Śledź mnie na:

Kiss the Beast (AleBrowar & Birbant)



By  Patryk Piechocki     18.7.15    Tagi:,,,,, 

Nie spieszyłem się zbytnio z pocałowaniem bestii. Jeżeli dobrze pamiętam piwo wyszło jakoś pod koniec kwietnia więc można powiedzieć, że dałem mu dorosnąć. Na taką ilość goryczy trzeba się stosownie przygotować przecie, przyznam się Wam także, że jeżeli byłaby to zwykła ipa-sripa mocno bym się zastanowił czy wydać na nią dukaty. Belgijski akcent przeważył, mam nadzieje, że nie będzie przygnieciony amerykańskimi chmielami.

Kiss the Beast to trzecia już kooperacja z serii Hop Heads & Friends. Tym razem pomagał Kuli z Jarkiem z browaru Birbant. Niedługo do sklepów i pubów ma trafić druga warka ze zmienioną recepturą co dało mi do myślenia. Zacząłem (już po wypiciu) szukać przyczyn takiej decyzji w internetach i głównymi zarzutami były albo brak belgijskości albo niewystarczająca goryczka. Zdziwiło mnie to bardzo, o tym jednak za chwilę.


Pierwsze zdziwienie, jeżeli chodzi o wygląd to brak kapsla firmowego. Butelka zamknięta jest zwykłym, białym golasem. Może chłopakom z Birbanta zostało trochę na zbyciu. Tak à propos widzieliście ich nowe kapsle z logo? Bardzo fajnie się prezentują muszę przyznać. Wracając do Bestii, naprawdę ciężko jest oddać piękno tych malowanych butelek na zdjęciach, szczególnie gdy są już puste. Sam malunek bije resztę na głowę według mnie (także uwielbiane przeze mnie Deep Love). Piwo w goblecie prezentuje się jak rasowe belgijskie ale. Lekko przyciemniony bursztyn mieni się pod słońce aż miło. Zmętnienie powiedzmy, że średnie, jak dla mnie jest okej. Piana tworzy się dość wysoka jak na to szkło, jest zbita i wydaje się kremowa wręcz. Redukuje się w średnim tempie ale pozostawia spory lacing na ściankach.


Sprawdźmy w końcu, czy hejtowanie ludzkie w internetach ma jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości. Aromat jest... niespotykany trzeba przyznać. Pełna garść tropików, takich słodkich i soczystych. Brzoskwinie, mango i ananasy z lekką gumą balonową. Oprócz tego na praktycznie tym samym poziomie mamy ciemne owoce, głównie suszone śliwki i przyprawy, tutaj mieszanka złożona z odrobiny goździka i pieprzu. Cholernie przyjemny aromat, naprawdę belgijski ale też amerykański zarazem. Z początku cholernie intensywny z czasem traci na wartości niestety. 

Po wciągnięciu pierwszego łyku jedno zdanie cisnęło mi się na usta: "Ja pierdacze czego w tym piwie nie ma?!" (mogłem je trochę ugrzecznić na potrzeby bloga...). Raz triumfuje Belgia a raz IPA, i to nie zawsze ta amerykańska. Raz smakiem rządzą przyprawy, z mocnym i szorstkim profilem pieprzowym i ciemnymi owocami (i odrobiną takiej bananowości) a raz żywica z całą wywrotką igieł sosnowych z małą domieszką ziemi. Czasami pojawią się też tropiki z cytrusami ale to żywica zazwyczaj dochodzi do głosu. Oba światy łączy potężna, wbijająca w ziemię goryczka. 200 IBU to nie żart, to najgorszy koszmar typowego Janusza i carlsbergowego Noxa. Jej profil to czyste, grapefruitowe albedo. Nie zalega dzięki czemu można się spokojnie cieszyć żywiczno-sosnowym finiszem. Alkohol idealnie ukryty, całość zachowuje idealny balans pomiędzy wytrawnością i słodyczą. Nagazowanie średnie do wysokiego, bardzo mi podpasowało. Jeżeli chodzi o treściwość to trzeba przyznać, że odrobinę zapycha ale nic z czym by sobie craftopijca nie poradził, w końcu ekstrakt ma ponad 19%. Dualizm tego piwa jest powalający, chyba nigdy w życiu nie smakowałem tak dobrze połączonych dwóch, jakże odmiennych od siebie światów. Kompletnie nie rozumiem narzekań, czy te prawie 3 miesiące w piwnicy aż tak pozytywnie wpłynęły na jakość Bestii?

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

1 komentarz:

  1. Jedno z moich najlepszych piw jakie mialem okazje pic. Jest w nim wszystko - nawet piekielna moc :)

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com