Śledź mnie na:

Witnickie spekulacje - Świebodziński Pils



By  Patryk Piechocki     25.7.15    Tagi:,,,, 

Browar w Witnicy jest bardzo specyficznym miejscem. Baby wiejskie ostrzegają zagubionych turystów, że ziemia na której znajduje się browar jest przeklęta, panuje tam straszna klątwa DMSu, gwoździ i diacetylu. Byłem tam kiedyś na wycieczce korporacyjnej i jedyne co zauważyłem to brud, zalane podłogi i ogólny bajzel (jakieś 4 lata temu). Co trzeba im jednak przyznać pomieszczenie z tankami leżakowymi mają imponujące.

Żarty na bok, jest dość dużo prawdy w owej klątwie. Prawie każde piwo, które wyjdzie z tego browaru ma którąś z wyżej wymienionych wad i to w dość wysokim stężeniu. Co dziwne, niektórym browarom kontraktowym udało się uwarzyć tam piwa bez takowych problemów, najlepszym przykładem będą początki Birbantu. Z moich ostatnich doświadczeń mogę dorzucić też ich najnowszego WITbiera, na podstawie receptury Piotra Kowalskiego (który notabene będzie piwowarem w nowym Browarze Świebodzińskim). W skrócie, witnicka kanaliza i masełko zabiło to piwo a jestem przekonany, że domowy wit Kowala był o wiele smaczniejszy. Tutaj zaczyna się mój lokalnie patriotyczny hejt.

Wyroby z Witnicy idealne dla koneserów kuchni domowej.
Owy Świebodziński Pils został podobno zamówiony przez jakąś lokalną hurtownię. Dziwi mnie jednak okres, w którym piwo zostało wprowadzone na rynek. Dość niedawno przecie pojawiła się informacja o przygotowaniach do otwarcia nowego browaru w mieście, dodatkowo WIT Kowala sprzedawał się cholernie dobrze (patriotyzm lokalny). Czy wypuszczenie przez Witnicę pilsa właśnie teraz to tylko przypadek? Nie sądzę. Według mnie jest to jawne użycie podniecenia lokalnych piwoszy i dezinformacja społeczeństwa. Nie wyobrażacie sobie jak wiele osób myśli, że ten niby-pils to także dzieło Kowala. Niektórzy nawet myśleli, że jest to piwo z nowego browaru (który nawet jeszcze nie ma sprzętu zakupionego). Oczywiście walczę i edukuję jak mogę ale jest to cios poniżej pasa Witnico.

Przyjrzyjmy się jednak piwu. Cena 2,90zł zachęca i daję nadzieje na mitycznego pilsa za trzy złote. Pierwsze co jednak zrobiłem to mały research innych pilsów, które wyszły spod rąk piwowara witnickiego. Byłem przekonany, że może to być kopia któregoś z nich tak jak to ludzie zarzucali np pilsowi rewalskiemu. Nie zgadzają mi się jednak parametry więc możemy mieć do czynienia z czymś naprawdę specjalnie uwarzonym na ten region.



Projekt etykiety wykonała lokalna firma zajmująca się grafiką itp. Trochę mi się gryzie ze sobą użycie nowego wizerunku ratusza (po odrestaurowaniu) i starej mapy miasta z bodajże XVI wieku. Stary wygląd ratusza z dwoma wieżami byłby o wiele lepszy według mnie. Cieszy mnie jednak fakt, że nie poszli w totalny paździerz i nie wrzucili wizerunku Jezuska. W szkle piwo nie zachwyca wyglądem. Piana to zwykły żart i koszmar każdego piwowara. Rośnie spora tylko po to aby bardzo szybko zacząć brzydko pękać i w końcu totalnie zniknąć. Kolor słomkowy, klarowne (czyli takie jakie powinno być w sumie).


Pierwszy niuch i już wiem, że miałem rację... niestety. Aromat jest na swój sposób chaotyczny, wszechobecna słodowość, nudna, bez szału i na pewno za mocna jak na pilsa. W pewnym momencie wchodzą nawet nuty kwiatowe od chmielu (o wiele za słabe jak na styl) i gdy człowiek zaczyna myśleć, że jest już bezpieczny wchodzi potężna porcja masła i gotowanych warzyw. To zadziwiające jak mocno przeszkadzają mi te wady (mam dość dużą tolerancję na nie) przy tak słabo wyczuwalnym aromacie.

W smaku powtórka z rozrywki z tym, że jest... jeszcze nudniej. Słabe, majaczące, bezpłciowe wręcz słody i brak jakichkolwiek oznak chmielu to główna cecha tego "regionalnego wyrobu". Goryczki brak, jest za to masełko. Gotowane warzywa doznały prawdziwej kuchennej rewolucji i przybrały jednolity charakter kukurydzy. Mniam, idealne piwo do obiadku a nawet zamiast niego [sarkazm]. Im więcej je piję tym bardziej przypomina mi to odstaną wodę, której butelka trochę za długo stała na słońcu. Jest takie jakieś... stęchłe. Wysycenie minimalne tylko podbudowuje uczucie wodnistości. Tak tak, nie zrozumcie mnie źle. Może i wady są wyczuwalne i dość mocno przeszkadzają ale całość jest niczym innym jak wodnistą imitacją piwa. Nuda, dno i wodorosty. Pijałem lagery z bardziej drapieżnym charakterem.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Dobry wpis o Witnickim pseudo warzeniu, ale czy tak powinno być, że w ogóle takowe mają mieć miejsce!?! Wspomniano o tolerancji na alkohol... To w jaki sposób właściwie, aż tak jest źle akumulowany, że pierwsze do nabycia alkohole z ofert rządowych kontroli sklepowych są zainstalowane w "próżni" wyniszczenia ludzkiej tolerancji? Przecież to istny wirus dziadów i bab w ohydnych podobiznach zwierząt-pasożytów(określenie,po względach wizualnych),obecnych w stanach niespójności z czasami "młodości"ludzkich gdzie w tak kurewsko ignorancki sposób wychodzą inteligencji- NAPRZECIW!

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com