Śledź mnie na:

Nieproszony Gość (Dukla)



By  Patryk Piechocki     20.5.16    Tagi:,,, 

Poszukiwań dobrego pilsa za 3,5zł ciąg dalszy. No dobra... może nie tak do końca. Ten kosztował mnie 8 (słownie: osiem) polskich złociszy co stawia go zaraz obok craftowych rarytasów (nie licząc beczek itp.). Kupiłem, bo miałem ochotę na takiego... chrupiącego pilsa, chyba kojarzycie o co mi chodzi nie?

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w mózgu siedzi taki mały chochlik, który co chwila ryczy i żąda prostego, ale porządnego pilsa. Jak małe dziecko, które ciąga mamę za rękaw w Rossmanie i pokazuje palcem Kubusia malinowego. Drze się tak głośno, że nie sposób nie kupić tego soku, chociażby dla świętego spokoju. Podobnie ja mam z pilsami.


No i popatrzcie z resztą na tą etykietę. Nie dość, że ma zajefajną komiksową kreskę to jeszcze główna postać jest bardzo podobna do mnie. Minusem na pewno jest brak pełnego składu (podany na stronie browaru). Piwo wygląda... normalnie no. Ciemnozłote, lekko zamglone. Piana śnieżnobiała na dwa palce. Za długiego żywota nie ma, ale pozostawia za to bardzo ładne ślady na szkle. Wygląda jak taki proper pils z craftowego browaru.


Niestety już przy pierwszym niuchu coś mi nie pasowało. Po pierwsze aromat jest cholernie słaby. Prędzej wciągniesz pyłki rzepaku teraz niż jakiekolwiek zapachy z tego piwa. Albo mi się wydaje albo gdzieś w tyle majaczy jakaś ziołowo-maślana nuta (w końcu to pils czeski). Szkoda trochę, część winy można zwalić na to, że nie piłem go świeżego, ale bez przesady.

No to może w smaku będzie lepsze? Nope. Jest płytkie, bez wyrazu i bez tej zadziorności chmielowej, którą charakteryzuje się prawdziwy pils. Całość jest słodowa (duh), delikatnie chlebowa można rzec. Gdzieś w oddali odzywają się jakieś kwiaty polne i masełko na standardowym czeskim poziomie (czyli w normie). Goryczka z początku nieistniejąca. Lekko urosła w siłę w miarę picia, ale według mnie była i tak słaba jak na ten styl. Szkoda bo miała bardzo fajny ziołowy profil. Finisz jest chyba najwyraźniejszą częścią tego piwa. Jest ziołowy, lekko palony o dziwo, ale też jakoś tak nieprzyjemnie... kredowy. Nie zmienia to faktu, że całość pozostawia wrażenie bardzo płytkiego trunku, o którym każdy zapomni zaraz po opróżnieniu szkła. Średnie wysycenie ani nie pomaga zbytnio ani nie zawadza. No nic, szukamy dalej tego smacznego pilsa.

----------

Styl: Pils
Alk: 4,6% Obj.
Ekstrakt: 12,5° Blg.
IBU: 35
Skład: słód (Pilzneński, Monachijski, Carahell), chmiel (Junga, Marynka, Saaz), drożdże.
Do spożycia: 31.05.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

3 komentarze:

  1. Nie wiem w jakiej formie jest Wielka szycha z Redena, ale kiedyś bardzo mi smakowała. Mam to samo z chrapką na pilsa :P

    OdpowiedzUsuń
  2. piwo nie warte swej ceny(tej tescowej), jest wiele lepszych trunków w tej cenie.P.S. a co to B. Miesięczny już umarł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umarł, mało tematów było. Będzie dwumiesięczny ;)

      Usuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com