Śledź mnie na:

Brodacz Miesięczny: Grudzień 2015



By  Patryk Piechocki     14.1.16    Tagi:, 

Grudzień jest z reguły pozytywnym miesiącem. Okres świąt jakoś tak wpływa na ludzi, że nie chce im się po prostu tworzyć nowych afer czy też innych hejtów. Niestety tym razem tak nie było... zaczniemy jednak od pewnej wypowiedzi pewnego pana na początku stycznia. Za bardzo mnie ona wkurzyła żebym mógł ją zostawić tak o.

Jak się zapewne wielu z Was domyśla chodzi o mości nam panującego ministra Waszczykowskiego. Człowiek, który zapewne wozi się autem rządowym nawet do sklepu za rogiem śmie wmawiać Polakom, że w naszym kraju da się rowerem jeździć tylko przez 2-3 miesiące w roku. Mam w głowie wiele określeń tego co się wyprawia w mózgu pana ministra, ale niestety każde jest delikatnie pisząc... niecenzuralne. Politycy często mówią różne bzdury dlatego coraz to bardziej olewam wszelakie skróty myślowe płynące szerokim strumieniem z Cyrku na Wiejskiej. Ten jednak wywołał we mnie złość, rozczarowanie, chęć mordu i jeden z większych facepalmów w życiu. W końcu wiecie jak lubię jeździć na swoim jednośladzie. Z wypowiedzi pana ministra można łatwo wywnioskować, że wolałby on kilometrowe korki i stężenie smogu w każdym mieście równe temu w Krakowie (taki żarcik sytuacyjny). Pomysł pomniejszenia wkładu pieniężnego w modernizacje infrastruktury rowerowej (szczególnie w miastach) może się skończyć na samym gadaniu, ale kto wie. W końcu trzeba gdzieś znaleźć te 500zł na dziecko. Albo lepiej, dać te pieniądze nierentownym kopalniom (sarkazm zamierzony).


Tematy piwne zaczniemy od browaru Ninkasi, który od jakiegoś czasu nie pojawia się w znanych mi specjalistycznych sklepach piwnych. Trunki mieli co najwyżej średnie a i wiele znanych mi osób mówiło, że były wręcz ohydne. Już bym o tym browarze zapomniał gdyby nie Karolina, która wyczaiła na facebooku nowy browar w stolicy. Chodzi o Bro'warszawski, który ma ten sam adres korespondencji co Ninkasi i tą samą osobę kontaktową. Co mnie osobiście rozbawiło, na obu profilach umieszczali te same wpisy. Oferta dostępnych piw też wygląda podobnie. Jedyną różnicą jest miejsce warzenia, tym razem jest to browar Zodiak. Czy na naszych oczach rozpoczyna się nowy trend tak zwanych "farbowanych lisów"? Oj chyba tak.

Dla wielu craftopijców grudzień jest miesiącem jednej z najważniejszych premier piwnych roku... a przynajmniej był do tej pory. Chodzi oczywiście o Grand Championa, który jeszcze parę lat temu pokazywał, że w Polsce da się uwarzyć coś innego niż lagera. Niestety po tym jak Grupa Żywiec wycofała się ze sponsorowania festiwalu Birofilii (i w ten sposób doprowadziła do jego śmierci) sam Grand Champion przestał być obiektem westchnień spragnionych piwoszy. Praktycznie zerowa reklama, brak eventów w dniu premiery i jakby nie patrzeć coraz to mocniej nadęty craftowy rynek sprawiły, że mało kto się przejął biednym Championem. Ja sam kupiłem go dopiero przed świętami i jeszcze nie otworzyłem. Czy to już koniec? Nie sądzę, zapewne pozostanie on jako taka wychudzona wisienka na torcie cieszyńskiego browaru, ale sami piwowarzy domowi przeniosą się do Poznania na Targi i tamtejszy konkurs.

facebook.com/FestiwalBirofilia
Wszyscy wiemy jak się ma prawdziwy craft do browaru Kraftwerk. W skrócie... nie zawsze im ze sobą po drodze. Czy to jakość trunków podupada czy na przykład ktoś nazywa piwo single-hopem a wrzuca do niego 3-4 chmiele. Już nie chcę nawet wspominać o ich spinoffie dla Tesco zwanym HedgeHogiem... Anyway, panowie postanowili coś z tym zrobić i wystąpili w programie Firmowe Rewolucje, no bo w końcu łatwiej jest budować image niżeli po prostu poprawić swoje produkty. Odcinka z nimi nie oglądałem bo gardzę takimi programami, ale znajomi mówili mi, że było to zwyczajne mydlenie oczu klientom. Czas jednak pokaże co z tego wyszło.

Trafiła nam się kolejna, tym razem dość nietypowa kooperacja. Browar Brodacz postanowił uwarzyć piwo z jedną z najbardziej znanych bródek polskiego YouTube czyli Meciem Mietczyńskim zwanym też Masochistą. Wszyscy chyba znają Miecia i jego prześmiewcze "recenzje" filmów produkcji polskiej (jak i streszczenia lektur) bez jakiejkolwiek cenzury. Piwa nie piłem, średnio mi się spodobał wybrany przez panów styl. Nie wiem... jakoś Mieciu zawsze kojarzył mi się z ciemnym piwem typu stout z papryczkami chilli nie wiedzieć czemu.


Piwną aferą grudnia były jednak tak zwane farbowane RiSy. Duża część browarów z całego kraju postanowiła wypuścić na święta coś konkretniejszego od zwyczajnych piw świątecznych czy też piernikowych. Nic złego w takim podejściu nie ma a nawet osobiście pocałowałbym każdego piwowara w rękę za taką postawę gdyby tylko... wypuścili poprawne imperialne stouty. Problem w tym, że duża cześć tych piw była zwyczajnie słaba (jeżeli uwierzymy internetom oczywiście). Jedne okazały się wyłącznie alkoholowe a inne nie mieściły się nawet w granicach stylu lub/i były zwyczajnymi stoutami. Widać to całkiem dobrze na przykładzie pitego przeze mnie ostatnio No Guru z browaru Ursa Maior. Każdy wie, że RiSa nie da się uwarzyć tak o na zawołanie, on potrzebuje czasu. Sam nie mam jak sprawdzić wszystkich aczkolwiek w piwnicy czeka na mnie jeszcze ten z browaru Perun. Oceńcie więc sami najlepiej.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. większość ludzi w polsce się nie rusza jeśli im się za to nie zapłaci, a potem za to płacą chorobami i niedołęstwem ok 50ki dla nich jazda na rowerze to abstrakcja lub konieczność dla ludzi biednych. Dla nich miarą sukcesu jest minimalny dystans na jaki nie wybierają się piechotą tylko samochodem 1000,500,200 metrów im mniej tym większy status społeczny.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com