Śledź mnie na:

Dr IPA (Birbant)



By  Patryk Piechocki     30.1.16    Tagi:,,,,, 

Z racji tego, że browar Birbant obchodził ostatnio swoje drugie urodziny (ah, jak ten czas leci) postanowiłem jakoś to uczcić w swoim zaciszu domowym. Traf chciał, że od jakiegoś czasu zalega mi w piwnicy ich ciemna IPA, żytnia w dodatku. Szczerze nie mam zielonego pojęcia dlaczego wcześniej jej nie otworzyłem. 

Przez długi czas zastanawiałem się, dlaczego styl tego piwa nie nazywa się Black Rye IPA. Gdy w końcu przezwyciężyłem swoją głupotę uświadomiłem sobie, że ma to ścisły związek z nazwą samego piwa... Oj głupiś Brodacz, głupiś.



Etykieta wykonana przez FLOW jak zwykle przyciąga oko. Może i nie jest tak wymyślna i śmieszkowa jak przy Saison Curry Wurst, ale i tak daje radę. Jest po prostu bardzo ładna i daje nadzieję, że piwo będzie tak samo szalone jak doktorek z obrazka. W dodatku jest to chyba pierwsza butelka w tym roku, która nie ma bąbli pod papierem. Samo piwo wygląda na klarowne i ma ciemnobrązowy kolor. Widać to szczególnie dobrze w hamburgowym "cycku" na spodzie. Lekko beżowa piana urosła na wysokość dwóch palców, ale nie była jakoś szczególnie zbita i szybko opadła. Pozostawiła po sobie za to całkiem ładny lacing na szkle. 


Podobno mocno chmielone piwa tracą znacznie na aromacie z czasem. Dr IPA stał trochę w mojej piwnicy, ale zapaszki wydobywające się ze szkła prawie rozwaliły mi nos. Dziwne, ale pozytywne zaskoczenie. Na przedzie kroczy Citra ze swoimi specyficznymi tropikami, liczi i mango. Do tego iglaki, trochę żywicy i na samym końcu delikatny słonecznik. Całość mocna, wyrazista i utrzymująca się praktycznie do całkowitego opróżnienia szkła. Piękna sprawa.

Smakowo też nie zawodzi. Już po pierwszym łyku człowiek dostaje po gębie (w kolejności intensywności): miksem gorzkiej czekolady z kawą, mocarną żywicą, dopełniającym, lekko prażonym słonecznikiem i oczywiście cytrusami, które jakoś magicznie wyewoluowały z tropików w aromacie. Goryczka też się pojawia, jest wyraźna i stanowcza, ale nie powiedziałbym, że ma te 120 IBU. Profil ma łodygowy z lekkim zacięciem żywicznym. Finisz podoba mi się jednak najbardziej. Czyste połączenie wyraźnej żywicy i prażonego słonecznika, które delikatnie zalega. Piwo wydaje się być pełne, ale też cholernie pijalne zarazem. Na pewno jest gładkie i oleiste, żyto bardzo dobrze zadziałało w tym przypadku. Średnie wysycenie dobrane w punkt, pasuje idealnie. Dr IPA to najlepszy przykład na to, że polscy rzemieślnicy w końcu zrozumieli, że dominujące, nowofalowe chmiele w piwie to nie wszystko. Birbant kolejny raz w formie, oby już nigdy nie przytrafiły im się wpadki jak na przykład przy pierwszej warce 10 Hops. Wszystkiego najlepszego chłopaki!

----------

Styl: Dark Rye IPA
Alk: 6,5% Obj.
Ekstrakt: 15,5°
IBU: 120
Skład: słód (pale ale, monachijski, żytni, czekoladowy, karmelowy), chmiel (Mosaic, Cascade, Citra), drożdże US-05.
Do spożycia: 03.06.2016

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com