Śledź mnie na:

Flagowe (Browar Spółdzielczy)



By  Patryk Piechocki     1.3.16    Tagi:,,,, 

Ostatnia niedziela okazała się być pięknym dniem. Właśnie dlatego chwyciłem za rower z zamiarem odbycia kolejnej pijackiej trasy dookoła jeziora. Udało się, 50km zaliczone, ale z trudem. Najwidoczniej forma nie chcę jeszcze wrócić (tak samo jak zima nie chce odpuścić i sypnie czasami śniegiem na parę godzin).

Problem w tym, że przez własną głupotę zapomniałem naładować aparat. 10% baterii ledwo co starczyło mi na zrobienie zdjęć piwa i może dwóch widoczków. Dlatego nie podłącze tego wpisu pod Pijanego Rowerzystę. Co do samego piwa, Browar Spółdzielczy wysłał mi je łaskawie bez wcześniejszej konsultacji. Odważny krok, w takich sytuacjach potrafię bez skrupułów wrzucić nawet najbardziej negatywny wpis. Skoro tak ochoczo wysyłają to muszą być pewni jakości swojego wyrobu chyba nie?


Etykiety browaru są ściśle związane z morzem. Co mi się szczególnie w nich podoba to minimalizm. Ich głównym motywem (i w sumie jedynym) jest węzeł. Na początku browar miał ich cztery, ale AIPA dostała nowy z tego co widzę. Ładne to i schludne. Piwo też niczego sobie z resztą. Piękny, miedziany kolor, zamglone (ale należy wziąć poprawkę na turbulencje w plecaku). Piana rośnie wysoka, bialutka i drobnopęcherzykowa. Opada w średnim tempie, ale pozostawia całkiem ładny osad na ściankach. 


Nie będę kłamał, że aromat wbił mnie w ziemię i każdy hopheadowiec dostanie przy nim spazmów. Brakuje mu siły i wytrwałości, ale nie jest też jakoś szczególnie wadliwy. Są tropiki, słodkie mango, marakuja bodajże i delikatna brzoskwinka. Gdzieś w oddali pojawia się tez guma balonowa i żywica. Niby wszystko okej, ale polscy craftopijcy przyzwyczajeni są (czyt. "rozpieszczeni") do mocnego, chmielowego uderzenia w nos przy jakiejkolwiek interpretacji AIPA. 

Chwyciłem butelkę co by sobie przeczytać skład i wziąłem pierwszy łyk. W tym momencie uświadomiłem sobie coś. To nie jest przecież imperialna AIPA, może i aromat był słaby, ale w smaku jest jak najbardziej okej. Nie wdeptuje w ziemię, ale jest po prostu okej. Mamy cytrusy na równi z żywicą na dobrze dobranej podbudowie słodowej (która wydaje się być delikatnie tostowa). Goryczka wchodzi nagle, z przytupem i żywicznym profilem. Jest mocna, ale ulatnia się dość szybko pozostawiając za sobą wytrawny, żywiczno-łodygowy finisz, który mógłby jednak odrobinkę krócej trwać według mnie. Średnio treściwe, tak samo nagazowane. Pijalne, spokojnie można sięgnąć po więcej w ten sam wieczór. To jest AIPA w najprostszej postaci. Jeżeli mam być szczery to browarowi należy się szacunek za to, że zwyczajnie nie spieprzył tego stylu.

----------

Styl: American India Pale Ale
Alk: 6,2% Obj.
Ekstrakt: 15% Wag.
IBU: 65
Skład: słód (pale ale, wiedeński, pszeniczny, caramunich II), chmiel (Zeus, Citra, Amarillo, Centennial), drożdże safale US-05.
Do spożycia: 20.04.2016



Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com