził się z zimowego snu i uwarzył kolejną petardę. Aż jestem im skłonny wybaczyć słabe ostatnio warki kormoranowej AIPA



Nad etykieta panowie za długo nie rozmyślali, bo prostszej się już chyba nie dało nakleić. Nie mówię, że to źle. Przynajmniej bardzo dobrze widać nazwę, która sama w sobie intryguje. No bo co może oznaczać zwrot "1 na 100"? Super limitowana warka? Moim pierwszym skojarzeniem na pewno nie była ilość alkoholu. W szkle piwo prezentuje się zacnie na tle jeziora. Ma pomarańczową barwę i jest dość mocno zmętnione (bierzemy poprawkę na rower i turbulencje plecakowe). Piana nie chciała jakoś szczególnie rosnąć. Szybko też opadła pozostawiając kożuch, który towarzyszy pijącemu do końca.


Nie będę kłamał... nie spodziewałem się fajerwerków jeżeli chodzi o smak czy aromat. No bo jak przy takich parametrach? Jednak gdy otworzyłem butelkę na pomoście mój nos dostał tak potężnego kopniaka, że aż mnie odrzuciło do tyłu. Wyraźne i orzeźwiające cytrusy (chmiel Citra się kłania jak nic) z lekkim wypełnieniem kwiatowym gdzieś z tyłu. Jakby się dobrze wczuć to i nawet delikatna zbożowość się pojawia. 

Zdziwiłem się jeszcze bardziej gdy wziąłem pierwszy łyk. W życiu bym nie powiedział, że to piwo ma poniżej 10% ekstraktu. Jest bardzo lekkie i orzeźwiające, to trzeba Kormoranowi przyznać, ale jest też cholernie wyraźne i dalekie od pojęcia wodnistości. Jak na moje oko nawet bardziej niż niejedno grodziskie. Nagazowanie jest za to niższe niż w grodziszu (ale i tak dość wysokie), co mi akurat pasuje. Podstawą jest wyraźna zbożowość. Lekka, kwaskowata, z żytnim zacięciem. Cytrusy gdzieś się pogubiły i trzeba się nasilić aby je wyczuć na języku. W dziwny sposób ich miejsce zajęła żywica. Goryczka bardzo krótka, punktowa, żywiczno-ziołowa. Idealnie dobrana do tak lekkiego piwa. Finisz to wyraźna powtórka z rozrywki czyli żywica, żyto i lekkie zacięcie cytrusowe delikatnie zalegające. Wyraźne, lekkie, orzeźwiające i bez jakichkolwiek wad piwo na lato. W dodatku jest bardziej po tej wytrawnej stronie co mnie szczególnie cieszy. Nie mam zielonego pojęcia jak się to panom z Kormorana udało, ale mam nadzieję, że inne browary pójdą w ich ślady. Potrzebujemy prawdziwie lekkich piw na naszym craftowym rynku, w ilości alkoholu/ekstraktu także. 

----------

Styl: Lite Rye American Pale Ale
Alk: 1% Obj.
Ekstrakt: 6,5% Wag.
IBU: b/d
Skład: słody (jęczmienne jasne i ciemne, żytnie jasne i ciemne, pszeniczny), chmiel (Citra, Lubelski, Marynka, Sybilla), drożdże.
Do spożycia: 18.08.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

3 komentarze:

  1. Skoro nie mozna hejtować picia piwa na rowerze w tym wpisie (czego bym w życiu nie uczynił) to sobie pohejtuję cos innego :)

    Jak mozna jeździć w tak pięknych okolicznościach przyrody ze słuchawkami na uszach? Nie żal Ci tego co tracisz z "muzyki przyrody"? I druga rzecz: nie sadzisz, ze rowerzyści ogłuszeni muzyką z telefonu są niebezpieczni dla innych? Bo o Ciebie się nie martwię, chcącemu nie dzieje się krzywda.

    A poza tym, to lubię czytać te plenerowe degustacje. Ty robisz swoje z siodełka, ktoś inny znad plecaka w górach. Jest cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat używam tylko jednej słuchawki (w prawym uchu, które często chwyta zapalenie) jako ochrony ;) Nigdy nie jeżdżę kompletnie głuchy z przyczyn bezpieczeństwa właśnie.

      Usuń
  2. Lepsze od grodzisza każdego jaki piłem. Tylko etykieta razi napaćkana drobnym drukiem z kupą mało komu potrzebnej informacji.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com