Śledź mnie na:

Orzechowy Gaj (Perun)



By  Patryk Piechocki     3.3.15    Tagi:,,,, 

Czym jest określenie brown w stylach piwnych? Osobiście zawsze uważałem, że ma ono się kojarzyć z orzechowymi nutami (ale też jakoś nieszczególnie szukałem definicji). Ostatnie doświadczenia jednak zmusiły mnie do przemyśleń na ten temat. Zwykła rozmowa z barmanką zasiała ziarno niepewności: "Nie nie, orzechów nie. Po prostu Brown IPA". Nie powiem, byłem lekko zbity z tropu. Może niektórzy uważają sam kolor za podstawę do nazwania tak swojego piwa?

Czemu taki wstęp? Ano omówimy dzisiaj peruńskie piwo, które zakupiłem tylko i wyłącznie dla tych wiewiórczych przysmaków. Niestety wymagania mam mocno zawyżone, ostatnim stoutem zwanym Noc Kupały postawili sobie poprzeczkę dość wysoko. Dodatkowo zgrzeszyłem i przeczytałem parę opinii w internetach, pochlebne to zbyt łagodne słowo na ich określenie. Jedno wiem na pewno, podniecenie wzrasta.


Dopiero teraz zauważyłem, że logo Peruna to po prostu mocno wkurzony koleś z brodą. Jak coś takiego mogło mi ujść uwadze wcześniej? Etykieta wektorowa, w ich stylu. Z tego co pamiętam zrobili konkurs i to klienci wybierali wzór, który się pojawi na butelce. Mnie cieszy wiewiór widoczny w dziupli na samym środku, jest jakiś taki... mroczny. Kolor piwa wydaje się czarny. W imperatorskim szkle widać jednak, że piwo jest brunatne, nieprzejrzyste. Piana ma poważny problem i nie sądzę aby to była wina szkła. Próbowałem nalewać z jak największej wysokości ale i to nie pomogło. Malutki kożuszek trzymał się jednak dzielnie do końca picia, oblepiając przy tym szkło jak tylko mógł.


Przyznam się Wam, że w ogóle nie zwróciłem uwagi na ekstrakt. Trochę się zawiodłem gdy zobaczyłem tylko 13%, że niby taki angielski porter? No nie wiem... Panowie z Peruna nie raz mnie zaskoczyli pozytywnie więc nie ma co psioczyć, wąchamy. Po paru intensywnych niuchach uśmiech nie zawitał na mojej twarzy. Intensywność średnia do niskiej nawet. Głównie czekolada z domieszką kawy i lekkim diacetylem w postaci masełka (to akurat nie jest wada jeżeli by wierzyć opisowi stylu). Nic mi się tu nie kojarzy z orzechami. Po dość mocnym ogrzaniu nadal nic... no chyba że się człowiek uprze i coś wyczuje na granicy autosugestii. Wiewiór wierci się w dziupli niepocieszony a ja zaczynam czarnowidztwo ekstremalne uprawiać w myślach: przecie jak zacznę pić tę trzynastkę to na pewno okaże się, że będzie smakować jak jakaś lura! Nic z tych rzeczy, piwo jest zajebiście pijalne i wystarczająco treściwe zarazem (jak na styl). Co w środku? Na pewno gorzka (ale bez przesadyzmów) czekolada z dodatkiem orzechów (w końcu!). Te dają czadu praktycznie do końca picia, mieszanka laskowych z migdałami jeżeli miałbym wybierać. Jakbym się miał uprzeć to gdzieś w tle pojawiają się też lekko palone ziarna kawy. Całość wytrawna, wysycenie średnie do niskiego. Goryczka bardzo niska, bardziej wyczuwalna jest lekka paloność na finiszu. Stonowane i poprawne piwo, w sumie to nie powinienem się spodziewać jakiejś mega bomby orzechowej z konsystencją ropy. Aromat do poprawy i mamy całkiem przyjemnego (i zarazem książkowego) brown portera. Ja jednak poczekam na coś grubszego, jakiś imperialny brown porter może? Tylko kurde... zima się prawie kończy a ta trzynastka perunowa idealnie się nada na wieczory działkowe.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com