Śledź mnie na:

American Wheat (Haust)



By  Patryk Piechocki     7.8.15    Tagi:,, 

Ból zęba to chyba jedna z najgorszych rzeczy, która może się przydarzyć biednemu Januszowi. W moim przypadku owe cierpienia spowodowane są odpadnięciem (dosłownie) 1/3 zęba, bodajże górnej szóstki. Jak łatwo się jest domyśleć, nie mogę przez to pić piwa, dosłownie czuję jakby same nerwy były odkryte i reagowały na najmniejszą zmianę temperatury. Na szczęście (dla Was) mam jeszcze ze dwie degustacje czekające w kopiach roboczych.

Rzadko zdarza mi się odwiedzić Zieloną Górę w roli pasażera ale kiedy to robię nie omieszkam zajść do minibrowaru Haust. Akurat na kranach mieli swoje najnowsze dziecko czyli bardzo popularny ostatnio styl american wheat. W wersji haustowej zaciekawił mnie użyty chmiel, o którym nigdy nie słyszałem. Huell Melon to niemiecki chmiel aromatyczny zarejestrowany w 2012 roku. Powinien dodać do piwa zapachy owocowe (głównie mandarynki i moreli) oraz miodu, ogólnie dość słodkie w odczuciu. Czy tak będzie?


Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeżeli piwo z kija nie ma piany to zwyczajnie musi być beznadziejne. Brytole by się z tym zapewne nie zgodzili, ja w sumie też. Tutaj nie mamy tego problemu, biała czapa jest dość wysoka i bardzo ładnie zbita. Trochę szybko opada ale pozostawia obszerną koronkę i sporych rozmiarów kożuch. Piwo ma kolor złoty, lekko zmętniony. Wydaje mi się, że jest to jeden z bardziej klarownych wheatów jakie widziałem w życiu. Przejdźmy w końcu do etykiety. Jak oznajmia nam napis pod składem została ona zaprojektowana przez studentkę I roku grafiki. Według mnie wygląda, jakby ktoś na zdjęcie jednego z najbardziej znanych skalnych monumentów w USA nałożył filtr z Photoshopa. Kiedyś bawiłem się podstawowymi filtrami i jeden z nich daje taki sam, beznadziejny efekt. Oczywiście może to być zwykły przypadek i studentka zaprojektowała całość sama ale według mnie i tak wygląda to trochę tanio.


Kwadrans wcześniej jadłem zajebistego burgera w Burger House popijając, niestety, Książęcym Pszenicznym. Potrzebowałem normalnego piwa do wyzerowania kubków smakowych... nie przypominam sobie aby ta koncernowa pszenica była aż tak zła... Spragniony zacząłem łapczywie wąchać haustowy twór i się rozluźniłem. Aromat jest bardzo słodki ale dzięki Bogu nie mdły. Zapaszki miodu, owoców (rzeczywiście pełno w tym moreli) i lekkich cytrusów buszują aż miło. Wielka szkoda, że całość jest cholernie ulotna i po chwili ciężko jest cokolwiek wywąchać.

Osobiście wolę lekkie i mocno pijalne wheaty (np. taki Mitch z AleBrowaru) a propozycja browaru Haust… taka nie jest. Od samego początku atakuje dość duża treściwość jak na ten styl i powszechna zbożowość. W tle lekka cytrusowość, budzi się dopiero po chwili w postaci dość wysokiej (za wysokiej według mnie) grapefruitowej goryczki. Nie wygląda mi ona za cholerę na 25 IBU, w dodatku zalega niepotrzebnie przejmując wodze nad lekko kwaskowatym finiszem. Jak łatwo się domyśleć całość jest wytrawna, co akurat mi nieszczególnie przeszkadza. Wysycenie wysokie, jak najbardziej pasuje. Niestety nie zaliczyłbym jednak tego piwa do super duper lekkich i rześkich. Owszem gasi pragnienie w te upalne ostatnio dni ale bardziej w stylu typowej pszenicy niż jej amerykańskiego odpowiednika. Pod koniec wydawało mi się nawet lekko mdłe. Mimo tego warte spróbowania, nie oczekujcie jednak fajerwerków.


Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Z tym książęcym pszenicznym to w ogóle chyba jest tak, że nie jest na drożdżach weizenowych, więc to takie totalnie oszukane pszeniczne. Zresztą smak mówi sam za siebie :P

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com