Śledź mnie na:

Piwo z Grodziska (Grodzisk Wielkopolski)



By  Patryk Piechocki     6.5.15    Tagi:,, 

Festiwal Dobrego Piwa we Wrocławiu już za nami. Jedną z głównym atrakcji miał być triumfalny powrót oryginalnego piwa grodziskiego z Grodziska Wielkopolskiego. Im więcej różnorakich przedstawicieli tego polskiego stylu na rynku tym lepiej więc nie sądzę aby ktokolwiek narzekał na powrót pierwowzoru.

Problem jednak pojawił się, jak to zwykle bywa, w ploteczkach. Podobno piwo dostępne na festiwalu nie było uwarzone w reaktywowanym browarze w Grodzisku lecz w bliżej nieokreślonej placówce Fortuny (której należy podziękować za inicjatywę owego zmartwychwstania). Ile w tym prawdy? Cholera wie, bardziej zastanawia mnie sama nazwa. Dlaczego nie Piwo Grodziskie (jak to było kiedyś) tylko Piwo z Grodziska? Podobno ma być też sprzedawane w Żabce za 2,99zł wraz z innymi wytworami browaru (jak Bernardyńskie i Naturalne z czerwoną porzeczką lub kwiatem czarnego bzu). Tyle pytań a tak mało odpowiedzi...



Jak możemy przeczytać na etykiecie (stylizowanej na tę oryginalną) przy produkcji piwa zostały uwarzone samodzielnie wyhodowane drożdże o lakonicznej nazwie "grodziskie". Butelka stylizowana specjalnie pod piwa z Grodziska. Co mnie trapi to informacja, że jest to "jedyny polski styl piwa"... a porter bałtycki to co? Sam trunek wygląda raczej poprawnie, choć są tacy, którzy zarzucą mi brak odstania i za duże zmętnienie. Jest to w końcu piwo pszeniczne po przejściach do cholery! Najnowszy wpis w poradniku BJCP mówi jednak o pełnej klarowności. Słomkowy kolor i lekka opalizacja pasuje jednak jak ulał według mnie, do tego mamy piękne, szampańskie wręcz bąbelki, które były jednym z atutów piwa w dawnych czasach. Piana wysoka, w większości drobnopęcherzykowa ze średnim żywotem (ładnie za to oblepia ścianki). Szkła oryginalnego nie mam, tylko wybrani dostali je na WFDP, mam jednak dziwne przeczucie, że będzie ono szeroko dostępne. W końcu o sprzedaży piwa w dużej sieci sklepów też nie było z początku mowy.


Po nalaniu zobaczyłem dziwną rzecz na etykiecie, mianowicie datę przydatności. Piwo nie dość że jest pszeniczne to jeszcze niepasteryzowane a według producenta powinno wytrzymać do stycznia 2016 roku. Oczywiście były przypadki, że oryginalne grodziskie, pite po parunastu latach było nadal dobre ale jednak... no nie wiem. Zajmijmy się jednak w końcu degustacją. Mimo ostrzeżenia na etykiecie (i braku ostrożności z mojej strony) wcale nie wybuchło i nie zaczęło się wylewać z butelki. Aromat jest dość... dziwny. Na pewno inny niż w ostatnio pitym Grodziskim 4.0 od Pinty. Jest wręcz taki... czysty, lagerowy z bardzo delikatnym zacięciem ziołowym. Jakiegokolwiek zadymienia czy wędzonki nie wyczuwam. Ba, po trzech łykach całość robi się tak znikoma, że można stwierdzić kompletny brak aromatu.

W ustach pierwsze co człowiek wyczuwa to wysokie nagazowanie, które (nawet dla mnie) jest dość przyjemne. Wędzonki jest jednak jak na lekarstwo, momentami zastanawiam się czy sobie jej nie wmówiłem po prostu. Całość jest za to mocno ziemista, glebowa wręcz z lekkimi niedojrzałymi orzechami włoskimi (wada, aldehyd octowy). Dorzućmy do tego trochę igieł sosny i naprawdę delikatny posmak zbożowy i mamy cały obrazek. No dobra, może nie do końca. Gdzieś tak mniej więcej w połowie picia pojawia się dość nieprzyjemny (chociaż niektórym może się spodobać) smaczek na finiszu. Popiół, takie lekko ostygnięte już resztki z grilla. Wyobraźcie sobie sytuacje, gdy ostatni kawałek karkówki wpadł w palenisko a Wy macie taką gastrofazę, że nie możecie mu odpuścić. Właśnie taki rodzaj spalenizny pojawia się na finiszu. Mimo tego całość jest zaskakująco delikatna w odbiorze i nawet dość pijalna (ekstrakt robi swoje). Jeżeli tak smakował oryginał to ja jednak wolę nowsze podejście do stylu, choćby to chłopaków z Pinty. Warto jednak wydać te trzy złocisze w Żabojadzie i ocenić samemu.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

19 komentarzy:

  1. Dlaczego nie piwo grodziskie? Odpowiedź może być tu: http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/7656531E
    Jak wynika z powyższego pisma Browary Grodziskie zostały reaktywowane na podstawie akcji kolekcjonersko-historycznych przedwojennej firmy Browary Grodziskie SA i prawdopodobnie mają prawo do nazwy piwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też piłem "Piwo z Grodziska" na WFDP i było dobre. Bardzo subtelna wędzonka, wad o których wspominasz nie dostrzegłem. Na mojej butelce w miejscu przydatności do spożycia nie było nic - biała plama (choć to chyba mało prawdopodobne może inna warka?). Czy to piwo się przyjmie, tego nie wiem. Niski ekstrakt i alkohol, spore nagazowanie mogą być dużym atutem latem, ale czy to wystarczy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Patryk jeżeli wolisz nowe podejście do stylu jak Pinta Grodziskie 4.0 proponuję Ci spróbować Olimp-u SOPHIA Grodziskie jest o niebo lepsze niż Pinta G.4.0 ;) serio…spróbuj!
    pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pinta przede wszystkim ostatnio zaserwowała w butelkach Grodziski Muł 4.0 :/

      Usuń
  4. A od kiedy to Porter Baltycki jest polskim stylem?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bylem dzis w 4 zabojadach w moim miescie i w zadnym nie bylo Grodziszy. Nie wiem czy smiac sie czy plakac ale na kazdym sklepie byly plakaty reklamujace to piwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyny w 100% polski styl ponieważ porter bałtycki wywodzi się z brytyjskich stoutów. Nazwa Piwo Grodziskie jest zastrzeżona dlatego mamy Piwo z Grodziska

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten dziwny posmak to po prostu żelazo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypiłem już 3 sztuki i w żadnym nie miałem żelaza, nie wiem skąd się to ludziom wzięło.

      Usuń
    2. Może miałeś te grodzisze nie warzone w browarze w grodzisku. Te co zajechały do żabek jadą żelazem.

      Usuń
  8. "a porter bałtycki to co?"

    to nie jest polski styl, jest produkowany RÓWNIEŻ w Polsce, ale nie powstał w Polsce i nie był polską specjalnością (teraz troszkę się stał)


    "Sam trunek wygląda raczej poprawnie, choć są tacy, którzy zarzucą mi brak odstania i za duże zmętnienie, To jest w końcu piwo pszeniczne do cholery!"

    Dalej można nie czytać - czy ty w ogóle masz jakąś wiedzę o grodziszu? To piwo ma być idealnie klarowne. To nie jest DO CHOLERY bawarski weizen!

    "lakoniczne drozdze" - człowieku - od dawna wiadomo, że oryginalne drożdże od oryginalnego grodzisza zostały zachowane w placówkach naukowych i to właśnie ten szczep. Czego tu nie rozumieosz?

    Piwo jest REFERMENTOWANE, wiec może spokojnie te pół roku wytrzymać (a jak pokazał Kopyr może wytrzymać od 1992 roku do dziś :D). Każde piwo domowe ma ztego powodu bardzo długi okres trwałości.

    Co do smaku - wersja Pinty ani nie wygląda jak Grodzisz (po cholere ten osad?) ani tak nie smakuje.
    Czy jabłuszko jest wadą? Pewnie jest, ale pamiętajmy, że nie jest to lager, wiec estry są właściwie możliwe i być może nawet nadają tej wersji więcej pełni. Jeszcze nie piłem, więc się nie wypowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie anonimowe napinki w komentarzach :D Szczególnie osób ślepo broniących w/w piwa. Czytanie ze zrozumieniem kuleje (jak i używanie polskich znaków i zwykła umiejętność kopiowania cytowanego tekstu) ale co ja się tam znam, przecież rycerze internetu nie mają czasu na poprawne pisanie. Jeżeli chodzi o zarzut "jedynego polskiego stylu" to już się wypowiedziałem. Nie "lakoniczne drożdże" a "lakonicznej nazwie" a to kompletnie zmienia sens zdania, w którym nie ma ani krzty żalu czy pretensji do kogoś. Jest to po prostu stwierdzenie faktu. "Każde piwo domowe ma z tego powodu bardzo długi okres trwałości" - no to już jest bzdura, nie każde. Estry są możliwe ale, tak jak napisałeś, w formie jabłuszka a nie zielonych orzechów. Co do smaku, naprawdę chcesz się kłócić o gust i preferencje co i jak komu smakuje? Nigdzie nie napisałem, że któraś z wersji jest bliższa oryginałowi bo go nie piłem. Jedyne z czym się mogę zgodzić to pretensje do zmętnienia (już poprawione), rzeczywiście według najnowszego poradnika BJCP powinno być klarowne ale według mnie, po podróży w plecaku dopuszczalne jest zmętnienie, z którym nic nie zrobię ;)

      Usuń
  9. Piwa craftowe piję od mniej więcej roku, i jak bardzo szybko zaadaptowałem się do piw mocno goryczkowych, to wędzonki to dla mnie wciąż temat nowy, bo piłem tylko 3 piwa wędzone, w tym jedno torfem (Wee Heavy bodajże). Z tego powodu (tak sądze) próbując tego Grodziskiego z Grodziska wędzonkę wyczułem, bo jest to dla mnie wciąż coś nietypowego w piwie. Jest ona trochę inna niż w pintowym 4.0 (które było pierwszym moim piwem wędzonym). Po pierwsze w Grodziszu z Pinty była mocniejsza (wówczas nawet dla mnie trochę za mocna) i taka kiełbasiana - tam chyba użyli słodu wędzonego bukiem. Tutaj jest bardziej serowa, tak jak zresztą stwierdził Kopyr. Nie chciało mi się wierzyć że czuć jakieś wielkie różnice między wędzonką serową a szynkową/kiełbasianą, ale rzeczywiście - jest ona inna. Jest subtelna, ale w miarę ogrzewania coraz bardziej wyczuwalna.
    Ogólnie wydaję mi się że w oryginale nie była mocniejsza, bo jako reprezentant stylu piwo było pewnie dość ortodoksyjne. Mnie taka lekka wędzoność pasuje - wpisuje się dobrze w orzeźwiający charakter piwa. Mocne wędzonki - przynajmniej dla mnie - powodują wrażenie ciężkości piwa i są nieco przytłaczające - co tu nie powinno mieć miejsca. Jak dla mnie - udane piwo. Ale oczywiście nie mam nic przeciwko mocno wędzonym wariacjom naszych craftowców. Niech ten styl odżywa! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak dla mnie piwko jest idealne, nie probowalem Grodzisza z Pinty, lecz jesli posmak wedzonki jest wiekszy to nie dla mnie takie doznania, chociaz lubie ekstremalne smaki w piwie to wedzonka nie za bardzo :), reasumujac Piwo z Grodziska jest ok, lekkie, mocno wysycone z delikatnym posmakiem wedzonki, jeszcze jedno, pic naprawde mocno schlodzone!!! na upaly bedzie jak znalazl

    OdpowiedzUsuń
  11. Dałem Tacie na spróbę bo ja za młody byłem żeby próbować w tamtych czasach i mówi, że przypomniał sobie stary smak no i nagazowane też podobnie, chociaż to stare ciężko było otworzyć żeby się nie wylało ale każdy miał na to sposób :) Ja chociaż żaden znawca piw nie jestem (piwo dostałem od kolegi bo mieszkamy koło Grodziska to kupił z ciekawości) to mi smakuje, na pewno lepsze niż Carlsbergi czy inne Tyskie które waliłem na poprzednim grillu w sobotę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi piwo smakuje i to bardzo. Pamiętam smak starego grodzisza, gdyż urodziłem się w Grodzisku, a tam wszyscy pili ten browarek:-). W każdym aspekcie, to piwo jest zbliżone do oryginału ( no może jedynie w starym było więcej drożdży). Piana, posmak wędzonki, kolor, to wszystko zostało doskonale odtworzone. Brawo - nie sądziłem, ze po tylu latach będzie mi jeszcze dane wypić takie piwo! A co do wyrobu Pinty, to chyba żart. Ten produkt zupełnie im nie wyszedł, a powoływanie się na styl grodziski, to duże nadużycie. Aha i jeszcze jedno - nie pracuję w browarze Miłosław:-), a nawet go nie lubię, ale to piwo wyszło im doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, że jakiś czas temu kupiłam na degustację to piwo i zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Było świeże, lekkie, orzeźwiające. Tym zapamiętanym smakiem kierowałam się kupując je wczoraj ponownie. Nie wiem kiedy było rozlewane ale data przydatności to kwiecień 2017. Było po prostu ohydne. Nie dało się tego wypić. Smak zepsutych drożdży, zgniłych jaj :/// Musiałam wszystko wylać :/// Co może być przyczyną???

    OdpowiedzUsuń
  14. ~~Smakosz
    Ze źródeł z dawnego Browaru Grodziskiego wiem, że główną tajemnicą niepowtarzalności Grodziskiego Oryginału była woda źródlana z własnego ujęcia. Niestety nie było ono na tyle bogate, aby uruchomić na nim wielkoprzemysłową produkcję, dlatego do samego końca produkcja jego była Regionalna. Chociaż jak ktoś wyżej wspomniał prawie 80% eksportowano do Niemiec. Zresztą Niemcy przeprowadzili nawet analizę ekonomiczną zbudowania rurociągu do Niemiec lub przewozu wody kontenerami, jednak podobno wynik jej był nieopłacalny.
    Oryginalne piwo Grodziskie przed spożyciem musiało odstać wystarczająco aby zawiesina drożdżowa opadła na dno butelki. Wtedy należało bardzo ostrożnie ją otworzyć i powoli przelać do kufla odpowiednio przechylając powoli butelkę aby zawiesina z dołu nie dostała się do kufla. Poza specyficznym smakiem piwo to miało dobre właściwości regulatora pokarmowego.
    Nigdzie nie udało się odtworzyć oryginalnego smaku i właściwości podobnych do Oryginalnego piwa Grodziskiego. Zawsze był to jakiś kompromis.

    OdpowiedzUsuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com