Śledź mnie na:

Night Wolf (Szpunt)



By  Patryk Piechocki     9.11.15    Tagi:,,,, 

Czasami nawet oczywista oczywistość nie powstrzyma człowieka od pewnego rodzaju celebracji jakże ważnego święta. W tym wypadku chodzi o Międzynarodowy Dzień Stoutu, który odbył się piątego listopada. W tym roku, dodatkowo, społeczność piwoszy wymyśliła sobie, że cały tydzień powinien należeć do ciemnych piw. W Polsce akcja ta miała nazwę #jasneżeciemne.

Jak wiecie mój kochany aparat wylądował w serwisie a nie odpuściłbym dobremu piwu zdjęć. Chyba nie myśleliście, że z okazji tegoż jakże pięknego święta wypiję Guinnessa i zapomnę o całej sprawie? Szczęście w nieszczęściu Dawid z browaru Szpunt wysłał mi ich dwa najnowsze piwa, whisky stout i white IPA. Wyjątkowy styl plus premierowe piwo? Czemu nie. Musiałem tylko wymusić na kumplu oddanie w moje ręce jego maleństwa ze ślicznym obiektywem 50mm 1.8, jakość tej stałki od Sonego jest wręcz fenomenalna (co z resztą widzicie na zdjęciach). Także ten... mój Dzień Stoutu odbył się w sobotę, siódmego.


Zacznijmy od etykiet, na początku browar Szpunt miał bardzo prosty design, jeżeli chodzi o swoje butelki (możecie je zobaczyć np tutaj). Szablon identyczny jak w browarze Koreb, tylko detali mniej i jakoś szybko się nadruk rozmazywał. Na szczęście w najnowszych piwach mamy już proper etykiety, z bardzo wyraźnym malunkiem i odpornym na wodę papierem. Bardzo dobrym pomysłem według mnie jest przypisanie każdego piwa do poszczególnego auta. Przy stoucie (stosunkowo wiekowym stylu) mamy bolid wprost z Tango i Casha. Jak samo piwo wygląda? Ano jest czarne jak węgiel, to na pewno. Pianę ma słabą, beżową, drobnopęcherzykową. Na szczęście kożuch pozostaje do końca picia.


Warto nadmienić, że piwo zostało uwarzone w browarze Koreb, który jak wiemy nie ma zbyt pochlebnej prasy u polskich blogerów. Czy chłopakom uda się zdjąć korebską klątwę, która mogłaby bardzo źle wpłynąć na warzenie? Już sam aromat daje do zrozumienia... że tak. Spalenizna (jak przy dobrym drifcie Golfem na ręcznym), kable, delikatna wanilia i odrobina spalonego karmelu. Do tego co chwilę wyłania się potężny, ale krótki, atak czekoladowy. Na początku całość była... powiedzmy, że wyraźna. Im bardziej piwo się ogrzewało tym intensywniejszy robił się aromat.

Łapczywie wziąłem pierwszy łyk, aż się tumbler przestraszył, że go też połknę. Zacznijmy może od konsystencji. Night Wolf jest gęsty, aksamitny, najwidoczniej płatki owsiane zrobiły swoje. Niskie wysycenie potęguje odczucie gładkości w ustach. Na pierwszym miejscu... no właśnie, tu mam problem. Z niemalże identyczną mocą atakuje gorzka czekolada i spalenizna. Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie cała instalacja elektryczna w waszym domu nagle zajęła się ogniem a wy stoicie na środku i w spokoju gryziecie gorzką czekoladę. W dodatku z uśmiechem na twarzy. Do tego wyraźna, ale delikatna zarazem wanilia. Całość przerywa krótka, ale stanowcza goryczka po której następuję ciepły finisz kojarzący się z whisky. Oczywiście jest podparty spora ilością palonej czekolady. Lekko zalega co akurat według mnie jest plusem. Takie piwa mogę pić litrami, wytrawne, wyraźne w smaku, ale też aksamitne i cholernie pijalne zarazem. No i w sumie największe zdziwienie... coś takiego wyszło z warzelni w Łasku? Brawo panowie z browaru Szpunt.


Wciśnij Play!

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

2 komentarze:

  1. Piwo w tumblerze wygląda ślicznie, ale jednak nie tak pięknie, jak twarz dziewczyny, która się w nim odbija;) (4. zdjęcie) Aż jestem ciekaw, kto to;)? To taka mała około-piwna dygresyjka świadcząca o tym, że bloga czytam i śledzę bardzo uważnie;)
    Pozdrawiam
    BogdanM.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czuję jeszcze dość wyraźny torf, a przy pierwszym łyku uderzyła mnie wiśnia w czekoladzie, taka z likierem. Może i torf to właśnie te kable. Za to wanilii nie czuję. Z resztą się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com