Śledź mnie na:

Tripel Piotrek z Bagien (Jan Olbracht)



By  Patryk Piechocki     22.1.16    Tagi:,,, 

Ostatnimi czasy mało sypiam. Chodzę regularne spać, ale krzątają mi się po głowie różne myśli nad którymi trzeba się dobrze zastanowić przed snem. Jedni w takich przypadkach prowadzą wewnętrzne monologi na temat globalnego ocieplenia a ja... jak to prawdziwy alkoholik rozmyślam co takiego mogło się stać z browarem Kormoran. Panowie tak jakby... przysnęli ostatnio. 

Ich najlepsza seria "Podróże Kormorana" ledwo co ciągnie a i ma całkiem poważne wpadki jakościowe. Browarze z Olsztyna... nie idź tą drogą! Dlaczego taki wstęp? Ano dlatego, że moim skromnym zdaniem to właśnie Jan Olbracht skorzystał najbardziej na drzemce Kormorana. Nowe etykiety zwiastujące poprawione receptury, seria piw "Piotrek z Bagien" i konkurs Kuźnia Piwowarów. Wszystko wyegzekwowane poprawnie i z sukcesem. Dzisiaj sprawdzimy sobie czy ich dobra passa dalej się utrzymuje na przykładzie ostatniej nowości, belgijskiego Tripla.



Piotrkowa etykieta była przeze mnie opisywana już nie raz. Jak zawsze różni się ona tylko kolorem. Chciałem jednak poruszyć kwestię, która mnie dręczy od jakiegoś czasu. Ostatnio prawie, że każda etykieta wydaje się być przyklejona na odwal. Tej zimy zdarzyło się to już paru browarom i niestety Jan Olbracht nie jest wyjątkiem. Za mała ilość kleju lub popsuta maszyneria i mamy pełno bąbli pod papierem. Jako zbieracz butelkowy jestem zażenowany tą sytuacją. Piwo wygląda po części ładnie. Ma ciemnozłoty kolor, lekko zamglony. Niestety piana tylko przez chwilę była kremowa i wysoka. Bardzo szybko zaczęła pękać i pozostał po niej wyłącznie marny kożuch. 


Nasz Piotruś pachnie całkiem przyzwoicie. Jest w 2/3 przyprawowy i w 1/3 orzeźwiająco cytrusowy. Mamy tu wszystko od imbiru i pieprzu (jakiś goździk też się znajdzie) po delikatne, ale wyraźne zacięcie chmielowe w postaci cytrusów i żywicy. Najwyraźniej to Simcoe przebił się najbardziej. Mam też niebywałe skojarzenia z końską derką i stajnią przy okazji letnich upałów. Co do samego aframonu wydaje mi się, że podbił on po prostu moje odczucia innych przypraw (tylko nie swoje własne).

Po pierwszym łyku zacząłem się dziwić jak dziecko, które przyłapało rodziców w sypialni. Po takim woltażu spodziewałem się ciężkiego przyprawowego uderzenia, ale go nie dostałem. Początek okazał się być lekko słodki, tak w granicach przyjemności. Owa słodycz zostaje praktycznie przez cały czas, ale dochodzą do niej różnorakie smakowite elementy. Zacznijmy od przypraw, które owszem są dość mocne, ale starają się nie wgnieść pijącego zbytnio w podłogę. Jest korzennie, imbirowo, goździkowo i po części pieprznie. Do tego bardzo przyjemna, trafiająca idealnie w punkt goryczka o jakimś takim zielonkawym zacięciu. Można rzec, że podchodzi pod ziołową. Finisz mógłby być wyraźniejszy za to. Przyjemny, goździkowo-cytrynowy posmak jest za słaby aby się nim w pełni nacieszyć. Co jest jednak najbardziej zaskakujące w tym piwie to to, że przez prawie cały czas na końcu języka pojawia się właśnie takie lekkie skubanie cytryny. Zadziwiające. Piotrkowy Tripel jest sycący, nie ma co do tego wątpliwości. Niskie wysycenie tylko potęguje to uczucie, ale o dziwo pije się go bez zahamowań. Może to zasługa płatków ryżowych? Wpasowuje się on idealnie w powolne, wieczorne sączenie w te zimowe dni a i bardzo dobrze ukryty alkohol ładnie rozgrzewa.

----------

Styl: Tripel
Alk: 8,5%Obj.
Ekstrakt: 18,5% Wag.
IBU: 30
Skład: słody (jęczmienny - pilzneński, pale ale, carapils), płatki owsiane, płatki ryżowe, chmiel (Iunga, Calypso, Simcoe), aframon madagaskarski, drożdże FM 21.
Do spożycia: 11.06.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com