Śledź mnie na:

Pils Pierwsza Warka (Zarzecze) w Łagowie



By  Patryk Piechocki     25.8.14    Tagi:,,,,, 

Dość niedaleko, bo troszkę ponad godzinkę rowerem od mojego miejsca zamieszkania znajduje się miasteczko, które od młodego uwielbiałem. Łagów (lub jak to mówią ludzie nietutejsi Łagów Lubuski) to miejscowość położona na styku dwóch akwenów wodnych: jeziora Łagowskiego i jeziora Ciecz. Jakby tego było mało jest tam też zamek Joannitów, dość dobrze zachowany plus parę innych zabytków mniejszych. Koniec sezonu więc robi się tam spokojniej, dlatego więc postanowiłem się wybrać na świeżego pstrąga co by go bez pośpiechu wszamać siedząc na werandzie.



Rybka wyśmienita, aż dziw, że potrzebuje tak mało składników żeby stać się daniem idealnym. Wystarczy trochę przypraw, koperek i cytrynka. A jak szybko i przyjemnie wchodzi gdy człowiek siedzi sobie na werandzie nad taflą jeziora! 



Co do samego miasteczka, wreszcie ktoś się wziął za remont całej infrastruktury. Mosty, ławeczki, kładki, wszystko odnowione, łącznie z oświetleniem kanału, który łączy oba jeziora. A co najlepsze? Ano lasy oczywiście. Fajne i momentami naprawdę ciężkie ścieżki rowerowe dają wycisk, no i te widoki! Za 4 złocisze można wejść na wieżę zamkową. Jeszcze tam wejdę i zdegustuję jakieś piwo, tylko musiałoby się tam kręcić mniej turystów...


Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie wziął jakiegoś piwa na taką podróż. Padło akurat na sławetnego już chyba Pilsa z browaru Zarzecze. Butelkę sprezentowali mi pewni jegomoście z bloga Piwna Zwrotnica, podczas powrotu z Woodstocku (przyjechali pod pomnik Jezusa co by im wybaczył za ten pobyt). Co do samego Łagowa, na pewno tam wrócę niedługo, głównie po zdjęcia nocne i z wieży. 


Etykieta cholernie prosta aczkolwiek nie mam uczucia taniości gdy na nią patrze (wiecie o co mi chodzi, takie skojarzenia clipartów z Worda 97). Wszystko jest na swoim miejscu i nie przeszkadza za bardzo. No może styl mógłby być bardziej widoczny, jakoś ten napis "pils" smutno wygląda w rogu. Piwo w kolorze złotym, no może troszkę od tej ciemniejszej strony kruszcu. Piana szybko rosła ale cholernie szybko zaczyna też opadać. Dziurawa jak ser szwajcarski zostawia jednak całkiem przyjemny lacing


Szybkie wąchanko i mamy dość wyraźny, słodowy aromat. Nazwijcie mnie szaleńcem ale wyczuwam w tym też lekką nutę wędzoną, czyżby diacetyl, o którym tak wszyscy piszą tak ewoluował? A może to efekt leżakowania w bagażniku na polach woodstockowych? Cholera wie, mi to pasuje. Po pierwszym łyku zacząłem się szyderczo uśmiechać. Musiało to dziwne wyglądać z perspektywy pary, która z trudem wdrapała się na most kolejowy na którym piłem to piwo. Dlaczego ten uśmiech? Każdy zna opowiastki i mity o polskim pilsie za 3 złote. Ja chyba go znalazłem, doliczając parę groszy. Pierwsze co się daje we znaki to mocna i wyraźna goryczka, trawiasta można stwierdzić nawet. Oczywiście nie mówimy tu o mocy AIPA ale o typowej i wyszukiwanej przez wielu pilsowej goryczce. Zbożowe i słodkawe z początku jest po prostu atakowane i zdominowane goryczą (warto wspomnieć, że praktycznie niezalegającą) przy okazji każdego łyku. Nie jest to jednak dominacja totalna, według mnie akcenty słodowe są wystarczające jak na pilsa. Cholernie pijalne i orzeźwiające, nagazowanie średnie. Zaczynam się mocno zastanawiać, czy piłem lepszego polskiego pilsa. Niestety (lub stety dla Zarzecza) nic mi do głowy nie przychodzi. Szkoda tylko, że z dostępnością jest słabo. Pomijając ten fakt jest to bardzo dobry start nowego browaru w Zarzeczu i w sumie dobra wiadomość dla Pinty i Birbanta, w końcu mają tam też warzyć swoje piwa. 



Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com