Śledź mnie na:

Dobry Wieczór (Pinta)



By  Patryk Piechocki     30.10.14    Tagi:,,, 

Kiedyś, w odległych czasach były tylko dwa rozpoznawalne browary rzemieślnicze w Polsce. Mowa tu oczywiście o AleBrowarze i Pincie. Pierwszy kojarzony z dodawaniem do wszystkiego amerykańskich chmieli a drugi jak ten starszy brat, który owszem robił wariacje piwne ale na większej ilości stylów i niekoniecznie mieszając je z IPA. Czemu o tym piszę? Kiedyś wolałem Pintę, właśnie dlatego że była bardziej wszechstronna. Dzisiaj… no już nie tak bardzo.

Piwa od Pinty zrobiły się ostatnio jakieś takie słabsze. Niby okej ale to już nie jest ta sama podnieta co kiedyś. Zarzucicie mi pewnie, że gust mi się zmienił bo od tamtych czasów wypiłem wiele lepszych trunków, rodzimych i zagranicznych. Ja mówię bullshit, jeżeli tak by było to AleBrowar też by mi się znudził a jest wręcz odwrotnie. Z resztą nie jestem już początkującym robinsonem na morzu craftu więc potrafię odróżnić takie rzeczy. Najlepszym przykładem będzie Dobry Wieczór, oatmeal stout przez wielu uważany za wzór tego stylu.


Etykieta trochę zmieniona, oprócz małych detali jak pokolorowanie księżyca na żółto i zmiany cieni w tle na pewno największą różnicą jest wklejenie infografiki znanej z reszty nowych piw Pinty. Po raz pierwszy zauważyłem też, że tekst/opowiastka z tyłu jest inaczej ułożona. Niby mówi o tym samym ale trochę inaczej ułożyli słowa. Kolor wydaje się iście czarny, chciałem wymusić refleksy pod światło ale za cholerę się nie dało. Wszystko pięknie tylko mam podstawowe pytanie: co z tą pianą? Rośnie ładnie jak na stout przystało ale w astronomicznym tempie znika nie pozostawiając nawet kożuszka.


Już w aromacie zaczyna mi coś nie pasować. Intensywnością to to nie grzeszy na pewno. Kurde śmiem nawet stwierdzić, że tak naprawdę są tu tylko śladowe ilości owsianki z mlekiem i dosłownie szczyptą czekolady. Taka trochę woda aromatyzowana stoutem. Patrze na opis i wychwytuje specyficzne słowo, którym jest "aksamitne"... hmm. Zaczynam pić i od razu nie podoba mi się jedno, nasycenie jest stanowczo za wysokie jak na stout. Kolejnym, a może bardziej powracającym problemem jest intensywność, tym razem smaków. Mieszanka kawy, gorzkiej czekolady i odrobina, odrobineczka owsianki. Wszystko jednak na granicy autosugestii. Jest też trochę kwasku pod koniec ale i tak po każdym łyku człowiek się czuje jakby pił głównie wodę. Jestem łapczywy i zachłannie próbuje wynaleźć coś pozytywnego. Gdy szklanka jest prawie pusta nie mogę uwierzyć jak słaby poziom ma to piwo. Od razu zaznaczę dla wścibskich, że nie było schłodzone. Wyjęte z piwnicy, postało trochę w pokoju nawet więc pewnie miało temperaturę wyższą lub równą tej polecanej. Wmawianie ludziom, że wodnistość to po prostu aksamitność i delikatność jest nie fair panowie. Najnowsza warka jest zwyczajnie słaba i wodnista, tak w smaku jak i konsystencji i odczuciu w ustach. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z tym stoutem bardzo dobrze, to nie jest za cholerę to samo. Czyżby zmiana miejsca warzenia miała aż taki wpływ?

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

7 komentarzy:

  1. Wiiiiiiiiiii30.10.2014, 20:44

    U mnie był kwach w kilku pod rząd, więc spasowałam. Ortodox stout od AB też w dużo gorszej formie niż wcześniej, a obydwa te stouty piłam naprawdę często.

    OdpowiedzUsuń
  2. WSZYSCY BLOGERZY JAKOŚ TAK NARZEKAJĄ PRZED ŚWIĘTEM ZMARŁYCH ŻE OHYDNIE SIĘ WAS CZYTA!!!!!!!!!!!!!!!JAKIEŚ REFLEKSJE WAS BIORĄ?!!!??ALBO ZBYT MAŁO WÓDKI PRZY SPENDACH RODZINNYCH GOŚCI NA STLICZKACH???!!!!!!!!!!ŻENADA!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból dupy ich martwi. A już tego brodatego głąba najbardziej. :-)

      Usuń
  3. Pierdolisz, człowieku. Jeśli masz zmutowane kubki smakowe a twoja sensoryka jest wytrawiona kwasem solnym, nie pisz recenzji piw. Zajmij się korzenioplastyką lepiej albo robieniem na drutach. Kurwa, idiota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, bardzo konstruktywna krytyka wpisu z 2014 roku. No gratuluję :)

      Usuń
  4. Ja również dziękuję za odpowiedź i gratuluję smoczej poszczy zamiast ludzkiego podniebienia. Właśnie piję to piwo i zastanawiam się, w którym miejscu pokala to piwo jest za bardzo nasycone. Innych twoich uwag odnośnie tego zacnego stouta nie będę komentował, bo szkoda używania moich paliczków. Miłego wieczoru i mnóstwa trafnych recenzji piw. :-)
    P.S. Padł pomysł, żebyś zmienił nazwę bloga z "Piwnego Brodacza" na "Kraftowego Malkontenta".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdajesz sobie sprawę, że piwo które ja piłem w 2014 może się diametralnie różnić od tego, które właśnie pijesz? To kolejna warka.

      Usuń


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com