Śledź mnie na:

Afro (Browar Brodacz)



By  Patryk Piechocki     17.12.15    Tagi:,,,, 

Odwiedził mnie ostatnio kurier z paczką wysłaną przez Tomka z Browaru Brodacz. Na wstępie chciałem uspokoić tych najbardziej oburzonych... koperty z dukatami w niej nie było więc nie jest to degustacja sponsorowana, czy jak kto woli "we współpracy". Były w niej za to dwa piwa: dry stout i single hop Columbus. Znacie mnie więc szybko się domyślicie które z tych piw bardziej mnie zainteresowało.

Z początku miałem obawy. Warzenie single hopów i przeniesienie produkcji do browaru Wąsosz kojarzyło mi się tylko z jednym... Doctor Brew. Dobrze wszyscy wiemy jaką jakość prezentują ich ostatnie piwa. Z racji samej nazwy i ogólnego sentymentu do zarostu nie chciałem aby podobny los spotkał warzącego Brodacza. Z drugiej strony Wąsosz może dobrze wpłynąć choćby na dostępność brodatych trunków. Kupienie w mojej okolicy (nawet w odległych o 50km specjalistycznych sklepach) jego piw graniczyło wcześniej z cudem. Ku ścisłości, ta warka Afro została uwarzona jeszcze w Kościerzynie.


Brodate etykiety pozostały bez zmian. Proste, schludne i z małą fantazją w nazwie. Mam jednak dziwne wrażenie, że wydruk jest średniej jakości. Jakby tuszu zaczęło brakować w drukarce już. Nadrabia za to kolor piwa, jest po prostu czarne. Nawet pod światło nie było widać refleksów (chyba, że jakiś natręt zaliczy tę linię przy samym dnie). Z klarownością średnio wyszło, piwo jest zmętnione, ale też bez przesadyzmów. Piana beżowa, niestety dość niska i szybko opadająca. Jakiś kożuszek po niej jednak został.


Pierwszy niuch i... taaak, tego właśnie szukałem. Tak pięknego w swojej prostocie aromatu. Mocnego, wyraźnego i utrzymującego się do prawie, że samego końca picia. Uwielbiany przeze mnie palony jęczmień hula aż miło. W dodatku wspomagany jest wyraźną kawą i dosłownie szczyptą czekolady. Żadnego niepotrzebnego chmielenia, cytrusów, czy też innych wynalazków. Nie ma też przesadnej słodyczy jak przy milk stoutach. 

W smaku jest podobnie, a nawet śmiem stwierdzić, że jeszcze wytrawniej. Przepyszne spalone zboże z delikatnym kwaskiem szczypiącym język przy każdym łyku. Do tego oczywiście kawa zbożowa, która wraz z bardzo delikatną i cholernie gorzką czekoladą wygląda jak jakieś obłąkane dziecko tańczące na polu zniszczonym przez wieczny ogień. Goryczka znacząca, jak na stout oczywiście. Wydaje się być lekko ziemista. Idealnie wpasowała się w całość. Finisz za to... jest jeszcze mocarniejszy. Spalony ogniem piekielnym jęczmień i cholernie mocna kawa, czarna i gęsta jak syrop klonowy. W dodatku zalega niemiłosiernie co wielu uzna za wadę. Ja jednak jestem masochistą, uwielbiam takie spalone klimaty i dlatego mogą mnie się one panoszyć w ustach ile tylko chcą. Wysycenie średnie, na mój gust delikatnie za wysokie. Treściwość znaczna jak na ten ekstrakt, ale nie zapychająca. Całość zaskakująco gładka i pijalna według mnie. Dry stout to nie jest skomplikowane piwo, ale pokazuje piękno prostych rzeczy gdy jest uwarzony prawidłowo i z dobrym pierdolnięciem.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com