Śledź mnie na:

Hopernik (Reden - Chorzów)



By  Patryk Piechocki     7.3.15    Tagi:,,, 

Wszyscy wiedzą, że blogerzy piwni żyją w dostatku i łaskawie wybierają piwa do degustacji z kazyliona paczek, które im browary wysyłają jako dary losu [insert_sarkazm_here]. Całkiem na serio jednak teraz, oczywiście zdarza się, że browar (koncernowy lub nie) wysyła takie prezenty i kompletnie nie rozumiem hipster blogerów, którzy gardzą wszem i wobec (głównie na facebooku) takimi paczkami (ale oczywiście adres do wysyłki podali). Takie gifty dają nam możliwość zweryfikowania danej nowości bez potrzeby wydawania własnych, ciężko zarobionych pieniędzy. Co w tym złego? No chyba, że ktoś się czuje zobligowany wydać wtedy pochlebną opinię...

Pomijając czyste hejterstwo, najbardziej cieszą prezenty od znajomych blogerów. Kacper i Karolina (blog Piwna Zwrotnica) wysłali mi ostatnio najnowsze piwo z browaru Reden. Co prawda wkurzałem się robiąc zdjęcia bo znowu mi aparat fikał ale powtarzałem sobie w myślach, że w końcu będę mógł dopisać do listy browar z Chorzowa. 


Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy nad nazwą tego piwa. Piękna sprawa, w końcu hops (ang. chmiel) i człowiek, który zatrzymał słońce i ruszył Ziemię. Nawiązanie do piwnej rewolucji aż nadto widoczne ale ja mam jeden maluteńki zgrzyt. Nazwa byłaby jeszcze bardziej pasująca gdyby była to PIPA czyli polska IPA. Pomijając ten mały fakt, nacieszmy się etykietą. Autorem jest nadawca czyli Kacper. Koleś ma talent jak mało kto więc dziwi mnie, że polskie browary jeszcze się do niego nie pchają drzwiami i oknami oferując worki dukatów za współprace. Samo piwo nie wygląda już tak dobrze, kolor złota, no powiedzmy że pomarańczki nawet. Jest dość mocno zmętnione. Piana z początku wysoka szybko zaczęła opadać (jak mój spokój podczas robienia zdjęć) ale na szczęście zostawiła spore ślady na szkle.


Pstryk i kapsel poleciał jak wystrzelony z procy. Z przyzwyczajenia wziąłem pierwszy niuch na szybko z butelki (podobno to teraz modne jest w środowisku). Faken shiet pomyślałem. Zacząłem wąchać ze szkła, co by się upewnić czy mnie tu ktoś w konia nie robi. Aromat taki sam, intensywny, pięknie AIPA'owy (słowotwórstwo z brodaczem). Aż mi się nie chce wierzyć, że to tylko chmiel Simcoe. Żywica, cytrusy i po lekkim ogrzaniu słodycz nektarowa. Ogarnął mnie podobny zachwyt co przy pierwszej warce Grand Prix z Ciechana. Kacper pisał, że u niego aromat był trochę mniej intensywny. Najwyraźniej piwo musiało jeszcze dojrzeć. Podniecony jak za czasów przedszkola (gdy kumpel pozwolił mi się pobawić swoim GI Joe) zacząłem powoli pić... okej, na pewno jest wytrawne. Całość zdominowana na swój sposób przez żywicę. Pojawiają się cytrusy ale bliżej im do skórek czy albedo (no chyba że to ta żywica tak działa). Niestety przez tę dominację ciężko jest je wyszczególnić. Goryczka, oczywiście żywiczna, na wysokim poziomie ale najlepsze jest w niej to, że jest cholernie wyraźna i zdecydowana. Nie zalega, robi swoje i odchodzi czekając w krzakach na kolejny łyk. W trakcie picia pojawiają się też sosny i lekka ziemistość na finiszu, która mi osobiście cholernie podpasowała. Nagazowanie średnie do wysokiego, bardzo dobrze dopasowane do piwa. Treściwe ale pije się cholernie szybko, aż człowiek zaczyna żałować, że Hopernik lany jest tylko w małe butelki. Specyficzna żywica w płynie muszę przyznać, jeszcze takiej nie piłem. Szczerze mówiąc gówno mnie obchodzi balans w tym momencie, człowieka aż zżera ciekawość podczas picia i w dodatku całość jest nader smaczna. Reszta smaków jest na wystarczającym poziomie żeby nie nazwać tego trunku tylko żywiczną ucztą.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com