Śledź mnie na:

Talia (Olimp)



By  Patryk Piechocki     7.12.15    Tagi:,,, 

Jednym z moich nielicznych priorytetów na ostatnich targach piwnych w Poznaniu było kupno jakiegokolwiek przedstawiciela stylu, w którym się niedawno zakochałem dzięki Zacnemu Zalcmanowi. Mowa tu oczywiście o Gose, kwaśno-słonym piwie którego synonimem mógłby być zwrot niebo w gębie.

Dopiero na targach przypomniałem sobie, że przecież Olimp ma w swoim portofito Talie, wychwalaną z resztą przez wiele osób na internetach. W sumie to już nawet nie pamiętam na jakim stoisku je kupiłem... coś mi się SzałPiw pląta po głowie, ale pewny nie jestem. Od samego początku miałem wielkie nadzieje co do tej muzy komedii, nie będę ukrywał, że piwotekowe Gose wysoko zawiesiło poprzeczkę. Zabrałem butelkę do znajomych, u których akurat skręcaliśmy kazylion kartonów z meblami wprost z IKEA. W końcu Gose powinno orzeźwiać i dodawać energii, jak znalazł do takiej roboty.


Etykiety Olimpu od samego początku mi się podobały. Talia nie jest wyjątkiem a nawet mogę stwierdzić, że dzięki kolorystyce postawiłbym ją na podium boskich malunków panów z Torunia. Uwielbiam wszelakie odcienie niebieskiego. Piwo koloru złotego, może lekko wyblakłe. Zmętnione, szczerze mówiąc myślałem, że po paru godzinach na balkonie bardziej się wyklaruje (w dodatku syf został na dnie butelki). Piana bardzo niska, śnieżnobiała i w większości drobnopęcherzykowa. Bardzo szybko zamieniła się w dziurawy kożuch. Kwasy (szczególnie słonawe) chyba jednak tak już mają.


Pierwszy zawód pojawił się już przy aromacie. Ten okazał się słaby, ledwo co wyczuwalny. Bardzo nijakie skojarzenia ze zsiadłym mlekiem. Do tego słabe zacięcie witbieropodobne, głównie poprzez cytrusowe nuty, w tym przypadku chyba od chmielu Aurora. Całość oczywiście na delikatnej zbożowości, jakiegokolwiek skojarzenia z solą brak niestety. Oj słabo się zaczyna, w dodatku aromat wydaje się dość mulący.

Piwo mocno wysycone co dobrze wróżyło na przyszłość. Niestety okazało się wysoce treściwe jak na ekstrakt bliski 12% w gruncie czego nie można go nazwać ani mocno pijalnym ani jakoś szczególnie orzeźwiającym. Podstawą jest pszenica, na szczęście nie tak muląca jak w niektórych pszenicznych. Do tego trochę cytrusów, najbardziej przypominających chyba limonkę i bardzo lekki kwasek wyraźnie wskazujący na dodany kwas mlekowy. Z czym by Wam go jeszcze porównać... O! Coś podobnego do kefiru naturalnego. Goryczka niska a nawet marginalna wręcz. Nie o nią jednak chodzi w tym stylu przecież. Finisz to znowu cytrusy, trochę mulącej pszenicy i, o mój Boże w końcu sól. Ta niestety bardzo niewyraźna aczkolwiek pozostająca przez chwilę w ustach po każdym łyku. Dodanej kolendry nie wyczuwam. Niestety, Gose z Olimpu okazało się średnim piwem, zrobionym na pół gwizdka można nawet rzec. Niepotrzebnie mulące, z bardzo słabym kwaskiem i co najważniejsze solą. Może i piwowar chciał osiągnąć idealny balans smaków, ale według mnie nie wyszło to mu w ogóle i pszenica zakryła wszystko. To piwo nie jest ani świeże ani chrupiące. Jest wręcz nijakie.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com