Śledź mnie na:

Weissbier (Bon)



By  Patryk Piechocki     6.8.14    Tagi:,,, 

I znowu mam pełną piwnice piw, które chciałbym wrzucić na bloga. Problem w tym, że nie bardzo mam ostatnio czas i znowu pewnie będę musiał większość wypić na szybko do grilla (bo data ważności). Tę paczkę dostałem od pewnego małżeństwa, na którego weselu zapijałem wódkę paulanerem... tak, nie jestem z siebie dumny ale o dziwo głowa mnie za mocno nie bolała następnego dnia. Pojechali sobie do Pragi pozwiedzać knajpy z piwami, Bon'a przywieźli z piwnicy nad którą mieszkali.

Śmieszna sprawa tak w ogóle. W Czechach jest coś takiego, że gdy barman przynosi Ci kolejne piwo musisz od razu powiedzieć, że to ostatnie. Inaczej przyniesie Ci kolejne gdy zobaczy, że kończysz pić. Z moją pamięcią na pewno za trzeźwy bym nie wychodził z takich przytulnych miejsc. Inna sprawa, że piwo jest tańsze niż woda... i jedzenie zamawia się do piwa a nie na odwrót. Istny raj, gdyby tylko mieli coś więcej niż dwa jasne i jedno ciemne w praktycznie każdej tawernie.


Pierwsze piwo z plastiku na blogu. Tak to już jest gdy dostępne są tylko z nalewaka a w kapslowanie nikomu się nie chce bawić. W sumie to może i lepiej, dzięki temu miałem więcej piwa bo 0,7l. Etykieta trochę mi się kojarzy z gotowymi szablonami np z beerlabelizer.com. Walnięta na szybko ale przynajmniej trafili z kolorem tła, które jest wręcz identyczne jak kolor piwa. Taka dojrzała skórka pomarańczy, bardzo ładnie się prezentuje. No ale w sumie to każde piwo, nawet największy sikacz będzie dobrze wyglądał w imperatorskim szkle. Piana ładna, drobna ale cholerne szybko opada do kożucha.


Trochę się bałem, data ważności pykła wczoraj. Pszeniczne zazwyczaj nie wybacza przekroczenia daty do spożycia. Szybki niuch i nie czuć żadnych negatywów, będzie dobrze. Głównym bohaterem jest banan, który mocno mi przypomina ten z wrocławskiego Spiżu, za czasów ich świetności oczywiście. Jest też dość mocno słodkawe, bardziej kwiatowo niż miodowo. W smaku od razu atakuje bezczelnie wysycenie, dawno nie piłem tak nagazowanego piwa... i tak przyjemnego zarazem. W każdym innym przypadku odpychałoby mnie to ale tutaj jakoś mi to pasuje. Bananowe, słodkie ale z przyjemnym kwaskiem, który bardzo fajnie kontruje tę słodycz. Nawet goryczka jest, krótka ale trzeba się cieszyć że w ogóle jest, taka ziołowa. Całość cholernie orzeźwiająca i pijalna. Podczas picia kwasek robi się coraz mocniejszy ale wcale to nie przeszkadza bo zaczyna przypominać cierpkość jabłka świeżego. Pod koniec może jeden, ale według mnie ważny minus: za mało w tym niuansów pszenicy. Jakiś chlebek albo lekka zbożowość by się przydała.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com