Śledź mnie na:

Duch Craftu ma dwa oblicza czyli Zeus (Olimp) i Ni Pies Ni Wydra (Piwna Zwrotnica)



By  Patryk Piechocki     1.9.14    Tagi:,,,,,,, 

Zacznijmy może od czegoś innego. Byłem sobie wczoraj w kinie lokalnym na maratonie Sci-Fi. Guardians of the Galaxy, Dawn of the Planet of the Apes (czemu polski tytuł to ewolucja?) i Godzilla. Nie wiem kto postanowił puścić strażników z dubbingiem a resztę z napisami... jestem osobą, która nienawidzi polskiego dubbingu. To najgorsza rzecz jaką można zrobić widzowi, akurat ten film jest książkowym przykładem złego lip syncu. No i to ugrzecznienie tekstu... 

Wszystko to jest niczym w porównaniu do, nie bójmy się użyć tego słowa, dupków, którzy siedzą i komentują dosłownie wszystko przez cały film myśląc jacy to oni nie są zabawni i znający się na rzeczy. Jeden taki siedział zaraz za mną, było już parę momentów gdy chciałem się odwrócić do tego jegomościa i walnąć mu z liścia w gębę. Komentować sobie możesz w domu i pokazywać rodzinie jakiś to pan doktor sztuk przepięknych ale w kinie zamknij proszę ryja i daj innym się nacieszyć filmem.


Wróćmy może jednak do rzeczy przyjemniejszych, mianowicie Duch Craftu. Obiekt sarkastycznych drwin jednych i westchnień zachwytu drugich. Można powiedzieć, że ujawnia się on w dwóch postaciach: piwowarstwa domowego i browarów rzemieślniczych/regionalnych. Dzisiaj małe porównanie dwóch przedstawicieli tego podziału. Wszystko dzięki pewnej parze z Piwnej Zwrotnicy, która uraczyła mnie swoim domowym piwem o swojskiej nazwie Ni Pies Ni Wydra.

Rzecz się dzieje, znowu, w Łagowie. Tym razem jednak wbiłem się na wieże zamku i bez pardonu wypiłem oba piwa. O dziwo spotkałem tylko jedną starszą parę podczas godzinnego posiedzenia na murze. Jesień się zbliża, kurorty umierają jak sądzę. Patrząc tak na szare niebo rozpostarte nad panoramą miasteczka stwierdziłem, że uwarzę sobie porter z zacięciem, powiedzmy przyprawowym. A co, kto nie eksperymentuje ten nie jedzie.

Zeus (Olimp):


Popatrzcie na tego bączka, czyż nie jest piękny? Pomysł z lakowaniem szyjki jest wręcz fenomenalny według mnie. Zapewne nie byłoby tego efekty na normalnej butelce, dlatego od dzisiaj kupuję piwa z Olimpu tylko w bączkach (do wypicia czeka jeszcze RIS). Etykieta też pełen profesjonalizm, od malunku po papier i jakość nadruku. Na pewno jest to krok na przód jeżeli porównać ją do pierwszych etykiet pochodzących z góry bogów. Kolor piwa książkowy, taka niby miedź wchodząca w czerwień. Piana zaskakuje, drobna, wysoka, konsystencja obłoczka można rzec. Utrzymuje się długo i ma dość górzystą powierzchnię. Same plusy, chyba ludzie na internetach mieli rację wychwalając ten twór piwny.


Aż się dziwnie poczułem wąchając to piwo. W tych średniowiecznych klimatach, siedząc za kratami i patrząc na jezioro poniżej trochę mnie zaskoczył ten iście owocowy aromat. Cytrusy, słodycz i dziwnie odstający karmel, to główne zapaszki Zeusa. Intensywność nie porywa jak w pierwszej warce Grand Prix z Ciechana ale nie można też powiedzieć, że jest słaba. Przy końcu pojawia się masełko, dobrze, że nie miałem 0,5l. W smaku wydaję się jakieś takie... drętwe. Byle jaki, ciężki słodowy początek przeradza się w białą skórkę z grapefruita. Naszym przewodnikiem po Olimpie cały czas jest ten nieszczęsny karmel, który smakuje dziwne i lekko odpycha. Goryczka za cholerę nie jest na poziomie 80 IBU, coś poniżej 50 bardziej. Profil ma glebowy, ziemisty z lekkim posmakiem trawiastym. Alkohol lekko wyczuwalny przez całość picia. Ogólnie? Jest średnio, jak tak patrze na etykietę i czytam, że to ma być imperial to bez kozery napiszę nawet że słabo, płasko i bez wyrazu.


Ni Pies Ni Wydra (Piwna Zwrotnica):


Do swoich piw domowych robię etykiety z gotowego szablonu z appki tabletowej. Kacper jest trochę bardziej utalentowany i robi swoje sam (a czasami i dla znajomych). Estetyczne i przykuwające oko z dużą ilością informacji, które nie przytłaczają ilością słów. Ja bym się nie domyślił, że jest to etykieta do homebrew gdybym zobaczył to piwo na półce sklepowej. A właśnie, piwo. Wygląda przepysznie, szczególnie piana. Z początku wysoka i zbita szybko się redukuje ale pozostawia zabójczy lacing i sporej wielkości kożuch. Sam trunek koloru czarnego z rubinowymi refleksami.


Aromat słodki z początku szybko zaczął mi się z czymś kojarzyć, mianowicie... borówki! I to zatopione w kawie. Panie, szaleństwo! Piwowarstwo domowe jest piękne, człowiek nigdy nie wie do końca co uzyska. Alkoholu nie czuć w ogóle. Wygląda na to, że tu trochę posiedzę, trzeba się tym tworem nacieszyć. Nie żebym narzekał, widoki dookoła mam zacne. Pierwsza myśl po przechyleniu szkła: toż to smakuje jak dry oatmeal stout (mimo braku palonego jęczmienia jak to Karolina mi uświadomiła). Uczucie suchości jest wszechobecne. Bardzo fajnie wyczuwalna prażona owsianka wymieszana z kawą, która pozostawia przyjemny (jak dla mnie) posmak w ustach (kojarzący mi się z zimną/odstaną kawą, którą często pije w pracy). Alkoholu, tak jak w aromacie, nie czuć. Aż mi się go szkoda zrobiło, w końcu to aż 8% (chociaż z domowymi piwami to różnie bywa). Goryczki brak ale nie jestem pewien czy by mi ona tutaj pasowała w ogóle. Całość przyjemnie sucha,  prażona i wytrawna. Aż mi jest was szkoda, że nigdy nie spróbujecie tego delikatesu



Jak dla mnie piwo domowe wygrało tą walkę gładko i bez jakiegokolwiek problemu. Oczywiście można się przyczepić, że wybrałem złego reprezentanta browarów rzemieślniczych. Według mnie jednak IPA i jej odmiany są już tak powszechne na naszym rynku, że idealnie pasują do tej bitwy. Cel tego tekstu jest jednak inny: warzmy własne piwa, nie ma nic piękniejszego niż stworzenie własnego trunku. I ten dreszczyk emocji, gdy pierwszy raz próbujesz swoje nowe cudo z butelki, nie wiedząc czego do końca możesz się spodziewać.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com