Śledź mnie na:

Łowickie Oatmeal Ale (Bednary)



By  Patryk Piechocki     17.8.14    Tagi:,,, 

Mam ostatnio nową zajawkę, nazywa się Ingress. Jest to aplikacja na telefony do ściągnięcia w android markecie. Dostępna jest od jakiegoś czasu dla większej liczby osób więc polecam spróbować. Co to w ogóle jest? Ano można powiedzieć, że gra, która używa rzeczywistych map i GPS jako pola walki pomiędzy dwoma frakcjami. Bardzo fajny pomysł i co najważniejsze żywy dzięki graczom.

Czemu o niej mowa? Ano jeździłem sobie rowerem po mieście łapiąc portale. Przy poczcie jakieś panie zaczepiły mnie, z wielkimi wyrzutami oczywiście, czemu robię zdjęcia ich dzieciom... bo przecie facet z brodą i telefonem (odwróconym w kompletnie innym kierunku) musi się kojarzyć od razu z pedofilią. Stwierdziłem, że mamy społeczeństwo wieśniaków, którzy zawsze muszą być w centrum uwagi, popukałem się w czoło i odjechałem. W domu postanowiłem dopełnić dzieła przesądu i jak każdy brodacz-alkoholik chwyciłem za piwo.


Traf chciał, że mroziło mi się akurat piwo kojarzące się z dziećmi (dobra, już przestanę zabawiać się w skojarzenia) czyli owsiankowy ale z browaru Bednary. Etykieta mocno kojarząca się ze wsią i różnymi ornamentami słowiańskimi bardzo przypadła mi do gustu muszę przyznać. Wrodzona ciekawość kazała mi zajrzeć na degustacje innych. Oceny średnie, mniej lub bardziej negatywne. Większość z nich piła jednak pierwszą warkę, ja swoją sztukę zakupiłem niedawno i od razu po przelaniu do szkła zauważyłem różnicę. Piwo na pewno nie jest klarowne. Wyraźnie zamglone, bursztynowe. Piana spora, drobna i zbita z początku. Opadała w średnim tempie aż przystanęła gdzieś mniej więcej na palec i tak już trzymała się do końca picia.


Zaskoczenie? Nie bardzo, nie pierwszy raz mam inne wrażenia z picia niż reszta. Może to też świadczyć o polepszeniu się kolejnej warki (chodź nie mam pewności, czy to na pewno jest kolejny wypust). Zaczynam wąchać. Mimo tego, że ręce mam całe w trawie po koszeniu aromat piwa jest dość intensywny i przebija się przez zieleninę bez problemu. Nie jest to jakieś uber uderzenie ale wystarcza, żeby się nim delektować. Co mamy? Ano owsiankę, typową, taką prosto z talerza. Dodać można do tego jeszcze bliżej nieokreślony cytrusowy zapaszek i odrobinę karmelu. Przyznam się szczerzę, że sam byłem mocno zaskoczony, pozytywnie oczywiście. W smaku na pewno bardziej wytrawne niż słodkie. Jest owsianka ale w mniejszych ilościach niż w aromacie. Karmel z żywicą też się gdzieś pałętają. Całość kończy średnio intensywna goryczka, taka ziemista/glebowa. Nie zalega, znika szybko i człowiek sam sięga po następny łyk. Piwo praktycznie w ogóle nie męczy dzięki czemu jest to całkiem pijalny i sesyjny trunek. Ociera się wręcz o aksamitność. Według mnie mogłoby być jednak trochę bardziej intensywne, z pazurem. Jest jednak cholernie pijalne i na pewno wyróżnia się wśród innych piw ostatnio pitych przeze mnie.

Patryk Piechocki

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu uświadomisz innym, że piwo nie kończy się na lagerach a i mi pomożesz w szerzeniu kraftowej kultury. Walczmy z koncernową niewiedzą, każdy z nas może być Rycerzem Ducha Kraftu! Pamiętaj też, że piwo kraftowe zmienia się i każda kolejna warka może inaczej smakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Informacje prawne:

Treści na blogu przedstawiają autorską ocenę produktów i mają charakter informacyjny o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz. U. 2012 poz. 1356). Blog jest dziełem całkowicie hobbystycznym i nie przynosi żadnych zysków. Treści na blogu tylko i wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Copyright:

Wszystkie zdjęcia (jak i treści) na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie, publikowanie, jakiekolwiek używanie (w celach zarobkowych lub nie) bez mojej zgody. Dotyczy to wszystkich mediów a głównie internetu, czasopism itd.

Kontakt:

Patryk Piechocki
e-mail: realdome@gmail.com