Śledź mnie na:

Drakkar z Gotlandii (Piwoteka)



By  Patryk Piechocki     1.12.15    Tagi:,,, 

Lubię dziwaczne piwa. No dobra, lubię pomysły na dziwaczne piwa. Równie dobrze może to być wskrzeszenie stylu, o którym nawet największe hipsterskie głowy nie słyszały lub wcielenie w życie najgorszego koszmaru piwowara. Jednak nie zawsze mi one muszą smakować, do wielu takich eksperymentów trzeba mieć w sobie pewnego rodzaju fetysz.

Najlepszym przykładem będzie tutaj Sahti, styl, którego działania na moje zmysły do końca nie pojmuje. Pintowska wersja bardzo mi smakowała, ale tylko ta wypuszczona na nasz rynek. Eksportowa już nie bardzo. Ich kooperacja z Pracownią Piwa pod nazwą Happy Crack też była całkiem całkiem. Dziś spróbujemy sobie Gotlandsdricke, czyli szwedzkiego stylu podobnego do fińskiego Sahti. Warzone głównie w domach w Gotlandii do dziś, prawdopodobnie to właśnie drikke jest najbardziej zbliżone do trunków pitych przez wikingów.


Etykieta w stylu piwotekowym uświadamia nas, że to właśnie ten zacny trunek pił umiłowany przez wiele niewiast na świecie Ragnar Lothbrok. Tak, to ten przystojny pan z brodą z serialu Wikingowie. Tak na marginesie pozwolę sobie po raz kolejny zapytać... kiedy w końcu kapsle droga Piwoteko? Samo piwo wygląda średnio, nie jest to jednak wina piwowara. Piana słaba i niska, jest to jednak jeden ze znaków rozpoznawczych piw w tym stylu. Co do koloru trunku można uznać, że przypomina zmętniony bursztyn, całkiem ładny w dodatku. Bardziej natrętni mogą uznać, że jest to ciemna miedź.


Aromat nie przypomina uderzenia siekierą, jest średnio intensywny co dziwi mnie przy takich składnikach. Najważniejsze jednak, że jest wyczuwalny a prym wiedzie jałowiec. Otacza go swoisty zapach zbożowy, to na pewno żyto. Gdzieś z tyłu, bardziej w domyśle, kręci się lekka wędzoność. Po ogrzaniu wychodzą dość wyraźne... śliwki z rodzynkami, dziwne. Kurde przyjemny ten aromat, szkoda, że taki chucherkowaty.

W smaku Drakkar jest o wiele bardziej wyrazisty. Od samego początku zadziwiła mnie pijalność tego piwa, wbrew pozorom nie jest ciężkie ani zapychające. Owszem ma te 14% ekstraktu ze specyficzną lepkością od żyta, ale jest o wiele lżejsze w odczuciu niż na przykład takie Sahti od Pinty. Na pierwszym miejscu igły, jałowiec daje czadu, ale w granicach rozsądku. Towarzyszy mu wędzoność pod postacią bliższą drewnu niż szyneczki. Jest wyraźna, ale stonowana prawidłowo, co by nawet najwięksi jej hejterzy nie mogli zbytnio narzekać. Całość na fajnej podbudowie słodowej, miks chleba i odrobiny karmelu przyjemnie wypełnia usta. Najmniej za to wyczuwalne jest żyto, co dziwi przy takiej lepkości. Goryczka pojawia się dosłownie na chwilę i jak się człowiek nie wysili to jej nawet nie zauważy. W sumie to nawet dobrze przy tym stylu. Problem pojawia się dopiero na finiszu, który jest ledwo co wyczuwalny. Szkoda, bo to dość przyjemna, lekko kwaskowata mieszanka żyta i jałowca. Wysycenie średnie, wydaje mi się za wysokie jak na jałowcowe piwo. Mimo tego trunek wydaje się być idealny dla osób, które dopiero co wkraczają w świat Sahti, Gotlandsdricke czy Koduõlu. Ja na pewno sięgnąłbym po nie jeszcze raz.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com